Biura maklerskie

Ruch w branży maklerskiej może pomóc IKE i IKZE

Konta emerytalne powoli zyskują coraz większą popularność wśród klientów domów maklerskich. Wciąż jest jednak jeszcze sporo do zrobienia.
Foto: Adobestock

Jeśli mówić o jakiejkolwiek sezonowości usług w branży maklerskiej, to z pewnością w trend ten wpisują się konta IKE i IKZE. Pod koniec roku przypominają sobie o nich zarówno inwestorzy, jak i sami brokerzy, którzy kładą szczególny nacisk na promocję tych rozwiązań. I chociaż IKE i IKZE to wymierne korzyści podatkowe dla osób, które z nich korzystają, to wciąż można mówić o nich jako o produktach niszowych. Co prawda zainteresowanie nimi też rośnie, ale brokerzy zgodnie podkreślają, że nadal jest bardzo dużo do zrobienia. Dlaczego więc mimo wszystkich swoich zalet IKE i IKZE nie podbiły jeszcze serc inwestorów?

Niemiłe, emerytalne doświadczenia

Liczby dotyczące maklerskich IKE i IKZE, które publikowane są przez Komisję Nadzoru Finansowego, nie pozostawiają żadnych złudzeń. Na koniec I półrocza 2020 r. domy maklerskie prowadziły 45,5 tys. kont IKE oraz 20,6 tys. IKZE. Nijak ma się to do statystyk KDPW, które wskazują, że wszystkich rachunków maklerskich na naszym rynku jest około 1,3 mln. Nawet zakładając, że faktycznie co trzecie konto można uznać za aktywne (dokonywane są na nim transakcje bądź przechowywane są aktywa), daje to około 430 tys. rachunków (według danych GPW w I półroczu aktywnych co prawda było nieco ponad 200 tys. kont, ale definicja ta uwzględnia tylko konta, na których dokonano transakcji). Konta IKE i IKZE giną więc w tłumie.

Dziwi to, szczególnie że pieniądze zgromadzone na kontach IKE są zwolnione z podatku Belki (przy spełnieniu określonych warunków). W przypadku IKZE ulga podatkowa powstaje już na początku oszczędzania. Wpłaty można bowiem odliczyć od podstawy opodatkowania w rocznym rozliczeniu PIT. Nawet to jednak nie przekonuje inwestorów do masowego skorzystania z tych usług.

– Nie znamy prostej diagnozy odpowiadającej na pytanie, dlaczego inwestowanie na IKE i IKZE nie jest powszechne – mówi Jacek Rachel, prezes DM BDM. – Prawdopodobnie głównym powodem jest generalny brak skłonności Polaków do oszczędzania, zwłaszcza długoterminowego – dodaje. W podobnym tonie wypowiada się Paweł Kolek, dyrektor departamentu rynku wtórnego w DM BOŚ. – Nasze społeczeństwo cechuje się brakiem wiary we wszystkie rodzaje produktów przeznaczonych do oszczędzania na emeryturę – mówi Kolek. Doświadczenie związane z produktami emerytalnymi też zresztą nie ułatwiają tej wiary. Demontaż OFE skutecznie zniechęcił społeczeństwo do wszystkich rozwiązań emerytalnych, które wrzucane są do jednego worka, na równi (co oczywiście jest niesłuszne) z OFE. Przekonali się o tym m.in. twórcy PPK, a od lat odczuwają to także firmy oferujące IKE i IKZE. Tymczasem Paweł Kolek wskazuje, że indywidualne konta prowadzone z myślą o emeryturze są nie tylko właściwe, ale wręcz powinny być pożądane przez inwestorów giełdowych.

– Odnosząc się tylko do klientów biur maklerskich, naszym zdaniem każdy inwestor giełdowy powinien posiadać IKE, a posiadający dochody z pracy również IKZE. Wielokrotnie przekonywaliśmy klientów do tego rodzaju kont poprzez blogi, bezpośrednie rozmowy czy też różnego rodzaju akcje marketingowe. Obecnie wielu bezstronnych blogerów i serwisów internetowych opisuje te zagadnienia i zachęca do korzystania z tych kont, a dostęp do obiektywnej informacji jest bardzo ułatwiony – wskazuje Kolek.

Kropla drąży skałę

Praca ta zdaje się powoli przynosić efekty. W I półroczu tego roku przybyło 7,4 tys. kont IKE u maklerów. To prawie tyle co w całym 2019 r. Kont IKZE przybyło z kolei 4 tys. W całym 2019 r. było to 6,2 tys. – W społeczeństwie polskim wzrasta świadomość konieczności odkładania środków na emeryturę. Obecnie konsumenci poszukują różnych metod zabezpieczenia emerytalnego i taką możliwość dają właśnie rachunki maklerskie IKE i IKZE. W ostatnim czasie na rynku kapitałowym jest większa zmienność, pojawia się coraz więcej ofert publicznych. Inwestorzy, którzy właśnie w ten sposób chcą lokować swój kapitał, mogą złożyć zapisy w ofercie pierwotnej akcji czy obligacji również przez maklerski rachunek IKE czy IKZE – wskazuje Konrad Brzozowski, dyrektor biura operacji brokerskich w Noble Securities. Klienci domów maklerskich, którzy korzystają z IKE i IKZE, też są specyficzną grupą na rynku kont emerytalnych. Ich średnie wartości wpłat wyraźnie przekraczają te, których dokonują m.in. klienci banków, TFI czy też zakładów ubezpieczeń. W I półroczu średnia wpłata klientów maklerskich na konta IKE wyniosła 10,6 tys. zł. Średnia dla całego rynku to 3,3 tys. Jeśli chodzi o konta IKZE to inwestorzy giełdowi wpłacili na nie średnio 4,7 tys. zł. Średnia rynkowa to 2,2 tys. zł.

Brokerzy wierzą, że pozytywów w przyszłości będzie jeszcze więcej, szczególnie że i oni sami starają się uatrakcyjniać te produkty. W DM BOŚ, BM mBanku oraz Santander BM można inwestować z myślą o emeryturze na rynkach zagranicznych. Dodatkowo DM BOŚ oraz BM mBanku wyraźnie obniżyły prowizje za handel na rynkach zagranicznych w ramach IKE i IKZE. Stawka minimalna wynosi 10 zł.

– W naszej opinii zainteresowanie tymi kontami będzie rosnąć i w 2021 r. powinno to być bardzo widoczne. Pamiętajmy, że ostatnie lata to był dość trudny okres w uzyskiwaniu dochodów z akcji, dlatego korzyści z tych kont były mocno ograniczone. Ten rok przyniósł zmianę i sądzę, że inwestorzy giełdowi, wypełniając dokumenty do urzędu skarbowego i płacąc podatek, zaczną szukać możliwości jego zmniejszenia. Szczególnie że mamy bardzo liczną grupę nowych inwestorów, która dopiero poznaje rynek kapitałowy, i liczymy, że zainteresuje się też tymi rodzajami kont – wskazuje Paweł Kolek z DM BOŚ.

– Do wzrostu zainteresowania potrzebne jest ciągłe edukowanie społeczeństwa oraz wzrost jego zamożności (by obywatele mieli z czego odkładać na przyszłość). W popularyzacji mogą pomóc również promocje i zachęty, jeszcze bardziej obniżające (już obecnie niskie) koszty obsługi takich rachunków – dodaje Jacek Rachel, szef DM BDM.

Pytania do... MICHAŁA WOJCIECHOWSKIEGO

Foto: parkiet.com

wicedyrektora ds. projektów rozwojowych w BM mBanku

Konta IKE i IKZE mają wiele zalet, ale w części maklerskiej nadal nie cieszą się jakimś nadzwyczajnym powodzeniem. Z czego to wynika?

Nie zgodzę się, że maklerskie rachunki IKE/IKZE cieszą się małym powodzeniem. Zaryzykowałbym nawet tezę, że gdyby wszyscy Polacy zachowywali się tak jak inwestorzy giełdowi, to ogłosilibyśmy sukces tej formy zabezpieczania emerytalnego. Popatrzmy na liczby z raportu KNF z 30 czerwca. Mamy 45 tys. maklerskich rachunków IKE i 20 tys. IKZE. Nawet jeśli przyjmiemy, że połowę IKZE założyły te same osoby co IKE, to daje nam ok. 55 tys. uczestników IKE/IKZE. Zakładając, że w Polsce jest 200–300 tys. aktywnych inwestorów, to oznacza, że 20–25 proc. inwestorów posiada rachunek emerytalny! W bankach ten udział można szacować na poniżej 1 proc. Oczywiście możemy na te dane spojrzeć z innej perspektywy. Dlaczego tylko 20 proc. inwestorów, czyli osób, które posiadają nadwyżki finansowe i względnie wysoką świadomość inwestycyjną, decyduje się na otwarcie rachunków IKE/IKZE? Rachunków, które chronią nasze zyski przed podatkami, co w dłuższym okresie znacząco może podnieść osiągane stopy zwrotu. Myślę, że pokutuje tu „przekleństwo" zaliczania IKE/IKZE do systemu emerytalnego. Polacy stracili zaufanie do stabilności tego systemu i zwyczajnie boją się, że pieniądze wpłacone do tego systemu staną się własnością systemu.

Kto korzysta z kont IKE i IKZE. Czy są to osoby „dojrzałe", które mają bliżej niż dalej do emerytury, czy też młodsze pokolenie?

Demografia pokrywa się praktycznie z obserwowaną na zwykłych rachunkach inwestycyjnych. Rozkład jest podobny w grupach wiekowych powyżej 30. roku życia. Młodzi rzadko myślą o inwestowaniu na emeryturę, a często również nie mają odpowiednich środków, które mogliby wykorzystać.

Co pomogłoby w większej popularyzacji kont IKE i IKZE?

Edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja. Odpowiem na przykładzie moich znajomych, których udało mi się przekonać do IKE/IKZE. Rozmowy zazwyczaj wyglądały mniej więcej tak: po pierwsze, odpowiadałem cierpliwie na ich pytania dotyczące możliwości „zajęcia" tych środków przez rząd oraz ich zamrożenia do 65. roku życia. Po drugie, pokazałem, z jakimi ryzykami wiąże się inwestowanie, ze szczególnym wskazaniem na to, że rachunki IKE/IKZE powinny być częścią większego portfela inwestycyjnego i że na tych rachunkach warto inwestować w instrumenty z większym potencjałem zysku, bo wtedy mamy możliwość więcej zaoszczędzić na podatkach. Po trzecie, na stwierdzenia, „ale ja nie wiem w co zainwestować", opowiadałem o prostych i tanich instrumentach, które dają dywersyfikacje, czyli ETF-ach oraz najprostszych strategiach inwestowania systematycznego. Chociażby kupowaniu co kwartał za z góry ustaloną kwotę, zamiast prób łapania dołków lub inwestowania impulsowego. Nie ukrywam, że zachęcanie znajomych i rodziny jest mniej więcej od roku prostsze, bo na naszym rynku jest dostępna szeroka oferta ETF-ów z Polski i rynków zagranicznych. Można otworzyć rachunek IKZE i po wpłacie kupić jeden lub dwa ETF-y, które tworzą nam portfel spółek z całego świata. Osobom, które nie są jeszcze gotowe na inwestycje, powtarzam: „Wpłaćcie pieniądze na IKZE, odliczcie to od dochodu. 17 lub 32-proc. „zysk" w postaci ulgi podatkowej działa na wyobraźnię. A przecież można go reinwestować. Jeśli powtórzycie tę operację kilkakrotnie, to po pewnym czasie zdziwicie się, jak bardzo powiększył się wasz portfel". Oczywiście dla pełnego obrazu namawiam również do rozpisania warunków wychodzenia z inwestycji, żeby nie robić tego w panice, gdy nadejdzie kryzys. PRT

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.