Giełda

Czekanie na Trumpa

Poranek maklerów: prezentujemy komentarze analityków biur maklerskich. Jak oceniają poniedziałkową sesję i czego spodziewają się podczas wtorkowej?
Foto: materiały prasowe

Piotr Kuczyński, główny analityk DI Xelion

Wall Street w poniedziałek ciągle miała w pamięci (z pewnością pamiętali to wcześniej Europejczycy) pogróżkę Donalda Trumpa, który w piątek powiedział, że jeśli Chiny nie poczynią ustępstw to obłoży cłami pozostałe 267 mld USD chińskiego importu. Publikacji danych makro nie było, wiec liczyły się tylko impulsy geopolityczne. Plusem dla rynku akcji było to, ze w tym tygodniu Republikanie planują zaprezentować swój plan kolejnych cięć podatkowych. To oczywiście jest przygrywka przed wyborami, które mają się odbyć w USA 6.11. Minusem był .... oczywiście tweet Donalda Trumpa. Napisał, że "Ceny produktów Apple mogą wzrosnąć z powodu potężnych ceł, jakie możemy nałożyć na Chiny. Ale istnieje łatwe rozwiązanie, w którym podatek wyniósłby ZERO. Róbcie swoje produkty w Stanach Zjednoczonych zamiast w Chinach.". To obniżyło cenę akcji Apple. Wall Street rozpoczęła sesję od wzrostu indeksów, które w zasadzie natychmiast zaczęły się osuwać. NASDAQ nawet przez chwilę zabarwił się na czerwono. Im bliżej było do końca sesji tym odważniejszy stawał się popyt. Brak decyzji prezydenta odnośnie ceł na import z Chin wspierał obóz byków. Indeksy zakończyły dzień niewielkimi zwyżkami, ale bazowanie na braku decyzji prezydenta Trumpa jest jednak bardzo ryzykowaną grą. GPW w poniedziałek rozpoczęła sesję podobnie do tego jak rozpoczęły ją inne giełdy europejskie - od niewielkich wzrostów, które szybko zamieniły się na kosmetyczne spadki. Po prostu rynek szukał kierunku. Po niecałych dwóch godzinach wydawało się, że kierunek znalazł. Mimo tego, że na giełdach europejskich panowała niepewność, u nas WIG20 zaczął zyskiwać, wręcz popędził na północ. Ten atak popytu szybko się zakończył i WIG20 zmniejszył skalę zwyżki. Po pobudce w USA musiał ulec presji obozu byków, dzięki której na innych giełdach ciągle rosły indeksy. WIG20 ruszył na północ, ale szybko wyhamował. Końcówka sesji była raczej śmieszna. Zanosiło się na to, że WIG20 zakończy dzień neutralnie, ale fixing pozwolił na wzrost o około 14 pkt. – tylko i wyłącznie dlatego indeks zakończył sesję zwyżką o 0,6%. Indeksy mniejszych spółek też w samej końcówce odrobiły straty kończąc dzień neutralnie. Wczorajsza sesja z małym obrotem i w zasadzie neutralnym zakończeniem sygnalizowała, że mniejsze spółki szykują się do odbicia. Uważam, że będzie miało miejsce (być może już dzisiaj) o ile prezydent USA rynków nie wystraszy.

Piotr Neidek, analityk techniczny DM mBanku

Poniedziałkowa sesja nie należała do udanych, jednakże nie był to okres dramatycznej wyprzedaży, z jaką mieliśmy do czynienia w ubiegłym tygodniu. Indeks małych spółek ponowił minima i zahaczył o strefę 11.5k, lecz spadek zarówno obrotów jak i zmienności zmniejszył skalę deprecjacji i w ostateczności sWIG80 stracił jedynie -0.1% względem piątkowego close. Nowymi minimami może pochwalić się mWIG40, jednakże końcówka dnia okazała się szczególnie mocna i benchmark średnich spółek tym razem finiszował powyżej kreski, ale niestety na wykresie nie pojawiła się na tyle mocna popytowo formacja, aby na jej podstawie postawić optymistyczne wnioski na drugi tydzień września. Nieco inaczej przedstawia się sytuacja techniczna WIG20, który rzutem na fixing zyskał +0.6% i po kilku sesjach wyprzedaży tym razem na wykresie pojawiła się biała świeczka, która podobnie jak dwadzieścia dni temu może zachęcić do wyprowadzenia wzrostowej kontry. Zieleń pojawiła się także na niemieckim parkiecie, gdzie DAX próbował oddalić się od strefy 12k, jednakże słabsza końcówka dnia sprawiła, że i tym razem benchmark nie zdołał odkleić się od psychologicznej bariery i wciąż pozostaje poniżej niej. Na pochwałę nie zasługuje także Wall Street, gdzie pomimo podjętych prób wyciągnięcia wycen indeksów na północ, jankeskie byki nie zdołały zanegować zeszłotygodniowej deprecjacji ani stworzyć żadnej dogodnej sytuacji do wygenerowania lokalnego sygnału kupna. Na uwagę zasługuje słabość MSCI EM, mianowicie wczoraj doszło do naruszenia tegorocznego minimum a to oznacza, że ostatnia zwyżka mająca na celu poprawić sytuację techniczną emerging markets okazała się jedynie mocniejszą korektą wzrostową, która w obecnym układzie może stanowić prognostyk głębszej deprecjacji w ramach elliottowskich impulsów. W ubiegłym tygodniu benchmark ten zamknął się poniżej wrześniowego szczytu z 2019.r. co w połączeniu z sygnałem SELL by EMA_w oraz układem MA200_d nie zachęca do stawiania optymistycznych prognoz dla rynków EM, w tym także dla warszawskiego parkietu.

Adrian Górniak, analityk DM BDM

Początek tygodnia był udany dla obozu byków skupionych na GPW wokół blue chipów. WIG20 zyskał 0,6% i zamknął się na poziomie 2270 pkt. Warto zwrócić uwagę, że wzrost byłby pokaźniejszy gdyby nie spadek JSW o 7,7% (!), co jest efektem doniesieniem o kontroli w spółce i możliwych zmian w zarządzie, o których w weekend pisała prasa. Nad kreską dzień zakończył także mWIG40, z kolei trend spadkowy kontynuują spółki sWIG80. Na dużych rynkach europejskich było spokojnie, a wzrostowe ruchy najważniejszych indeksów mieściły się w przedziale 0,2-0,3% (na uwagę zasługuje wzrost giełdy we Włoszech o ponad 2%). Za oceanem na lekkim plusie dzień zakończyły S&P500 oraz Nasdaq. Dzisiejsze kalendarium makro nie będzie zbyt obfite w odczyty – ciekawszy wydaje się być jedynie indeks instytutu ZEW, który będzie opublikowany o godz. 11:00. W kraju kolejne spółki publikują raporty za 2Q'18 – wczoraj po sesji wynikami pochwaliło się Echo, dziś nad ranem Mangata. Technicznie sytuacja WIG20 nie uległa zbyt dużej zmianie. Blue chipy znajdują się w interesującej strefie 2250-2280 pkt. i zapewne mocniejsze wybicie w którąś stronę będzie pozwalało na określenie co czeka nas w kolejnych dniach.


Wideo komentarz