REKLAMA
REKLAMA

Inwestycje

Łukasz Jańczak, analityk Ipopemy Securities: Planowane zmiany w OFE byczym sygnałem

- Pozytywne czynniki teraz przeważają nad negatywami - mówił gość Przemysława Tychmanowicza w Parkiet TV Łukasz Jańczak, analityk Ipopemy Securities.

Łukasz Jańczak, analityk Ipopemy Securities

Foto: parkiet.com

Początek II kwartału na warszawskiej giełdzie jest naprawdę bardzo obiecujący. WIG20 zyskał około 100 pkt. Pod co grają inwestorzy?

Łukasz Jańczak: Myślę, że wpływ na ten ruch mają dwa czynniki. Z jednej strony jest to poprawa nastrojów na rynkach wschodzących. Widzieliśmy to już pod koniec marca, natomiast wtedy warszawska giełda spadała przy stosunkowo niskich obrotach. Teraz więc nadrabiamy ten dystans. Drugi element to ostatnie doniesienia na temat możliwości przekazania 100 proc. aktywów zgromadzonych w OFE na indywidualne konta emerytalne. To z pewnością poprawiło nastroje na rynku.

Temat OFE faktycznie znów jest na tapecie. Mowa już nawet, że nie 75 proc., ale 100 proc. aktywów ma trafić na indywidualne konta emerytalne. To byczy sygnał dla rynku?

Z pewnością. Pamiętajmy, że podstawowym planem było do tej pory przekazanie 75 proc. aktywów na indywidualne konta emerytalne, a 25 proc. do Funduszu Rezerwy Demograficznej. Przekazanie 100 proc. zdjęłoby pewne ryzyka, które wiszą nad warszawską giełdą. Warto także pamiętać, że kwestia OFE jest niezwykle istotna dla inwestorów zagranicznych, którzy są istotnym graczem na naszym rynku, nie tylko jeśli chodzi o generowany obrót, ale również jeśli chodzi udziały w akcjonariacie poszczególnych spółek.

Zmiany, jeśli faktycznie weszłyby one w życie, pomogłyby przede wszystkim największym, średnim czy też małym spółkom?

Wydaje się, że ewentualne zmiany miałyby największy wpływ na segment małych spółek. To efekt m.in. stosunkowo niewielkiej płynności w tym sektorze. Tak jak jednak wspomniałem, ewentualne zmiany w OFE, zostałyby dostrzeżone również przez inwestorów zagranicznych, którzy jak wiadomo wybierają przede wszystkim największe i najpłynniejsze spółki z WIG20. Wystarczy zresztą przypomnieć, że dzięki OFE przez lata wyceny na warszawskiej giełdzie były relatywnie wyższe w stosunku do innych rynków. Polskie spółki były wyceniane z premią. Natomiast zmiany, jakie zaszły w OFE na przestrzeni lat, sprawiły, że ta premia zniknęła, a nawet zmieniła się w pewne dyskonto. Wydaje mi się więc, że rozwiązanie kwestii OFE będzie istotnym sygnałem dla zagranicznych inwestorów. Oczywiście wszystko będzie też zależało od szczegółów, czyli jak faktycznie ten transfer aktywów miałby wyglądać. W przypadku przekazania 75 proc. aktywów na indywidualne konta głównym problemem jest to, że OFE posiadają więcej niż 75 proc. aktywów w polskich spółkach. Przekazanie 25 proc. aktywów do Funduszu Rezerwy Demograficznej wiązałoby się więc albo z szybkim upłynnieniem akcji, bądź też przekazaniem ich do FRD. Pytanie, które faktycznie spółki by tam trafiły? Przekazanie 100 proc. aktywów na konta będzie się z kolei wiązało z pytaniami, czy i jeżeli tak, to jak posiadacze IKE będą mogli te środki upłynnić, zmienić sposób inwestowania, co w negatywnym scenariuszu też będzie powodowało presję podażową. Czekamy więc na szczegóły.

Zmiany, jakie dotknęły OFE, sprawiły, że nasz rynek zaczął odstawać od innych parkietów. Czy teraz planowane zmiany mogą sprawić, że nasz rynek zacznie nadrabiać te straty?

Zmiany w OFE odwlekają moment, kiedy fundusze będą musiały sprzedawać akcje. Już teraz jednak mamy do czynienia z odpływem pieniędzy z OFE. Z drugiej strony mamy jednak też program PPK, który powinien generować napływ pieniędzy na rynek. Połączenie tych dwóch zmian powinno jednak dać pozytywny efekt.

Czy zmiany w OFE mogą sprawić, że zmieni się również nastawienie do PPK? Dużo przecież się mówiło, że dopóki nie zostanie rozwiązana kwestia otwartych funduszy emerytalnych to ciężko będzie przekonać społeczeństwo do PPK.

Dalsze majstrowanie przy OFE nie zachęci ani pracodawców, ani pracowników do nowego programu. Każde pozytywne rozwiązanie kwestii OFE będzie więc powodowało, że zaufanie do nowego systemu będzie względnie stabilne. Negatywne rozwiązanie OFE będzie natomiast negatywnie działało na program PPK. Warto zresztą też zauważyć, że część pracodawców chce uciec od PPK, idąc w kierunku powszechnych programów emerytalnych. Duże firmy wolą wziąć udział w istniejącym już programie, niż brać udział w PPK. Jeśli jednak celem PPK było zwiększenie oszczędności Polaków, to ten efekt już jest widoczny.

PPK jest też wielką nadzieją rynku kapitałowego. Kiedy faktycznie rynek realnie może odczuć wpływ tego programu? Wielu analityków mówi, że stanie się to dopiero za kilka lat, mimo że przecież program rusza już w lipcu tego roku.

Zgadzam się z tą opinią. Pierwsze napływy będą widoczne już w drugiej połowie tego roku, natomiast pamiętajmy, że to będzie tylko pół roku, a program w pierwszej fazie obejmie tylko część firm. Napływy w miarę upływu czasu będą się oczywiście zwiększały do momentu kulminacyjnego, który ma nastąpić w 2021 r., kiedy już wszystkie firmy w Polsce będą objęte tym programem. Według naszych szacunków docelowo na szeroki rynek kapitałowy rocznie może napływać kilkanaście miliardów złotych.

Po drugiej stronie mamy jednak też do czynienia z mechanizmem suwaka w OFE.

Zgadza się. Tutaj ten efekt będzie się zwiększał z każdym rokiem o kilkaset milionów, osiągając wartość kilku miliardów złotych. Wydaje mi się jednak, że proste sumowanie napływów z PPK i odpływów z OFE będzie miało pozytywny wpływ na rynek. Oczywiście tutaj też ważnym elementem jest to, jaki będzie poziom partycypacji w PPK.

Zmiany w OFE i program PPK to pieśń przyszłości, a jak pan ocenia przeszłość w kontekście wyników spółek za 2018 r.?

Z racji tego, że zajmuję się przede wszystkim sektorem bankowym, skupiłbym się na tym obszarze. Tutaj wyniki były dobre. Sektor bankowy cały czas korzysta z dobrej koniunktury gospodarczej. Rosną wolumeny zarówno w obszarze depozytów, jak i kredytów. Jakość udzielanych kredytów dodatkowo jest bardzo dobra. Koszty rosną, ale są pod kontrolą. Wyniki 2018 r. były dobre i wydaje się, że 2019 r. też powinien przynieść poprawę wyników, chociaż rezultaty za I kwartał mogą być obciążone większymi kosztami.

Dobre perspektywy sektora bankowego, program PPK, planowane zmiany w OFE... wygląda to jak przepis na hossę.

Wszystkie te czynniki powinny sprzyjać warszawskiej giełdzie. Natomiast też nie można zapominać, że jesteśmy zakładnikami tego, co się dzieje na świecie. Bez dobrych nastrojów na innych rynkach raczej nie będziemy samotną wyspą. Poza tym pamiętajmy, że według MSCI wciąż jesteśmy w gronie rynków rozwijających się. W tym obszarze też szykują się zmiany, co może generować podaż polskich akcji. Na tę chwilę wydaje się jednak, że czynników pozytywnych jest więcej niż negatywnych.


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA