REKLAMA
REKLAMA

Kryptowaluty

Krzysztof Bielecki. Bitcoin w opałach. Nadchodzi kwantowa apokalipsa

Krzysztof Bielecki, autor książki „ABC blockchaina” był gościem Piotra Zająca w piątkowym Parkiet TV. Tematem rozmowy były przyczyny spadków na rynku kryptowalut.

Krzysztof Bielecki, autor książki „ABC blockchaina”

Foto: parkiet.com

W ciągu miesiąca kurs bitcoina spadł o 25 proc., a kapitalizacja rynku kryptowalut zbliżyła się do 200 mld USD. Co twoim zdaniem spowodowało tę przecenę?

Na początek chciałbym zaznaczyć, że duże wahania ceny na tym rynku to standard, więc to co się ostatnio dzieje nie jest żadnym dramatem. Zwłaszcza, że kurs wciąż jest dużo wyżej niż na początku tego roku. Jeśli chodzi o czynniki powodujące spadek, to jak zwykle jest ich wiele. Moim zdaniem dużą role odegrały tutaj nieracjonalne oczekiwania dotyczące platformy Bakkt, która miała przyciągnąć klientów instytucjonalnych na ten rynek. A jak wiadomo, ci klienci mają duży kapitał, więc można się spodziewać, że wzrost ich udziału będzie się przekładał na wzrost wycen. Tymczasem debiut Bakktu, pod względem wolumenu obrotu, wypadł sporo poniżej oczekiwań. Być może inwestorzy spodziewali się, że będzie powtórka z historii kontraktów na CME, których uruchomienie w 2017 r. zbiegło się w czasie z silnym wzrostem. Historia nie zawsze się jednak powtarza.

Bloomberg wspominał ostatnio m. in. o tym, że spadki mogą spowodowane komputerem kwantowym, którym pochwalił się Google. Ich prototyp wykonał w 200 sekund obliczenia, które najszybszemu, tradycyjnemu komputerowi zajęłyby 10 tys. lat. Czy to jest zagrożenie dla bitcoina?

Nie wiązałbym tej wiadomości ze spadkiem notowań. IBM już kilka miesięcy wcześniej chwalił się postępem na tym polu i nie miało to wpływu na cenę. Choć oczywiste jest, że rozwój komputerów kwantowych ma ogromne znaczenie dla bitcoina, bo zagraża wszystkim rozwiązaniom, które wykorzystują szyfrowanie oparte na krzywych eliptycznych. Może zabrzmi to ostro ale istnieje algorytm kwantowy Shora, którym jesteśmy w stanie rozpocząć kwantową, ekonomiczną apokalipsę. Na razie nie ma jeszcze komputera, który jest w stanie wykonać ten algorytm, ale jeśli takowy powstanie to możliwe będzie łamanie wspomnianych szyfrów, wykorzystywanych przecież nie tylko w bitcoinie, ale w bankowości czy wojsku.

W jaki sposób ta technologia zagraża bitcoinowi? Klucze prywatne przestają być bezpieczne?

Czasem pojawiają się informacje, że komputer kwantowy sprawie, że ktoś wykopie wszystkie bitcoiny w ciągu doby. To mit. Jeśli będziemy mieć wszyscy takie komputery i podłączymy się do sieci jako górnicy, to algorytm kryptowaluty dostosuje trudność wydobycia do mocy obliczeniowej. Dzięki temu czas wydobycia bloku zawsze pozostaje stały. Inaczej sprawy się mają, gdyby taki komputer był w posiadaniu jednej osoby bądź grupy osób. Wówczas realne jest przeprowadzenie ataku 51 proc., a więc przejęcie kontroli nad siecią bitcoina i dowolna modyfikacja blockchaina. To oczywiście zniszczyłoby bitcoina. Najpoważniejszym zagrożeniem moim zdaniem jest po prostu łamanie szyfru, czyli dzięki komputerowi kwantowemu możliwe stałoby się odgadnięcie klucza prywatnego na podstawie klucza publicznego. Wówczas bitcoin staje się bezwartościowym aktywem, bo jego zabezpieczenia nie działają. Jeśli tak się stanie, to użytkownicy bitcoina stracą do niego zaufanie i to jest jego koniec. Na tym etapie rozwoju technologii wciąż mówmy jednak tylko o hipotetycznych sytuacjach. Poza tym za bitcoinem też stoi społeczność, a więc ludzie którzy go usprawniają i myślę, że próbują się przygotować na ewentualność, w której komputer kwantowy staje się realnym, a nie teoretycznym zagrożeniem.

Czy takie przygotowania już trwają?

Są rozproszone rejestry odporne na komputery kwantowe. Na przykład IOTA używa rozwiązania Tangle, które bazuje na kryptografii, ale nie na tej opartej o krzywe eliptyczne. W tym roku sporo mówiło się o technologii MimbleWimble, która również dodatkowo zabezpiecza tokeny. Z kolei w Ethereum pracuje się nad podpisami Lamporta, które również dają duże bezpieczeństwo. Także te kwestie są poruszane, choć trzeba przyznać, że akurat zagrożenie ze strony komputerów kwantowych nie jest jakąś palącą kwestią i są inne ważne na ten moment sprawy, nad którymi pracują poszczególne społeczności.

Może to problemy Libry spowodowały ostatnie spadki? Z projektu wycofało się sporo dużych firm, a sam Zuckerbeg był ostatnio „grillowany" w amerykańskim Kongresie.

Moim zdaniem, co by się z Librą nie stało, to i tak osoby związane z tym projektem wygrywają. Jeśli ta sieć zostanie zbudowana i zaakceptowana przez regulatorów, to będzie to sukces z oczywistych względów, i wizerunkowych i zapewne ekonomicznych. Jeśli projekt się nie powiedzie, to wizerunkowo też będzie to korzystny czynnik, bowiem zakładając, że blockchain odniesie w przyszłości większy sukces, to firmy zaangażowane w Librę będą mogły mówić o sobie, jako podmiotach już od początku angażujących się w tego typu przedsięwzięcia, ale blokowanych przez regulatorów.

A jak to wpływa na cały ekosystem kryptowalut?

Korporacje zaangażowane w Librę traktują kryptowaluty instrumentalnie i raczej nie przejmują się wpływem swoich działań na ten ekosystem. Dla nich kryptowaluta to kolejne aktywo do budowania swojej wartości. I to jest trochę problemowe, bo przykład USA pokazuje, że wprowadzane są kolejne obostrzenia i regulacje, bo politycy chcą dmuchać na zimne. Banki centralne mają coraz większe obawy o to, jaki może być wpływ nowych sieci płatności na ich funkcjonowania i kontrolowanie przepływu pieniądze. Duże, komercyjne instytucje też się zastanawiają nad tym, czy przyłączyć do eksperymentów, działać na własną rękę, czy stać z boku i obserwować. Choć widać już, że pewną normą stały się komórki blockchainowe w bankach komercyjnych. Tak więc rozwój nowych sieci płatności z pewnością zasiewa ziarno niepewności w tradycyjnym świecie finansowym i może skutkować niekorzystnymi regulacjami dla rynku kryptowalut.

To na koniec powiedz czy spodziewasz się wzrostu ceny bitcoina? Czy inwestorzy zaczną kupować pod halwing, przewidziany na maj 2020 r.?

Unikam konkretnych prognoz, więc nie chce wskazywać na docelową cenę. Wydaje mi się, że emocje po Bakkcie trochę już opadły i będziemy, jako społeczność kryptowalutowa szukać innego, gorącego tematu. Myślę, że na o halwingu przetoczą się lawiny dyskusji i pytania czy wywoła wzrost, czy jest już uwzględniony w cenach. Ponadto spodziewam się, że wrócą dyskusje na temat altcoinów. Są one mocno przecenione i wiele osób zastanawia się czy jeszcze przyjdzie ich czas.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA