Jeszcze dziesięć lat temu o bitcoinie wiedziała garstka informatycznych pasjonatów. W ciągu dekady stał się jednak tak popularny, że o jego regulacjach dyskutuje się w amerykańskim Kongresie, a niektóre rządy tak boją się o swój monetarny monopol, że zakazały jego obrotu. Co ciekawe, wciąż do końca nie wiadomo, jakie miejsce w finansowym świecie zajmie ten cyfrowy nośnik wartości. Prognozy w tej kwestii są bardzo rozbieżne. Jego krytycy, z ekonomistą i „przewidywaczem" kryzysów Nourielem Roubinim na czele, wieszczą mu upadek i cyfrową śmierć. Na drugim biegunie są entuzjaści, którzy wróżą mu przejęcie roli walut fiducjarnych i stanie się dewizą globalną, pozbawioną kontroli ze strony instytucji centralnych. W ostatnim czasie pojawiła się jeszcze jedna grupa, która sugeruje, że bitcoin mógłby być czymś na wzór cyfrowego złota, a więc środkiem do przechowywania wartości i inwestycyjną, bezpieczną przystanią. Czy taki scenariusz jest możliwy?