Kryptowaluty

Pieseł da zarobić i stracić

Spadki cen po odcinku podcastu, wzrosty za sprawą jednego tweeta, kryptowaluta z żartu. Tak również wygląda rynek kryptowalut.
Foto: Adobestock

Rok 2013. Billy Markus, programista w IBM, pisze do Jacksona Palmera z marketingu Adobe Systems w Sydney: "jestem pewien, że inwestowanie w Dogecoina będzie dużą rzeczą". 10 dni później pracowali już nad systemem, który pozwoliłby na dystrybucję własnej waluty rodem z mema o psie Shiba (w Polsce "Pieseł"). Pierwszego miesiąca witryna dogecoin.com odnotowała ponad milion odwiedzających. Żart trwał, również dzięki chińskim władzom, które zakazały krajowym bankom inwestowania w podobne instrumenty. Na przekór wartość Dogecoina wzrosła w pierwszych dwóch tygodniach o 300 proc. W ciągu kolejnych lat analitycy oszacowali łączny wzrost na 1400 proc.: cena z wyjściowych 0,045 dolara wzrosła w rekordowym momencie do 0,7 dolara.

– Bez wątpienia Dogecoin, ale również inne, bardzo podobne projekty wzbudzają ogromne emocje. Kryptowaluta, o której mówimy, osiągnęła na początku maja kapitalizację rzędu ponad 64 mld dolarów, po czym jej umowna wartość spadła 25 maja do 45 mld dolarów – zauważa Łukasz Blichewicz, prezes Grupy Assay, ekspert w zakresie rozwoju i finansowania spółek technologicznych. Wycena Dogecoina zależy od... No właśnie. – Wystarczy odcinek podcastu, w którym jeden z czołowych graczy Doliny Krzemowej stwierdzi, że Dogecoin to przyszłość światowej finansjery, albo show z Elonem Muskiem w roli gościa specjalnego i Dogecoin zalicza automatyczne wzrosty lub spadki - mówi Łukasz Blichewicz. Faktycznie: kurs Dogecoina często windowały tweety Elona Muska. Ale podczas majowego skeczu "Saturday Night Live" prowadzący Michael Che zapytał Muska, czym właściwie jest Dogecoin, na co ten odpowiedział, że jest to "przyszłość walut, finansowa maszyna obejmująca już cały świat, której nie da się zatrzymać". "Więc to ściema?" – zapytał Che. "Tak, to przekręt" – stwierdził Musk. Przed emisją programu kurs Dogecoina wynosił 0,65 dolara, a od razu po odcinku runął o 35 proc. do 0,416 dolara.

- Trzeba pamiętać, że kryptowaluty nie mają jednak oparcia w konkretnej przeliczalnej wartości, tak jak np. akcje konkretnych przedsiębiorstw - przypomina Łukasz Blichewicz. Ale notowania kryptowalut i ich wahania z często irracjonalnych przyczyn to nie wszystko. To również wspaniałe pole do popisu dla oszustów. Jak informuje "Nowa Trybuna Opolska", ksiądz z Opola chciał zainwestować pieniądze wiernych w kryptowaluty. Padł ofiarą oszustwa i wszystko stracił.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.