REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Losy OFE zadecydują o koniunkturze na GPW

Początek kwietnie był na rynkach finansowych dla posiadaczy akcji korzystny. Tym razem był też korzystny dla obozu byków na GPW. Po części było to odbicie sytuacji na innych giełdach – na przykład niemiecki XETRA DAX zanegował długoterminowy sygnał sprzedaży, mocno drożał nawet bitcoin (klasyczne kasyno).

Piotr Kuczyński, główny analityk, DI Xelion

Foto: Fotorzepa, Piotr Guzik

Nadal pomagały bykom pogłoski i informacje o tym, jak rozwijają się rozmowy USA–Chiny. Ostatnio „Financial Times" napisał, że Chiny i USA doszły do porozumienia w większości problemów na drodze do umowy handlowej. Wygląda na to, że im dłużej trwają te rozmowy, tym lepiej dla posiadaczy akcji, bo każda pogłoska czy plotka mówiąca o postępie owocuje wzrostem indeksów. Poza tym w Chinach opublikowano dużo lepszy od oczekiwań indeks PMI dla przemysłu i usług, co dało podstawę do twierdzenia, że chińskie spowolnienie gospodarki się kończy (co wcale nie musi być prawdą).

Dodatkowo w Wielkiej Brytanii premier Theresa May podjęła rozmowy z Jeremym Corbynem, liderem Partii Pracy, co uznano za zapowiedź zmiękczenia warunków brexitu, a głosowania w Izbie Gmin zdawały się wykluczać twardy brexit. Nie byłbym wcale tego taki pewien. Przepchnięcie przez Izbę Gmin jednym głosem (dokładnie) takiego rozstrzygnięcia wymagało jeszcze zatwierdzenia przez Izbę Lordów, a poza tym tak naprawdę decyzję podejmie Rada Europejska 10 kwietnia.

Były też czynniki czysto polskie. I nie mówię o trwającej już (w momencie pisania tekstu) tygodnie dyskusji na temat możliwej dymisji minister finansów Teresy Czerwińskiej. W wielu krajach tego typu dyskusje, po zapowiedzi przez premiera zwiększenia deficytu budżetowego, które miałoby zapewnić środki na wypełnienie kolejnych socjalnych „piątek", prowadziłoby do sporego osłabienia waluty lub/i do wzrostu rentowności obligacji.

Tego w Polsce nie było. Powód? Albo rynki finansowe uważają, że wzrost wydatków socjalnych nie zagrozi finansom naszego kraju, a pani minister się myli (o ile naprawdę nosi się z myślą o dymisji), albo komitety inwestycyjne w funduszach jeszcze sprawy nie przedyskutowały.

Zakładam, że bardziej prawdopodobny jest pierwszy scenariusz, o czym świadczyć może decyzja agencji ratingowej Fitch w sprawie ratingu Polski. Fitch ostatnio ostrzegał, że wydatki „wyborcze" mogą finansom Polski zaszkodzić, ale agencja nie zmieniła oceny ratingu naszego długu. Poza tym wypowiedziała się niezwykle pozytywnie o naszej gospodarce i sytuacji makroekonomicznej. Ta (pozorna?) sprzeczność wynikać może z tego, że agencja oceniała najbliższe dwa lata, kiedy to problemów nasze finanse mieć nie będą (oprócz konieczności zmiany stabilizującej reguły wydatkowej w końcu roku).

Pojawił się też dla naszej giełdy czynnik lokalny, który bykom pomagał. „Parkiet" poinformował, że w najbliższych miesiącach rząd przedstawi koncepcję dotyczącą przekształcenia OFE. Premier Morawiecki powiedział, że „25 proc. aktywów OFE, w tym aktywa ulokowane w zagranicznych akcjach i obligacjach, trafiłoby do Funduszu Rezerwy Demograficznej. Pozostałe 75 proc. trafiłoby na specjalne, prywatne konta emerytalne obywateli". Dzięki temu FRD dostałby około 40 mld zł (a ma już 42 mld). Można by z niego przesunąć 30 mld do FUS (to już moja uwaga), co zmniejszyłoby o tyle samo dopłatę z budżetu do FUS, i byłyby pieniądze na „piątkę" PiS.

To nie koniec wieści na temat OFE, bo kilka dni później pojawiła się informacja o tym, że rozważane jest też przekazanie na konta prywatne nawet 100 proc. tego, co w tej chwili jest w OFE (około 160 mld zł w akcjach, obligacjach i gotówce). Twierdzono też, że jest to rozwiązanie coraz bardziej prawdopodobne.

Pierwszą moją myślą było: nie wierzę w te 100 proc. W każdym razie ja bym tak nie zrobił, gdybym był premierem. Rezygnować z 40 mld zł potencjalnego wsparcia dla budżetu (25 proc. do FRD) w sytuacji, kiedy mogą być problemy ze zrealizowaniem „piątki" PiS? Wydaje się, że takie rozwiązanie (niezwykle korzystne dla GPW i posiadaczy akcji) nie ma sensu, o ile nie pojawi się w tym jakiś haczyk.

Pozostaje czekać na odpowiedzi na kilka pytań. Na jakiekolwiek konta poszłyby środki z OFE – czy naprawdę nie można by ich znacjonalizować? Gwarancja dla takiego rozwiązania jest najważniejsza. I co będzie z „suwakiem" (dziesięć lat przed przejściem na emeryturę ubezpieczonego środki gromadzone na OFE są stopniowo przenoszone na fundusz emerytalny FUS)? Czy przypadkiem nie będzie tak, że „suwak" będzie działał szybciej? Jeśli rzeczywiście sensowne rozwiązanie pojawi się przed startem PPK (pracownicze plany kapitałowe), to może zwiększyć prawdopodobieństwo tego, że więcej Polaków będzie chciało oszczędzać w PPK.

Podsumowując: wszystko zależy od konkretów, czyli przyjętych ustaw. Jeśli nawet tylko 75 proc. środków z OFE zostanie sprywatyzowanych (nie mówiąc już o 100 proc.), a rynki dojdą do wniosku, że w przyjętych rozwiązaniach nie ma żadnego haczyka i nie dojdzie do globalnej bessy, to w ciągu roku WIG20 powinien zyskać nawet 100 proc.


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA