Analizy

Który sektor odbił najmocniej po panice?

Według analityków spółki z takich indeksów jak S&P 500 Materials i Consumer Dicsrectionary mają nadal dobre perspektywy.

Giełda w USA mocno odbiła po pandemii, S&P 500 zyskał od dołka 50 proc. Jednak niektóre indeksy sektorowe zyskały znacznie więcej i nie chodzi tylko o technologię.

Foto: AFP

Spośród 11 indeksów sektorowych S&P 500 kilka nie odrobiło jeszcze strat, jakie poniosły z powodu paniki, do której doszło w marcu. Jednak liderzy odbicia zyskali już po około 70 proc., a ich fundamenty świadczą o tym, że mogą kontynuować rajd w górę.

Nie samą technologią żyje giełda

Kryzys wywołany przez pandemię oraz obostrzenia wprowadzone z tego powodu sprawiły, że rozwiązania dostarczane przez spółki technologiczne zaczęły być potrzebne jak nigdy wcześniej. Inwestorzy dostrzegli okazję i windowali przez ostatnie miesiące notowania gigantów technologicznych do najwyższych poziomów w historii. Mogłoby się więc wydawać, że to właśnie ten sektor najmocniej zyskał od czasu marcowego dołka. Okazuje się jednak, że są sektory, które poradziły sobie lepiej niż technologia.

– O tym, że sektor technologiczny w ostatnich miesiącach radzi sobie bardzo dobrze, wiedzą niemal wszyscy uczestnicy rynku. Po ostatniej mocnej korekcie technologicznych gigantów na pozycję lidera wzrostów, liczonych od marcowych minimów, wyrósł jednak sektor tzw. materiałowy (ang. materials) oraz dóbr wyższego rzędu (ang. Consumer Discretionary). W sektorze materials znajdują się między innymi firmy chemiczne, produkujące materiały budowlane czy spółki górnicze. Ten segment rynku jest mocno uzależniony od sytuacji gospodarczej na świecie, a ta znalazła się w ostatnim czasie pod silną presją napiętych relacji USA i Chin oraz pandemii Covid-19. Dzięki uruchomieniu wielobilionowych pakietów pomocowych negatywne skutki zostały jednak częściowo złagodzone, a także nastąpiło znaczne osłabienie dolara, co historycznie wspierało sektor. Aktualnie dolar względem pozostałych walut jest najsłabszy od połowy 2018 r. W odmiennej sytuacji znalazł się sektor Consumer Discretionary, który obejmuje między innymi spółki hotelowe, rozrywkę, motoryzację, a także handel elektroniczny. I to właśnie ten ostatni segment, a zwłaszcza Amazon, który stanowi około 40 proc. rynkowej kapitalizacji całego sektora, sprawił, że indeks radzi sobie tak dobrze – tłumaczy „Parkietowi" Remigiusz Lemke, analityk BM mBanku.

Dobra wyższego rzędu

Wicelider, czyli S&P 500 Consumer Discretionary, zyskał od marcowego dołka blisko 68 proc. W skład indeksu wchodzą spółki, które dostarczają towary i usługi uważane przez konsumentów za nieistotne do życia, ale pożądane, jeśli dochód wystarcza na ich zakup. Przykładem może być McDonald's oraz Starbucks.

Foto: GG Parkiet

Sieci fast foodów, takie jak McDonald's, odradzały się szybciej niż cała branża restauracyjna. Oczywiście z powodu gospodarczego lockdownu wyniki spółki spadły w II kwartale, jednak po odmrożeniu gospodarki konsumenci szturmowali restauracje pod złotymi łukami. Wpływ na to ma m.in. możliwość zamawiania jedzenia w ramach drive-thru. Od początku roku notowania McDonald's wzrosły już o ponad 12 proc. – Uważamy, że McDonald's pozostaje jedną z najlepszych spółek pod względem dynamiki w tym sektorze w USA. Ma charakter defensywny i jest dobrze przygotowany w środowisku zacieśnienia wydatków konsumenckich – stwierdzili analitycy UBS.

Foto: GG Parkiet

Z kolei w przypadku Starbucksa analitycy z banku inwestycyjnego Stifel stwierdzili, że spółka dobrze radzi sobie w czasie pandemii, bowiem podejmuje szybkie, agresywne kroki, aby poradzić sobie z przeciwnościami. Starbucks skupia się na zamówieniach online i odbiorze osobistym, firma podjęła decyzję o przyspieszeniu zmian w programie lojalnościowym i wdrażaniu nowych formatów sklepów oraz innych inicjatywach. – Wierzymy, że te działania doprowadzą do stałego ożywienia sprzedaży w USA i Chinach – stwierdzili analitycy Stifel. Notowania Starbucksa odrobiły już blisko wszystkie straty, jakie poniosły w tym roku.

Foto: GG Parkiet

Jednak specjaliści podkreślają, że największy wpływ na odbicie indeksu S&P 500 Consumer Discretionary ma Amazon. Dzięki pandemii znacznie wzrósł popyt na zakupy online oraz usługi chmury, które dostarcza spółka. W II kwartale Amazon wygenerował 88,9 mld USD przychodów, o 40 proc. więcej niż rok wcześniej. Ponadto spółka spodziewa się utrzymania wzrostu sprzedaży również w kolejnych kwartałach. Firma posiada największą wagę w S&P 500 Consumer Discretionary, a tegoroczny wzrost notowań Amazona o ponad 60 proc. pomógł odbić całemu indeksowi sektorowemu. Ponadto specjaliści nadal spodziewają się, że akcje spółki będą drożeć. 41 analityków z Wall Street rekomenduje kupno Amazona, a zaledwie jeden zaleca sprzedaż.

Górnicy kuszą inwestorów

Lider odbicia po pandemii, czyli S&P 500 Materials, zyskał już od dołka ponad 73 proc. Duży wpływ na to miały spółki wydobywcze, które w ostatnich miesiącach drożeją na fali rosnących notowań surowców. Cena miedzi jest najwyższa od dwóch lat, srebro zdrożało niedawno do najwyższego poziomu od 2013 r., a złoto do rekordowego poziomu w historii. Inwestorzy chętnie lokują kapitał w metale szlachetne w czasie niepewności, a powolny powrót globalnej gospodarki na ścieżkę wzrostu pozytywnie wpływa na cenę surowców wykorzystywanych w przemyśle.

Foto: GG Parkiet

Jedną z najwyższych stóp zwrotu wśród spółek z S&P 500 Materials może pochwalić się największy producent złota na świecie Newmont Corporation. W tym roku akcje spółki zdrożały o ponad 50 proc. Dla porównania cena kruszcu wzrosła o blisko 30 proc. Newmont przeszedł ze straty netto w wysokości 25 mln USD w drugim kwartale 2019 r. do zysku netto w wysokości 344 mln USD w drugim kwartale tego roku. Analitycy prognozują dalszy wzrost cen kruszcu, co pozytywnie będzie wpływać na wycenę „złotych" górników. 13 analityków z Wall Street rekomenduje kupno akcji Newmont, przy czym żaden nie rekomenduje sprzedaży. Mediana prognoz mówi, że notowania spółki wzrosną w ciągu roku do 80,5 USD, czyli 20 proc. powyżej obecnej ceny.

Innym czynnikiem, który pozytywnie wpływa na wycenę surowców, jest taniejący dolar amerykański, bowiem wiele z tych aktywów wycenianych jest na międzynarodowych rynkach właśnie w walucie USA. Od dołka z marca, dolar staniał względem euro o około 10 proc.

Pozytywnie wpływa to m.in. na notowania miedzi. Beneficjentem jest jeden z największych producentów tego metalu w USA Freeport-McMoRan. Oprócz tego spółka wydobywa również m.in. molibden, kobalt i złoto. Firma wypracowała w II kwartale 44 mln USD zysku, wobec 58 mln USD straty rok wcześniej.

Energia i finanse w tyle

Z kolei największymi przegranymi podczas marcowej paniki były spółki z branży energetycznej i finansowej. Notowania tych indeksów sektorowych nadal nie powróciły do stanu sprzed pandemii.

W przypadku spółek z sektora S&P 500 Energy wpływ na to miał kryzys na rynku ropy naftowej. Przypomnijmy, że w kwietniu na rynku ropy doszło do bezprecedensowego zdarzenia. Cena kontraktów terminowych na ropę WTI z dostawą na maj po raz pierwszy w historii zeszła poniżej zera. Od tego czasu notowania odbiły, ale nadal są znacznie poniżej poziomu, z którego zaczynały rok. ExxonMobil, największy producent ropy w USA, staniał w tym roku o ponad 40 proc. Naftowo-gazowy gigant, który w 2013 r. był największą spółką świata pod względem kapitalizacji, został niedawno wyrzucony z indeksu Dow Jones, w którym był przez 92 lata. Perspektywy dla spółek z tego sektora nie są optymistyczne. Analitycy koncernu naftowego BP w ostatnim raporcie stwierdzili, że światowy popyt na ropę naftową może już nigdy nie wrócić do poziomu sprzed pandemii koronawirusa.

Z kolei S&P 500 Financials, który jest jednym z najgorszych sektorów w tym roku, cierpi z powodu obaw inwestorów o wpływ pandemii na bilanse banków. Wielu pożyczkodawców musiało utworzyć ogromne odpisy w obawie przed falą niespłacanych kredytów. Ponadto inwestorzy nadal mają w pamięci kryzys, który wybuchł w 2007 r., kiedy to banki były największymi przegranymi. Notowania Goldman Sachs, Bank of America i Citi znajdują się grubo pod kreską, licząc od początku roku. Negatywnie na działalności pożyczkodawców odbijają się także niskie stopy procentowe, które według przewidywań mogą pozostać nisko przez kilka lat.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.