Inwestycje

Sześć kluczowych wykresów dla inwestorów

Gościem Piotra Zająca w piątkowym Parkiet TV był Sobiesław Kozłowski, ekspert Noble Securities. To był program z cyklu #RynekWLiczbach. Wzięliśmy pod lupę 6 wykresów.

Sobiesław Kozłowski, ekspert Noble Securities

Foto: parkiet.com

Zacznijmy od EUR/USD. Kurs wspólnej waluty spadł poniżej 1,17 USD, wybijając się z krótkoterminowej konsolidacji. Co jest przyczyną tego osłabienia i czy jego skala jest na tyle duża, by odwrócić dominujący trend?

Na ten moment to wybicie z konsolidacji traktuję jako korekcyjne schłodzenie, które jest całkiem naturalną reakcją inwestorów po wcześniejszej, silnej aprecjacji wspólnej waluty. W długim terminie nadal trzymam się scenariusza, w którym po 10 latach mocnego dolara przyszła faza zmiany układu sił. Przemawia za tym z jednej strony bardzo duży wzrost sumy bilansowej Fedu, obawy o inflację i stan gospodarki USA, niepokój związany z konfliktem na linii USA-Chiny, a z drugiej bardzo szybkie działania władz europejskich w sprawie pakietu pomocowego o wartości 750 mld euro i całkiem dobre odczyty PMI z gospodarek Starego Kontynentu. Wypadkowa tych czynników w szerokim ujęciu czasowym przemawia na korzyść euro, a trwające spadki traktuję jak korektę.

Analitycy wskazują, że ostatnie umocnienie dolara to efekt wzrostu globalnej awersji do ryzyka, spowodowanej spadkami na rynkach akcji. Amerykańska waluta spełnia więc rolę bezpiecznej przystani. Co ciekawe w tej roli kiepsko radzi sobie ostatnio złoto. Cena kruszcu spadła poniżej dołka z 12 sierpnia, co oznacza kontynuację przeceny. Myślisz, że to chwilowe wahania?

Tak mi się wydaję. Wychodzę bowiem z założenia, że w czasach globalnej nadpłynności i niskich stóp procentowych, kapitał będzie szukał alternatyw. I złoto taką alternatywą pozostaje, zwłaszcza, że Fed zmienił podejście do inflacji, dając długoterminową perspektywę niskich stóp. Oczywiście to nie jest tak, że złoto będzie rosło liniowo. Tak jak w przypadku każdej klasy aktywów, tak i tu zdarzają się korekty. To co się teraz dzieje, to realizacja zysków. Nie widzę jednak powodów, by te spadki traktować jako punkt zwrotny.

Za głównego sprawcę ostatniego wzrostu awersji do ryzyka można uznać Nasdaq Composite. Indeks spadł od szczytu już o ponad 10 proc. i przebił 11 000 pkt. Korekta się powiększa, a analitycy obawiają się, że druga fala pandemii sprzyja jej pogłębieniu. Myślisz, że kończy się trend wzrostowy na Wall Street?

Wydaje mi się, że akurat wzrost zachorowań na Covid19 sprzyja indeksowi technologicznemu. Jeśli bowiem inwestorzy obawiają się kolejnych ograniczeń gospodarczych, to akurat spółki informatyczne, które wchodzą w skład Nasdaqa, są potencjalnymi beneficjentami takich ograniczeń. W tym kontekście nie uważam, by druga fala pandemii napędzała tutaj spadki. To co się natomiast dzieje, jest wciąż fazą schłodzenia. Oscylator stochastyczny spadł już do strefy wyprzedania, więc z punktu widzenia AT to dobry moment, by korektę zakończyć w najbliższym czasie. Na możliwość takiego zakończenia wskazuje też wyprzedanie na euro i złocie, dlatego na podstawie tych trzech wykresów podtrzymuje swoją tezę o przejściowej fazie korekty.

Skoro na rynkach zagranicznych mówimy o korekcie, to powiedz, jak oceniasz kondycję WIG20? Indeks wybił się dołem z konsolidacji, wykazuje od kilku miesięcy relatywną słabość wobec wskaźników z Wall Street, tzn. chętniej podąża za nimi gdy spadają, a nie gdy rosną. We wtorkowym komentarzu do Parkietu wskazywałeś, że przebicie 1682 pkt może skutkować zejściem do marcowych dołków. Podtrzymujesz ten scenariusz?

Podtrzymuję, bo niepokoi mnie ta przedłużająca się słabość względem rynków rozwiniętych. Gdy popatrzymy na czeski PX i węgierski BUX, to widać podobieństwa z WIG20. Zagranicznych kapitał ucieka więc z naszego koszyka i to od niego zależy układ sił. Wyjście z strefy 1735-1700 pkt jest niepokojące z punktu widzenia AT i jeśli WIG20 nie wróci do tych poziomów w najbliższym czasie, to ryzyko pogłębienia spadków będzie rosło. Zwłaszcza, że poszczególne branże reprezentowane szeroko przez blue chips pozostają pod presją. Mam na myśli w szczególności spółki energetyczne i banki.

WIG-Banki spadł w minionym tygodniu do najniższego poziomu od 2009 r. Pogłębił więc wiosenne dołki i wykazuje relatywną słabość wobec innych sektorów. W przeciwieństwie do silnych podbić widzianych wcześniej na spółkach surowcowych i energetycznych, do wzmożonych zakupów akcji banków nikt się nie kwapi. Widzisz na horyzoncie jakiś game changer?

Jeśli silniejsze odbicie ma się pojawić, to z punktu widzenia AT jest ku temu dobra okazja. Jeśli bowiem popyt nie podejmie teraz walki, to WIG-Banki zejdzie trwale na wieloletnie minima. Mamy koniec miesiąca i koniec kwartału, więc może w ramach przetasowań w portfelach pojawi się większy popyt w tym segmencie. Abstrahując jednak od techniki, warto zwrócić uwagę, że notowania rodzimych banków poruszały się ostatnio w rytm Euro Stoxx Banks. Indeks ten zaczął spadać i na razie nie potrafię znaleźć argumentów, by miało dojść na nim do odbicia, co pośrednio wsparłoby nasze banki. Zastanawiam się, czy w obliczu nisko oprocentowanych lokat, inwestorzy nie przesuną kapitału na rynek akcji, wspierając płynność na rynku wtórnym. Część tego kapitału mogłaby wesprzeć sektor bankowy, co być może zatrzyma trwający trend.

Na koniec powiedz proszę, jak oceniasz kondycją naszego rynku akcji z perspektywy bilansu IPO vs wezwania. Rynek pierwotny trochę się rozruszał, ale wezwań wciąż jest więcej. Jak to interpretować?

Ten bilans jest takim długoterminowym termometrem. On się powoli zmienia, ale daje ważne sygnały. Gdy jest niski, tzn. wezwań jest więcej niż IPO, to zakładam, że inwestorzy traktują wyceny jako atrakcyjne i ściągają spółki z parkietu. Gdy jest wysoki, to wówczas opłaca się emitować akcje i wprowadzać spółki na giełdę. Jesteśmy w tym pierwszym wariancie, więc zakładam, że duży kapitał może nas traktować wciąż, jako rynek z kuszącymi wycenami.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.