Mimo to Europejski Bank Centralny zdecydował się jednak na utrzymanie stóp procentowych na niezmienionym poziomie, natomiast Bank Anglii podniósł stopy o spodziewane 25 pkt baz. Choć inflacja stała się plagą, która szerzy się niezależnie od autonomii monetarnej czy długości lub szerokości geograficznej, to jednak walka z nią w obecnych realiach jest mocno utrudniona. Koniem pociągowym wzrostu cen pozostają bowiem ceny energii, leżące poza wpływem banków centralnych. Tym bardziej ciekawa staje się perspektywa za oceanem, gdzie jastrzębia retoryka Fedu w zakresie podwyżek stóp procentowych od marca br. przekłada się na trwający już od kilku miesięcy istotny wzrost rentowności na krótkim odcinku krzywej dochodowości amerykańskich skarbówek. Przy relatywnie niższych wzrostach marżowości długiego odcinka krzywej spread między obligacjami dziesięcio- i dwuletnimi USA spadł już od kwietnia 2021 r. z poziomu 1,6 proc. do obecnego: 0,6 proc. Zależność między odwróceniem krzywej a następującymi później problemami gospodarczymi była już wielokrotnie potwierdzana, a ostatnim razem dała o sobie znać w sierpniu 2019 – niedługo przed pandemią Covid-19. Niewykluczone, że w najbliższym czasie stanowczość Rezerwy Federalnej zostanie po raz kolejny poddana próbie, a podwyżki stóp procentowych (jeśli nastąpią) poprzedzą rychły powrót do luzowania.