Gospodarka - Świat

Chińskie spółki zalewają Europę tanimi rowerami

Jeszcze do lata tego roku wypożyczalnie rowerów działały w Monachium w ustalonym porządku.
Foto: mobike.com

Dwa konkurujące ze sobą systemy oferowały w sumie 2400 rowerów, które klienci mogli pożyczać w około stu stacjach w całym mieście. Ale oto we wrześniu spółka o nazwie OBike rzuciła na tamtejsze ulice i place 7 tys. jasnożółtych rowerów i mieszkańcy zaczęli się skarżyć, że jednoślady utrudniają wejście do stacji metra i blokują miejsca na parkingach. – To zaczyna wymykać się spod kontroli – przyznał Florian Paul, miejski urzędnik nadzorujący programy rowerowe.

Spółki takie jak singapurski OBike, czy chińskie Ofo i Mobike agresywnie wchodzą do miast w Europie i Stanach Zjednoczonych z rowerami wyposażonymi w aplikacje, które pozwalają chętnym pożyczyć rower znajdujący się akurat pod ręką i zostawić go wszędzie tam, gdzie już nie jest potrzebny. To zasadniczo różni je od tradycyjnych systemów, w których klient mógł pożyczyć rower tylko w jednej ze stacji, i oddać go musiał tylko w stacji.

Większość amerykańskich i europejskich wypożyczalni kontrolowanych jest przez lokalne władze, a przybysze z Azji działają zupełnie prywatnie i w dodatku są wyjątkowo dobrze finansowani. Ofo I Mobike rozsiały po całym świecie 13 mln rowerów, ale wcześniej pozyskały 2,3 mld USD od sponsorów takich jak chińskie giganty internetowe Alibaba i Tencent. – System ze stacjami jest bardzo drogi w utrzymani i rozwoju, a my działamy natychmiast i elastycznie – powiedział Chris Martin, wiceprezes do międzynarodowego rozwoju w Mobike.

Jego spółka we wrześniu zaczęła działalność w Waszyngtonie i jest już obecna w Wielkiej Brytanii, Holandii i We Włoszech. Ofo działa już w siedmiu amerykańskich miastach, trzech brytyjskich i do końca roku zamierza wjechać do kontynentalnej Europy. GoBee funkcjonuje we Francji i we Włoszech i prowadzi rozmowy w 20 europejskich miastach. OBike, która pożycza rowery w sześciu europejskich krajach, wkrótce zamierza dodać jeszcze 10.

Chińskie spółki niekiedy zaczynają pożyczać rowery bez żadnych konsultacji z miejskimi władzami. Wszystko zaczęło się w Chinach i wiele tamtejszych miast narzeka już na nadmierna ilość pożyczanych rowerów. Miasto Wuhan w środkowych Chinach z liczbą ludności nieco większą niż Nowy Jork ma już 700 tys. rowerów wypożyczanych przy pomocy aplikacji, w porównaniu z 34 tys. oferowanymi przez dwóch operatorów w Paryżu. Oczywiście chińska oferta jest nie tylko wygodniejsza, ale i tańsza dla użytkowników. Mobike za 30 minut bierze w Waszyngtonie 1 USD, a u mającego rządową licencję Capital Bikeshare kosztuje to 2 USD.


Wideo komentarz