REKLAMA
REKLAMA

Banki

Umowa śmieciowa i hipoteka?

Niektóre banki w ogóle nie udzielają kredytów mieszkaniowych osobom pracującym na umowach o dzieło lub zlecenie. Inne są bardziej wyrozumiałe.
Foto: Adobestock

Około milion osób w Polsce pracuje na umowach cywilnoprawnych czyli tzw. śmieciówkach. Nie zawsze wynika to z tego, że pracodawca nie chce podpisać umowy o pracę. Dla przykładu z umów o dzieło chętnie korzystają np. architekci, muzycy, programiści czy dziennikarze. Jest to dla nich korzystne, bo dzięki 50 proc. kosztom uzyskania przychodów płacą niższe podatki. Niestety ma to też pewne wady. Problemy mogą się pojawić np. gdy taka osoba będzie chciała zaciągnąć kredyt na zakup mieszkania.

Wpływ na zdolność kredytową

Foto: ROL

W procesie udzielania kredytu dla banku istotna jest nie tylko wysokość dochodu wnioskodawcy, ale również to czy dochód jest stabilny. W przypadku kredytu hipotecznego jest to szczególnie istotne, gdyż chodzi o bardzo dużą kwotę i długi okres spłaty. Tymczasem osoby pracujące w oparciu o umowy cywilnoprawne czasami mają nieregularne dochody. Są miesiące, w których zarabiają dużo i takie, gdy znacznie mniej. Nawet jeśli co miesiąc otrzymują taką samą czy zbliżoną kwotę, to i tak tego typu praca uznawana jest za mniej stabilną.

Kolejny problem to wspomniane koszty uzyskania przychodu. Najkorzystniejsze pod względem podatkowym są umowy o dzieło z 50 proc. kosztami uzyskania przychodu, ale to sprawia, że niski jest dochód wykazywany w PIT, a więc i podatek dochodowy. Niski dochód mocno obniża również dostępną kwotę kredytu. - Na szczęście część banków prosi o podanie rzeczywistych kosztów, co sprawia, że dochód przyjmowany do obliczania zdolności kredytowej jest zbliżony do tego, który faktycznie wpływa na konto. Dużo jednak zależy od podejścia banku – wskazuje Jarosław Sadowski, analityk Expandera.

Banki, które nie lubią śmieciówek

Najbardziej radykalne podejście do umów cywilnoprawnych ma ING Bank Śląski. W ogóle nie udziela on kredytów hipotecznych na podstawie dochodów tego typu. Jeśli więc np. mąż ma umowę o pracę, a żona umowę o dzieło, to do obliczania zdolności kredytowej bank przyjmie jedynie pensję męża. Koszty życia uwzględni jednak dla całej rodziny co sprawi, że dostępna kwota będzie bardzo niska lub w ogóle nie uzyskają oni kredytu.

Inne banki, które rygorystycznie podchodzą do takiej formy zatrudnienia to Bank Pekao, Santander, PKO BP i Millennium – wynika z analizy Expandera. W tym pierwszym, gdy jedno z małżonków ma umowę o dzieło z 50-proc. kosztami uzyskania przychodu, to dostępna kwota kredytu będzie niemal trzykrotnie niższa niż w sytuacji, gdyby oboje mieli umowę o pracę.

Tylko cztery zbadane banki przyznają dokładnie taką samą kwotę kredytu, niezależnie od źródła dochodu naszego przykładowego małżonka. Są to BGŻ BNP Paribas, Euro Bank, mBank i Alior Bank. Jeśli chodzi o umowę o dzieło z kosztami 20-proc. czy umowę zlecenie, wtedy Millennium, Santander i PKB BP mogą zaoferować wyższą kwotę niż Alior. Dużo też zależy od tego jakiej kwoty potrzebujemy. Jeśli chcemy pożyczyć 100 000 zł, to pod uwagę możemy brać wszystkie banki, nawet Pekao.

- Uzyskanie kredytu przy umowie cywilnoprawnej wymaga też dostarczenia znacznej liczby dokumentów potwierdzających dochody. Mogą to być np. umowy lub rachunki z ostatnich 6 lub 12 miesięcy. Za taki okres bank może też wymagać wyciągu z konta, na które wpływa wynagrodzenie. Czasami bank wymaga też dostarczenia PIT-u lub zaświadczenia o dochodach, które powinien wypełnić nasz pracodawca – tłumaczy Sadowski.


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA