Akcje koncernu Alphabet (spółki matki Google'a) zyskiwały na początku środowej sesji 8,5 proc. Inwestorzy reagowali w ten sposób na to, że jej raport finansowy był lepszy od prognoz. Optymistyczna reakcja na wyniki Alphabetu dała paliwo do zwyżki indeksu Nasdaq Composite, który zyskiwał po otwarciu sesji 0,5 proc. Ledwo co, bo w zeszłym tygodniu, otarł się on o bessę. On szczytu z listopada do styczniowego dołka stracił 19,2 proc. Ostatnie dni przyniosły mu jednak wyraźne odbicie. Podczas wtorkowego zamknięcia był już tylko o 11 proc. niżej niż w szczycie. Czy publikowane w nadchodzących dniach raporty kwartalne pomogą mu wyjść z korekty?

– Rynek ma za sobą kilka dni solidnych zwyżek. To sprawia, że coraz więcej inwestorów zastanawia się, czy korekta już się kończy. Rosną ich obawy, że spóźnią się na ładne zwyżki po korekcie – twierdzi Jim Paulsen, główny strateg inwestycyjny Leuthold Group.

Solidny sezon

Wyniki Alphabetu miały prawo wywołać optymistyczną reakcję inwestorów. Koncern miał bowiem w IV kwartale 75,3 mld USD przychodów, o 32 proc. więcej niż w takim samym okresie rok wcześniej. Zysk na akcję wyniósł 30,69 USD, podczas gdy średnio oczekiwano 27,34 USD. Zysk netto sięgnął 20,6 mld USD, a przychody z reklam wyniosły 61,2 mld USD, podczas gdy w takim samym okresie 2020 r. sięgnęły 46,2 mld USD. Koncern wciąż korzystał więc z boomu w branży reklamy cyfrowej.

Alphabet ogłosił również podział akcji. W ramach niego każdy udziałowiec, który będzie posiadał jeden papier Alphabetu 1 lipca, dwa tygodnie później otrzyma 19 dodatkowych akcji. Podzielona zostanie wówczas też cena tych akcji. Ma to sprawić, że będą one bardziej dostępne dla inwestorów detalicznych. (Gdyby split wszedł w życie już po wtorkowym zamknięciu, to cena jednej akcji Alphabetu zostałaby obniżona z 2572,88 USD do 128,64 USD). Podział akcji musi jeszcze zostać zatwierdzony przez akcjonariuszy.

Foto: GG Parkiet

W zeszły czwartek, po sesji, pozytywnie zaskoczył wynikami koncern Apple. Wypracował w IV kwartale rekordowy zysk netto wynoszący 34,6 mld USD i o 20 proc. większy od prognoz. Jego wyniki pomogły w odbiciu indeksu Nasdaq Composite, tak jak na początku sezonu wyników pociągnęło ten indeks w dół rozczarowanie związane z wynikami Netfliksa. Dalsze zachowanie Nasdaqa może być więc zależne od tego, jak rynek przyjmie raporty finansowe gigantów technologicznych. W środę po sesji (i po zamknięciu tego wydania „Parkietu") raport kwartalny miała publikować spółka Meta Platforms, czyli dawny Facebook. W czwartek przed sesją wyniki ma natomiast podać koncern Amazon.

Do środowego otwarcia rynków w USA wyniki za IV kwartał opublikowało dopiero 478 spośród 3145 spółek wchodzących w skład indeksu Nasdaq Composite. 260 z nich miało zyski większe od prognoz, a 129 negatywnie nimi zaskoczyło. Wyraźnie lepiej radziły sobie duże spółki technologiczne, które wchodzą również w skład węższego indeksu Nasdaq 100. Spośród zaliczanych do niego firm wyniki do środy opublikowało 38. Aż 30 z nich pozytywnie zaskoczyło wielkością zysków, a tylko 6 rozczarowało.

– Sektor technologiczny rozpoczął rok z największymi znakami zapytania od czasu pęknięcia bańki internetowej sprzed dwóch dekad. Jednakże największe i najlepszej jakości amerykańskie spółki technologiczne wciąż dostarczają swoimi wynikami odpowiedzi, których chce rynek – wskazuje Russ Mould, dyrektor inwestycyjny w firmie AJ Bell.

Starcie narracji

Czy dobre wyniki spółek technologicznych mogą jednak przeważyć nad obawami inwestorów dotyczącymi zacieśniania polityki pieniężnej w USA?

– Myślę, że bitwa się jeszcze nie skończyła. Z jednej strony mamy perspektywę rosnących stóp, która wywiera presję na wyceny akcji, a z drugiej strony mamy dosyć solidny sezon wyników – uważa Kasper Elmgreen, szef działu akcji w Amundi.

– Czy środowisko rosnących stóp sprawi, że Wall Street stanie się ultrawrażliwa na wyceny spółek technologicznych? Odpowiedź brzmi: tak. Jednakże transformacja cyfrowa, dotycząca spółek i konsumentów, nie zwalnia – twierdzi Daniel Ives, analityk firmy Wedbush.