Black Friday w tym roku przypada 28 listopada, co nie powstrzymuje sklepów, by hasłem tym promować się już od wielu dni czy nawet tygodni. Tymczasem aż 71,9 proc. Polaków przyznaje, że zauważyło praktykę podnoszenia przez sprzedawców cen, aby podczas promocji obniżka wyglądała atrakcyjniej – wynika z badania UCE Research i Shopfully, którego wyniki „Parkiet” poznał pierwszy.

Amerykańscy sprzedawcy są nadal bardziej ostrożni w tym zakresie. Hasło Black Friday jest zarezerwowane do akcji prowadzonych głównie tego dnia, choć oczywiście zdarzają się od tej zasady wyjątki.

Oszukańcze promocje

W efekcie takiego przeładowania tym określeniem przekazów promocyjnych konsumenci podchodzą do nich zdecydowanie bardziej sceptycznie. – Są czujni i coraz bardziej doświadczeni. Nie dają się łatwo nabrać na marketingowe „pułapki promocyjne” – mówi Robert Biegaj z Shopfully. – Nie jest to wynik zaskakujący, bo od kilku lat w mediach głośno mówi się o tzw. „fałszywych promocjach”. Z kolei niepokojące może być to, że mimo świadomości zjawiska, takie praktyki wciąż są obserwowane przez większość konsumentów – co oznacza, że część sprzedawców nadal stosuje podobne strategie – dodaje.

W Stanach Zjednoczonych Black Friday był momentem „wietrzenia magazynów” przed okresem świątecznym: realne, głębokie przeceny, często na fizyczne zapasy, które trzeba było szybko sprzedać. – W Polsce natomiast nigdy nie miał takiej skali ani intensywności jak w USA. Nie oferowaliśmy porównywalnych obniżek cen, a więc w pewnym sensie zawsze budził pewne rozczarowanie, zwłaszcza w zestawieniu z amerykańskimi standardami – mówi prof. Jolanta Tkaczyk, Katedra Marketingu, Akademia Leona Koźmińskiego. – W efekcie obietnica „największych wyprzedaży w roku” staje się jedynie kolejną kampanią rabatową, która nie wyróżnia się na tle innych akcji promocyjnych. Rozciąganie obniżek na całe tygodnie, a nawet miesiąc powoduje, że konsumenci coraz częściej mają poczucie przesytu i rutyny, a sama obietnica „największych okazji w roku” mocno się rozmywa – dodaje.

Robert Biegaj zauważa, że zgodnie z badaniem konsumenci są nie tylko świadomi, ale też podejrzliwi wobec promocji. Część z nich z pewnością bazuje na własnych obserwacjach, ale równie istotną rolę odgrywa społeczna narracja i medialne ostrzeżenia przed sztucznymi obniżkami. – Dla rynku oznacza to, że sprzedawcy muszą bardziej dbać o autentyczność i przejrzystość promocji, bo konsumenci weryfikują ceny coraz dokładniej. Zbyt wiele nadużyć może obniżyć zainteresowanie Black Friday, bo jeśli klienci uznają, że „i tak to ściema”, mogą zrezygnować z zakupów lub przenieść je do sklepów o bardziej wiarygodnej polityce cenowej – wskazuje.

Sklepy liczą na boom

Eksperci wskazują, że Black Friday w Polsce pozostaje silnym impulsem sprzedażowym, a dane z 2024 r. pokazują skok liczby transakcji o ok. 50 proc. i ponad dwukrotny wzrost obrotów względem zwykłych dni listopada. – To koncentracja popytu w krótkim oknie, którego nie da się obsłużyć ręcznie. Tu wchodzi AI. W Czarny Piątek ruch na stronach i w aplikacjach rośnie wielokrotnie, a liczba zdarzeń – kliknięć, odsłon, dodanych do koszyka produktów – idzie w miliony na godzinę – mówi Marcin Woch, prezes Algolytics Technologies i członek AI Chamber. – Modele rekomendacyjne, silniki dynamicznych cen i systemy antyfraudowe muszą działać na danych strumieniowych z opóźnieniem liczonym w milisekundach, inaczej klient przechodzi do konkurencji – dodaje.

Jego zdaniem wygranymi Black Friday będą detaliści, którzy patrzą na sprzedaż kompleksowo, łącząc dane z kanałów online, płatności i logistyki w jeden obraz klienta. AI nie tylko podnosi konwersję w dzień promocji – pozwala też lepiej prognozować popyt, sterować marżą i zapasem oraz identyfikować najbardziej wartościowych klientów na kolejne miesiące. – Dziś, w erze nowych technologii, Black Friday staje się testem dojrzałości analitycznej, a nie tylko wyścigiem na wysokość rabatu – wskazuje ekspert.

Z badania SMSAPI wynika, że konsumenci mają sprecyzowane kwoty, w których chcą zamknąć czarno-piątkowe zakupy. Najczęściej wskazywane są wydatki mieszczące się w przedziale od 100 do 500 zł – to opcja, którą wybrało 28 proc. respondentów. Wyższy przedział 500-1 tys. zł celuje co piąty ankietowany, zaś niemal co dziesiąty (9 proc.) spodziewa się, że wyda więcej niż 1000 zł.

Wśród popularnych kategorii produktów nie ma zaskoczeń. Czarny piątek, podobnie jak w minionych latach, najczęściej będzie czasem polowania na przecenioną odzież i obuwie (dla 66 proc. badanych), artykuły RTV i małą elektronikę (54 proc.) oraz kosmetyki (42 proc.). Badanie Shopfully pokazuje, że 84,2 proc. Polaków sprawdza, czy promocja jest prawdziwa i opłacalna.