Analizy

#WykresDnia: Akcje przewartościowane? Nie martw się

Wskaźniki alarmują, ale zawsze jest ktoś, kto uspokaja inwestorów.
Foto: Bloomberg
Foto: pbs.twimg.com

Wskaźnik Buffetta podnosi alarm, podobnie jak Q Tobina. Wskaźnik P/E Shillera wynosi 35, to najwyższy poziom od początku 2000 roku. Te i inne wskaźniki pokazują rynek na wysokich poziomach, czasem skrajnie. Jednak wielu obserwatorów rynku twierdzi, że można je zignorować, ponieważ tym razem jest naprawdę inaczej. Uzasadnienie? Wszystko, od szczodrości Rezerwy Federalnej po szczepionki obiecujące szybki powrót do zdrowia.

Jak bardzo powinien być przekonany ktoś, kto odrzuca przesłanie takich wskaźników? Z pewnością zarówno rynek, jak i gospodarka znajdują się na nieznanych wodach. Jest możliwe - być może prawdopodobne - że stare standardy nie mają zastosowania, gdy za stresem stoi coś tak przypadkowego jak wirus. Jednocześnie wiele portfeli zostało roztrwonionych z powodu samozadowolenia. Weterani rynku zawsze ostrzegają przed fortunami straconymi przez inwestorów, których uwiodły rozmowy o nowych zasadach i paradygmatach - przypomina Vildana Hajric z Bloomberga.

- Za każdym razem, gdy rynki osiągają nowe szczyty zawsze są jakieś gadające głowy, które argumentują: „Jest inaczej"- mówi Don Calcagni, dyrektor inwestycyjny Mercer Advisors. - Po prostu wiemy z wieków historii rynku, że nie może się to trwać w nieskończoność. To tylko złudzenie tłumów, ludzie są podekscytowani. Chcemy wierzyć – podkreśla.

Robert Shiller nie jest apologetą. Profesor Uniwersytetu Yale słynie w kręgach inwestorów z powodu niepopularnych ostrzeżeń dotyczących wyceny, które sprawdziły się podczas bańki internetowej i mieszkaniowej. Jednym z narzędzi, na którym opiera swoje przewidywania, jest jego cyklicznie dostosowywany wskaźnik ceny do zarobków, który obejmuje ostatnie 10 lat zarobków. I chociaż ponownie ostrzega, nawet Shiller nie jest tego pewien. Na poziomie 35 lat wskaźnik CAPE jest najwyższy od początku XXI wieku. Jeśli wykluczy się ten okres entuzjazmu, osiąga najwyższy w historii odczyt. Jednak w niedawnym poście Shiller napisał, że „przy niskich stopach procentowych, które prawdopodobnie takie pozostaną, akcje nadal będą wyglądać atrakcyjnie, szczególnie w porównaniu z obligacjami".

Niepokój może budzić też wskaźnik Q Tobina. Opracowany w 1969 r. przez ekonomistę nagrodzonego Noblem Jamesa Tobina porównuje wartość rynkową ze skorygowaną wartością netto przedsiębiorstw. Obecny odczyt jest tuż przed szczytem osiągniętym w 2000 roku. Dla Neda Davisa jest to wykres wyceny, w stosunku do którego warto być ostrożnym. Mimo to, chociaż wskaźnik jest około 40 proc. powyżej długoterminowego trendu, „może wystąpić tendencja wzrostowa w stosunku do zmian technologicznych w gospodarce" - napisał weteran Wall Street, który założył swoją firmę o tej samej nazwie.

Istnieją również przekonujące argumenty przemawiające za dyskontowaniem sygnału wysyłanego przez „Wskaźnik Buffetta", czyli stosunek całkowitej kapitalizacji rynkowej akcji USA do produktu krajowego brutto. - Chociaż niedawno osiągnął najwyższy w historii odczyt powyżej długoterminowego trendu, metodologia nie bierze pod uwagę, że firmy są bardziej dochodowe niż kiedykolwiek - zauważa Jeff Schulze, strateg inwestycyjny w ClearBridge Investments. - Przez ostatnią dekadę wyglądał na naprawdę wysoki, ale trwała jedna z najlepszych hoss w historii Stanów Zjednoczonych - powiedział. - To nadal będzie wskaźnik, który nie odzwierciedla odpowiednio potencjału rynku – podsumował.

Według niektórych miar, wyceny S&P 500 już osiągnęły szczyt w erze dot-comów. Analitycy Goldman Sachs Group twierdzą, że niezależnie od wysokiego wskaźnika P/E, brak znaczącej dźwigni poza sektorem prywatnym lub koniunktura gospodarcza w późnym cyklu wskazuje na niskie ryzyko pęknięcia bańki. Podczas gdy ludzie wpychają pieniądze w akcje przy stopach, które w przeszłości sygnalizowały wzrost, apetyt na ryzyko odbija po długim okresie niechęci, przy niskich stopach procentowych. - Dzisiejsza sytuacja jest zupełnie inna - nie sądzę, że mamy wielką bańkę - powiedział w niedawnym wywiadzie dla telewizji Bloomberg Peter Oppenheimer, główny strateg globalnego kapitału w firmie. „Biorąc pod uwagę poziom realnych stóp procentowych, nadal prawdopodobnie będzie to ogólnie korzystne dla akcji w porównaniu z obligacjami.

Innym powodem odrzucenia niektórych wskaźników wyceny jest cykl dochodów. Korporacyjna Ameryka właśnie wychodzi z recesji, a prognozy przewidują silny powrót zysków. Dobra perspektywa zysków jest powodem, dla którego wielu inwestorów poddaje pod wątpliwość podobnie rozciągnięte wyceny. Handlując z 32-krotnością raportowanych zysków, indeks S&P 500 wygląda na dość drogi, ale przy prognozowanych dochodach w tym roku wyższych o 24 proc. - do 173 USD za akcję, wielokrotność spada do około 23.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.