REKLAMA
REKLAMA

Okiem eksperta

Dylematy inwestora

Inwestorzy obserwujący sytuację na Wall Street mogą mieć teraz duży problem z oceną sytuacji i próbą trafnego wskazania, w którym kierunku podążą tamtejsze indeksy. Istnieją bowiem mocne argumenty przemawiające zarówno za wzrostowym, jak i spadkowym scenariuszem.

Marcin Kiepas analityk Tickmillm

Foto: materiały prasowe

Zacznijmy od pozytywów. Giełdy na całym świecie mają za sobą udany II kwartał, który właśnie się kończy. To może prowokować chęć dowiezienia tych sporych, dodatnich stóp zwrotu na rynku akcji do końca kwartału, co nierzadko prowadzi również do zwyżek w pierwszych dniach kwartału kolejnego.

Ten dobry okres na giełdach sprawił, że inwestorzy nauczeni są wykorzystywać każdą nieco większą realizację zysków do kupna tańszych akcji, wierząc w kontynuację hossy. Teraz może być podobnie. Wszak korekta trwa już prawie trzy tygodnie, a wiara w pozytywne efekty odmrażania gospodarek (i płytszą recesję) wciąż jest bardzo silna.

Argument trzeci: dane makro. Publikowane w tym tygodniu comiesięczne dane z amerykańskiego rynku pracy powinny potwierdzić pozytywny wpływ odmrażania gospodarki, przemawiając na korzyść akcji.

Jest jednak i druga strona medalu. Po pierwsze, po tych trzech miesiącach koronahossy na Wall Street rośnie ryzyko głębszej niż obecnie obserwowanej realizacji zysków. Zbliżający się długi weekend, ale i sytuacja wokół Facebooka może to przyspieszyć. Niepokoić może, obserwowany po odmrożeniu, wzrost liczby zakażeń koronawirusem w USA. I owszem, nowego lockdownu nie będzie, ale strach przed Covid-19 może wpłynąć na ograniczenie konsumpcji, bijąc w ten sposób w gospodarkę.

Argument kolejny to majaczące na horyzoncie trudne relacje handlowe nie tylko z Chinami, ale i z Unią Europejską. Czynnikiem ryzyka jest sam prezydent Trump, który dramatycznie traci poparcie, co z jego strony może skutkować zaskakującymi deklaracjami i działaniami, które niekoniecznie będą po myśli Wall Street.

Sytuacji nie rozjaśnia też analiza układu sił na wykresie dziennym indeksu S&P 500. Aczkolwiek ten prezentuje się niezwykle ciekawie, a rozstrzygnięcie może pojawić się bardzo szybko. Poprzedni tydzień S&P 500 zakończył stosunkowo blisko szerokiej strefy wsparcia 2965,66–3000 pkt. Wcześniej przez dwa tygodnie próbując domknąć lukę bessy stworzoną przy okazji potężnej wyprzedaży (-5,89 proc.) 11 marca. Tym samym ryzyko trwałego wybicia poniżej wspomnianej strefy wsparcia znacząco wzrosło, co nawet w umiarkowanie negatywnym scenariuszu mogłoby się skończyć zjazdem o ponad 10 proc. i testem majowych minimów (2766,64 pkt).

Jednak z drugiej strony, dopóki wsparcie nie zostało przełamane, dopóty to strona popytowa kontroluje sytuację. Stąd też rozważanie jakichkolwiek spadkowych scenariuszy w tym czy następnym tygodniu jest przedwczesne, bo przy takim układzie bardziej realny jest powrót w okolicę luki bessy z pierwszej połowy czerwca.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA