Fundusze inwestycyjne TFI

Ten wyrok może się odbić TFI i klientom czkawką

Interpretacja sądu, który uznał zapisy o redukcji umorzeń za niezgodne z prawem, nie uwzględnia interesów wszystkich uczestników.
Foto: Adobestock

Wyrok sądu, kwestionujący tzw. klauzulę redukcyjną, nie uwzględnia interesu wszystkich uczestników funduszy – przekonują przedstawiciele rynku funduszy.

Specyfika FIZ-ów

Sprawę opisał serwis analizy.pl. Proces dotyczył inwestora, który zdecydował się wycofać cały kapitał z funduszu zamkniętego, fundusz jednak zgodnie z zapisem w swoim statucie dokonał redukcji zlecenia o 94,5 proc. Tego typu zapis w statucie jest niedozwolony, a klient powinien otrzymać cały swój kapitał – stwierdził natomiast sąd apelacyjny. Wyrok dotyczy jednostkowego przypadku, jednak w branży TFI zawrzało.

– Wyrok sądu apelacyjnego kwestionujący klauzulę redukcyjną ma moc wiążącą wyłącznie pomiędzy stronami procesu, nie jest on prejudykatem. W związku z tym jego wydanie nie oznacza, że TFI mają obowiązek zmiany zasad wykupu w odniesieniu do wszystkich funduszy inwestycyjnych zamkniętych – oświadcza zarząd Ipopemy TFI. Jego zdaniem sąd poszedł zbyt daleko, nie uwzględniając specyfiki różnych strategii inwestycyjnych stosowanych przez fundusze czy interesu wszystkich jego uczestników. – Po stronie Ipopemy TFI na tę chwilę oznacza on (wyrok – red.) tyle, że będziemy kontynuować to, co do tej pory robiliśmy, czyli będziemy analizować sytuację każdego zarządzanego przez nas funduszu z osobna w zakresie stosowanych w nim zasad wykupu i możliwej do wprowadzenia modyfikacji po to, aby zapewnić równą ochronę interesów wszystkich uczestników (...) – zapowiada zarząd Ipopemy TFI. Jak twierdzi Ipopema, na tę chwilę nie ma możliwości usunięcia klauzuli redukcyjnej z wszystkich statutów.

Paweł Homiński, członek zarządu Noble Funds TFI, tłumaczy, że zasady dotyczące wycofywania kapitału z funduszy zamkniętych muszą być dostosowane do strategii. – Żadne TFI nie może dziś w sposób odpowiedzialny proponować klientom inwestycji w mało płynne aktywa, takie jak wierzytelności, udziały w spółkach niepublicznych czy w instrumenty powiązane z energetyką odnawialną, łącząc to jednocześnie z możliwością nieograniczonego momentu wycofania pieniędzy. Zapadalność inwestycji musi być powiązana z zapadalnością aktywów – przekonuje Homiński.

Jakie mogą być konsekwencje takiej decyzji sądu? – Można sobie teoretycznie wyobrazić, że TFI będą tworzyć kolejne fundusze zamknięte w nieco innej formule niż dotąd. Fundusz wcale nie musi wypłacać kapitału co kwartał czy raz na rok, ale może być tworzony np. na czas określony, w którym nie ma możliwości wcześniejszego wycofania kapitału – zauważa Homiński. Jego zdaniem takie konstrukcje mogą się nie spotkać jednak ze zrozumieniem klientów. – W efekcie klienci mogą zostać odcięci od tej części rynków, która jest mniej płynna, ale daje szanse na atrakcyjne zyski. Zwłaszcza w obecnych czasach, przy niskich stopach procentowych, taka forma inwestycji jest ciekawą alternatywą – dodaje.

Potrzebne są standardy

Przedstawiciele TFI przypominają historię Agio Kapitał, funduszu otwartego, który w związku z żądaniami umorzeń przekraczającymi 10 proc. aktywów – zgodnie z prawem – wstrzymał ich realizację w poprzednim roku. Co ważne, po kilku tygodniach fundusz znów działał, zatem zamrożenie uchroniło uczestników przed niepotrzebnymi stratami.

Kuba Szpringer, radca prawny z kancelarii Karwasiński Szpringer i Wspólnicy, zauważa, że taki wyrok można uznać za korzystny tylko dla jednego uczestnika funduszu – tego, który jako pierwszy uzyska podobny wyrok sądu. – Taka decyzja daje pierwszeństwo w odzyskaniu pełnej wartości swojej inwestycji, ale dzieje się to kosztem pozostałych właścicieli certyfikatów – analizuje. Jak dodaje, osoba, która ma korzystny dla siebie wyrok, może domagać się jego natychmiastowego wyegzekwowania, przy pomocy komornika włącznie. Taki inwestor otrzymuje wówczas zwrot w wysokości wskazanej w wyroku, z kolei wartość inwestycji pozostałych uczestników proporcjonalnie do upłynnianych poniżej wartości aktywów maleje. – Tymczasem fundusze zamknięte często składają się z mało płynnych aktywów. Działanie pod presją czasu może więc doprowadzić to dużego spadku aktywów – przypomina Szpringer. Według niego taki wyrok to precedens, który otwiera furtkę do podważenia także innych postanowień statutów funduszy, który stara się wyważyć interesy wszystkich uczestników. – Sposobem na uniknięcie lawiny roszczeń byłoby stworzenie standardów rynkowych konstruowania statutów, które mogłyby pozwoliłoby uniknąć uznawania pewnych klauzul za abuzywne. W ich stworzenie mogłoby się zaangażować całe środowisko TFI przy udziale nadzorcy – twierdzi Szpringer.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.