REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Norwegowie docenili dojrzałość polskiego rynku

Jeden z największych inwestorów na świecie, norweski fundusz emerytalny GPFG, w związku z awansem Polski do grona rynków dojrzałych mocno zwiększył zaangażowanie w nasze akcje. Wyprzedawał jednak obligacje.
Foto: Fotorzepa, Grzegorz Psujek

W portfelu Rządowego Globalnego Funduszu Emerytalnego Norwegii (GPFG), który zarządza aktywami o wartości 8,3 bln koron norweskich (3,6 bln zł), na koniec 2018 r. znajdowały się akcje 114 spółek z GPW. Łącznie były one warte blisko 12,1 mld koron (5,2 mld zł po kursie z końca ub.r.). Rok wcześniej GPFG był w akcjonariacie 91 polskich firm, a rynkowa wartość tych pozycji wynosiła niespełna 7,9 mld koron (3,3 mld zł). W ciągu roku zaangażowanie norweskiego giganta na polskim rynku akcji zwiększyło się więc o 53 proc., licząc w koronach, i o 57 proc., licząc w złotych. Te liczby robią wrażenie szczególnie w kontekście słabej w ub.r. koniunktury na GPW: WIG20 zniżkował w 2018 r. o 7,5 proc. A dodatkowo złoty osłabił się wobec korony. To oznacza, że Norwegowie zainwestowali dużo świeżego kapitału.

– Cieszymy się, że polski rynek kapitałowy jest atrakcyjnym miejscem lokowania kapitału dla długoterminowych inwestorów, jakimi są fundusze emerytalne – powiedziała „Parkietowi" Izabela Olszewska, członek zarządu GPW.

Skandynawska poduszka

Zaangażowanie GPFG w polskie akcje wyraźnie zmalało po 2014 r. Wtedy w portfelu funduszu były akcje 92 firm o wartości 4,1 mld zł. W 2017 r. miał on udziały w 91 spółkach, ale ich wartość wynosiła tylko 3,3 mld zł. Nagły wzrost zainteresowania Norwegów GPW to bezpośredni efekt tego, że od września ub.r. według klasyfikacji FTSE Polska jest rynkiem rozwiniętym, a nie wschodzącym. Indeksy FTSE są bowiem podstawą polityki inwestycyjnej Norges Banku, który zarządza GPFG. Przyjął on przy tym zasadę, że udział akcji z każdego dojrzałego rynku Europy w portfelu jest 2,5-krotnie większy niż ich udział w globalnym indeksie FTSE All World. W przypadku rynków wschodzących (ze wszystkich kontynentów) waga jest większa 1,5-krotnie. Ta zasada sprawiła, że docelowy udział Polski w portfelu akcji funduszu zwiększył się do 0,25 proc., z 0,15 proc. na koniec 2017 r. Rzeczywisty udział wzrósł zaś z 0,14 do 0,22 proc., co sugeruje, że GPFG nie skończył jeszcze zakupów.

– Metodologia wyznaczania benchmarku przez Norges Bank była jednoznacznie pozytywna dla polskiego rynku. Pomogła wchłonąć dużą część akcji wyprzedawanych przez fundusze pasywne w związku z awansem Polski do krajów rozwiniętych w FTSE. Jako że GPFG inwestuje także w małe i średnie spółki, jego zakupy na przestrzeni 2018 r. działały na rynek stabilizująco również w kontekście odpływów z funduszy absolutnej stopy zwrotu – zauważył Maciej Marcinowski, analityk Trigon DM. – Fakt ten budzi w nas jednak jeszcze większe obawy w obliczu nadchodzących zmian w indeksie MSCI Emerging Markets: włączenia do niego akcji z Arabii Saudyjskiej i zwiększenia wagi chińskich walorów klasy A. Spowoduje to spadek udziału Polski. Szacujemy, że doprowadzi to do sprzedaży w 2019 r. przez zagraniczne fundusze polskich akcji o wartości 3 mld zł. A w tym przypadku nie ma mowy o takich stabilizatorach, jakimi w ub.r. okazały się wzrost wagi Polski w benchmarku Norgesa oraz awans do indeksu Euro Stoxx - dodał.

Przekleństwo płynności

Foto: PARKIET

Norweski gigant inwestycyjny w 2018 r. drugi rok z rzędu ograniczał jednak zaangażowanie na polskim rynku długu. Jeszcze w 2016 r. miał w portfelu obligacje o wartości 10,8 mld zł, w 2017 r. ta pozycja stopniała do 6,6 mld zł, a w ub.r. do 4 mld zł. GPFG ograniczał wyłącznie inwestycje w obligacje skarbowe, dokupił za to trochę obligacji banków hipotecznych.

Foto: PARKIET

Wycofywanie się Norwegów z obligacji skarbowych mogło być teoretycznie związane z kontrowersjami dotyczącymi praworządności w Polsce. GPFG jest bowiem wyczulony na takie kwestie. W odpowiedzi na nasze pytanie o przyczyny mniejszego zaangażowania w polski dług biuro prasowe Norges Banku napisało, że nie komentuje inwestycji na poszczególnych rynkach. – Zagraniczni inwestorzy ogólnie ograniczali w ub.r. zaangażowanie w polskie obligacje – przypomina jednak Grzegorz Zatryb, członek zarządu Skarbiec TFI. GPFG od ubiegłego roku zmniejsza też dywersyfikację walutową swoich inwestycji w instrumenty dłużne. – Polski rynek obligacji jest bardzo płynny, porównywalny do np. hiszpańskiego. To sprawia, że w momencie odwrotu globalnych inwestorów od obligacji z rynków wschodzących z Polski kapitał odpływa szybciej niż z sąsiednich krajów – dodaje Zatryb.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA