REKLAMA
REKLAMA

Akademia inwestycyjna

Gospodarny czy rozrzutny? Wykres w smartfonie prawdę ci powie

Ołówek i zeszyt do zapisywania domowych wydatków są już zdecydowanie passe. Nie ma sensu zastępować ich – nieprzyjaznymi dla wielu osób – tabelkami Excela, skoro łatwo dostępne są różne aplikacje do zarządzania finansami osobistymi. Oferują je nie tylko banki prowadzące konta.

wspólnym budżetem domowym powinniśmy razem zarządzać, nawet jeśli prowadzenia „księgowości” podejmie się jedna osoba. korzystając z aplikacji, można w łatwy sposób przeanalizować wydatki. a to może być punktem wyjścia do dyskusji, czy dobrze gospodarujemy pieniędzmi. może warto z czegoś zrezygnować i trochę odłożyć?

Foto: Adobestock

Po wejściu w życie dyrektywy PSD2, która za zgodą klienta otwiera innym podmiotom dostęp do rachunków bankowych, na rynku niewątpliwie pojawią się nowi dostawcy aplikacji pomagających w zarządzaniu domowym budżetem i oszczędnościami. Czy takie elektroniczne narzędzia są w ogóle potrzebne?

– Osoby, które aktywnie zarządzają domowym budżetem, mają większą kontrolę nad własnymi pieniędzmi, co daje poczucie większego bezpieczeństwa. Nie muszą się zastanawiać, czy stać je na przykład na wakacje i ile mogą na ten cel przeznaczyć, bo po prostu mają to wyliczone – twierdzi dr Joanna Rudzińska-Wojciechowska, psycholog ekonomiczny z Uniwersytetu SWPS.

Pełen obraz na ekranie

Wiele banków przygotowało dla swoich klientów przydatne ich zdaniem aplikacje i twierdzi, że są one chętnie wykorzystywane.

– Funkcje pozwalające na zarządzanie domowym budżetem cieszą się dużą popularnością wśród klientów. Dostarczają w bardzo przystępnej formie pełen obraz finansów, pozwalają też zaoszczędzić pieniądze i czas – przekonuje Halina Karpińska, dyrektor departamentu bankowości elektronicznej w Banku Millennium. – Wielu użytkowników zamiast kompletować paragony i prowadzić własne zestawienia, chętnie korzysta z Managera Finansów, który przygotowuje znacznie bardziej zaawansowane analizy. Dodatkowo pomaga tworzyć plany oszczędzania i kontrolować ich realizację.

Niektórzy bankowcy są jednak sceptyczni i przyznają, że tego typu oferta jest trochę na wyrost.

– Narzędzia do zarządzania budżetem to niszowa funkcjonalność, m.in. dlatego, że tylko mały odsetek ludzi, kilka procent, przejawia zachowania planisty. Zdecydowana większość klientów żyje tu i teraz, więc nie planuje i nie odkłada – przekonuje Trung Nguyen, dyrektor departamentu klienta zamożnego w mBanku. – Poza tym ludzie mają wiele kont w wielu bankach, co powoduje, że trudno jest mieć wgląd i zarządzać całym budżetem z jednego miejsca.

Wszystkie informacje w jednym miejscu

Ten ostatni problem mogą rozwiązać nowe przepisy wynikające z dyrektywy PSD2. Nakazuje ona bankom m.in., aby umożliwiły innym podmiotom, poprzez interfejs programistyczny aplikacji (ang. Application Programming Interface, API), wykonywanie na zlecenie klienta płatności ze swoich rachunków i aby udostępniały dane z kont.

– Klienci, korzystając z narzędzi firm trzecich, np. fintechów, zyskają dostęp do nowych usług czy funkcji, np. integrujących kilka kont bankowych. Najbardziej obrazowym przykładem są tutaj narzędzia do zarządzania finansami osobistymi, które poprzez otwarte API zbiorą informacje o aktywności finansowej klienta ze wszystkich banków, z których usług on korzysta – mówi Paweł Sypka, kierownik w Biurze Bankowości Elektronicznej Banku Pekao SA. – Niewykluczone, że banki same zaczną działać jak fintechy, stając się bramą do świata finansów i oferując wszystkie usługi finansowe w jednym miejscu. Wystawiając API, banki będą spinać się z aplikacjami zewnętrznymi, ale same także uzyskają możliwość budowania aplikacji, które mogą pełnić funkcję integratorów (Personal Finance Management).

Foto: GG Parkiet

Bank działający jako dostawca usług płatniczych będzie mógł informować swoich klientów, za ich zgodą, o saldach i operacjach na rachunkach prowadzonych w innych bankach. Z kolei klienci będą mogli składać w banku zlecenia płatnicze dotyczące nie tylko rachunku w danej instytucji, ale także rachunków prowadzonych w innych bankach.

– Można się spodziewać, że większość klientów wybierać będzie usługi świadczone przez banki z uwagi na wyższy poziom bezpieczeństwa i zaufanie do tradycyjnego sektora finansowego – twierdzi Paweł Sypka.

Niezbędna zgoda klienta

Jak w praktyce może wyglądać usługa udostępniania danych z różnych kont? W uproszczeniu bank (lub firma uprawniona do świadczenia tego typu usług) dostanie od klienta zgodę na to, aby ściągać informacje z rachunków prowadzonych przez inne banki. I wtedy w jednym miejscu, w jednej aplikacji klient będzie miał dostęp do wszystkich danych na temat wpływów i wydatków. Będzie mógł je zestawić i przeanalizować na pomocą narzędzi elektronicznych.

Teraz skazany jest na badanie przepływów finansowych na każdym rachunku oddzielnie. Jeśli bank nie przygotował żadnej specjalnej aplikacji do zarządzania finansami osobistymi, po prostu wchodzimy do bankowości internetowej czy mobilnej i sprawdzamy historię operacji. Możemy je posegregować według prostych kryteriów czy wyszukać konkretne transakcje. Jest to minimum dostępne w zasadzie dla każdego klienta online.

Rozbudowane aplikacje oferują zdecydowanie więcej. Na przykład Bank Pekao SA udostępnia narzędzie PFM (Personal Finance Management) w postaci „Analizy finansowej". Funkcja działa w aplikacji mobilnej PeoPay, serwisie mobilnym m.pekao24.pl oraz w aplikacji Pekao24 na tablety. Ułatwia kontrolę finansów. Wpływy i wydatki są automatycznie przypisywane do odpowiednich kategorii, takich jak artykuły spożywcze, paliwo czy zdrowie (można je zmienić według własnych potrzeb). Dzięki temu widać, na co wydajemy najwięcej pieniędzy. Można także sprawdzić bilans wpływów i wydatków w ujęciu miesięcznym, a w aplikacji Pekao24 na tablety – porównać pod tym względem poszczególne miesiące.

– Kategoryzujemy ok. 90 proc. operacji, które są przypisywane do jednej ze 103 podkategorii w ramach 15 kategorii wpływów i wydatków – wylicza Paweł Sypka z Pekao SA.

Czy nie przesadzasz z wydatkami

Z kolei użytkownik bankowości internetowej Moje ING może sprawdzić, na co ostatnio wydawał pieniądze, korzystając z tzw. kwiatka wydatków. Płatności są przyporządkowane do kategorii, np. dom/rachunki, samochód/środki transportu, odzież i obuwie. Analiza pokazuje wydatki w skali miesiąca oraz całego roku. Widać więc, kiedy i na co wydaliśmy za dużo. Wystarczy też rzut oka, żeby zobaczyć, jaki procent budżetu został do wykorzystania i jakie płatności są zaplanowane w bieżącym miesiącu i dalszej perspektywie. Dodatkowo klient otrzymuje wsparcie w regularnym odkładaniu pieniędzy; może ustalić cel oszczędzania, a Moje ING pomoże mu w jego realizacji.

ING Bank Śląski już zapowiada, że planuje rozwój Mojego ING, tak aby użytkownik mógł w prosty sposób dodać informacje np. z konta w innym banku i mieć pełny wgląd w stan swoich finansów.

Funkcje pomagające w codziennym zarządzaniu domowym budżetem znajdują się również w aplikacji mobilnej i serwisie internetowym Millenet Banku Millennium. Dzięki rozbudowanej historii transakcji klienci mogą łatwo kontrolować wpływy i wydatki. Mogą dodawać przy transakcji załączniki, np. zdjęcia paragonów (nie wyblakną, więc nie będzie problemu przy reklamacji), opisy lub tagi (przypisanie wydatkom tagu pozwala na ich szybkie podliczenie). Dzięki geolokalizacji można także oznaczyć miejsce transakcji w aplikacji mobilnej, co ułatwia wyszukiwanie i identyfikację.

– Bardzo pomocnym narzędziem w naszej aplikacji jest Manager Finansów – mówi Halina Karpińska z Banku Millennium. – Dzięki inteligentnym mechanizmom kategoryzowania transakcji klient dowiaduje się, na co wydaje najwięcej oraz jaki jest stosunek wydatków do dochodów. Narzędzie pomaga stworzyć i realizować plan oszczędzania, ogólny bądź bardziej zaawansowany, w zależności od potrzeb. Klient może np. wyznaczyć budżet dla danej kategorii, którego nie chciałby przekroczyć. Wspiera go system automatycznie wysyłanych powiadomień, które nie tylko informują o stanie finansów, ale także mobilizują do tego, żeby nie przekraczać wyznaczonego pułapu.

Analiza, planowanie i przypominanie

Kontrolę wydatków umożliwia też aplikacja BZ WBK. Transakcje, filtrowane i wyszukiwane w bankowości internetowej według różnych kryteriów, można wyeksportować oraz analizować w podziale na produkty i kategorie (np. dom i rachunki, dzieci, samochód i transport, itd.). Prezentacja wydatków na wykresach i w tabeli pozwala sprawdzić, co najbardziej obciąża domowy budżet i jak to się rozkłada w czasie. W podobny sposób można analizować wpływy na konto.

– O stałych zobowiązaniach pomaga pamiętać zakładka „Nadchodzące płatności". Klienci mogą w niej przeglądać przelewy z przyszłą datą realizacji i zarządzać nimi w jednym miejscu. W sekcji „Do zaplanowania" prezentujemy sugestie przelewów do wykonania na podstawie płatności, które klient zrealizował w przeszłości – tłumaczy Kamila Dec z obszaru bankowości mobilnej i internetowej BZ WBK.

PKO BP w ramach swojej aplikacji mobilnej IKO udostępnił klientom OCR faktur. Funkcja umożliwia zrobienie zdjęcia faktury (bez kodu QR). Dane z dokumentu są automatycznie wczytywane do formularza przelewu w aplikacji.

Interesujące narzędzia do zarządzania domowym budżetem znajdziemy nie tylko w nowoczesnej bankowości elektronicznej, ale też w serwisach internetowych i aplikacjach mobilnych.

Do znalezienia w internecie

W Polsce dużą popularnością cieszy się np. Kontomierz. Aplikacja ta pozwala np. gromadzić w jednym miejscu dane z kont bankowych i kart kredytowych. Dzięki temu użytkownik wie, jakim kapitałem łącznie dysponuje. Dostępny na Androida i iOS program co miesiąc przygotowuje szczegółowe raporty, które pokazują, ile i na co jest wydawane. Aplikacja pomaga też planować budżet i rekomenduje produkty bankowe.

Podobne rozwiązania znajdziemy w AppStore. Najpopularniejszy jest Stocard do integracji kart zakupowych i lojalnościowych. Inne tego typu aplikacje to Wallet, uPaid Wallet czy Wally Lite.

Na świecie ludzie monitorują swoje domowe wydatki za pomocą Money Lover (działa podobnie jak Kontomierz). Jest to rozbudowany program wspierający w całościowym zarządzaniu budżetem. Pozwala kontrolować bieżące wydatki i planować przyszłe operacje, wyznaczać cele oszczędzania oraz kontrolować zadłużenie. W trybie podróżnym ma wbudowaną funkcję przelicznika walut. Aplikację można ściągnąć na urządzenia mobilne z Androidem, iOS lub Windows Mobile.

Wśród aplikacji wspomagających zarządzanie finansami osobistymi znajdziemy też takie, które spełniają określone oczekiwania. Na przykład darmowy program Kwitki, kompatybilny z Androidem i iOS, pozwala szybko skanować rachunki i archiwizować je z podziałem na kategorie. Z kolei Fuelio na Androida pomoże kierowcom kontrolować wydatki na paliwo. Program robi wykresy, notuje tankowania, pokazuje pobliskie stacje benzynowe i prognozuje koszty podróży.

Niezależnie od tego, którą z aplikacji wybierzemy (a może w ogóle tego nie zrobimy, bo wystarczy nam regularne sprawdzanie stanu konta), do pilnowania domowego budżetu powinniśmy podchodzić bardzo serio. Psychologowie radzą, żeby powiązać to z dobrymi emocjami i oczekiwanymi przyjemnościami. Nagrodą za przestrzeganie dyscypliny finansowej może być na przykład wymarzona podróż, na którą udało się zgromadzić pieniądze. ¶

Michał Kania ekspert z Biura Produktów Zdalnych i Nowych Technologii, Citi Handlowy

W kategorii aplikacji PFM (Personal Finance Management) od lat silną pozycję utrzymuje Mint, który jest rozbudowanym narzędziem do tworzenia budżetu i kategoryzacji wydatków. Kroku próbuje dotrzymać mu YNAB (You Need A Budget), który w parze z Acorns, automatycznie inwestującym małe kwoty dopełniające transakcje, może stanowić niezwykle użyteczny tandem do zarządzania finansami i oszczędnościami. Ciekawą alternatywą jest Personal Capital, łączący agregację kont z planowaniem inwestycji, a także Penny 2.0; ten ostatni umożliwia porozmawianie z trenerem finansowym w formie bota. Niestety, żadne z tych popularnych na świecie rozwiązań nie pozwala na integrację z kontem w banku działającym w naszym kraju. Częściowo tę lukę mogą wypełnić prostsze aplikacje. Warto wyróżnić te służące do monitorowania pożyczek i wydatków wśród znajomych (IOU, Splitwise), aplikacje do kontroli wydatków w konkretnej kategorii (Fuelio do śledzenia wydatków na paliwo) czy różnego rodzaju skanery paragonów. Bardziej rozbudowani i kompletni asystenci pojawią się na naszym rynku dopiero po rozpowszechnieniu rozwiązań opartych na dyrektywie PSD2.

Halina Karpińska dyrektor Departamentu Bankowości Elektronicznej, Bank Millennium

Niewątpliwie cały sektor bankowy stoi przed wyzwaniem, jakie niesie ze sobą dyrektywa PSD2. Umożliwia ona wymianę informacji o finansach klienta pomiędzy bankami i podmiotami trzecimi. Wymiana ta jest możliwa tylko w sytuacji, kiedy klient wyrazi taką wolę. W praktyce oznacza to, że użytkownicy będą mogli dokonać wyboru „aplikacji pierwszego kontaktu", a więc takiej, która będzie niejako integratorem ich finansów powiązanych z różnymi źródłami i głównym panelem zarządzania budżetem. Taka sytuacja z pewnością przyczyni się do wzrostu konkurencji między bankami, instytucjami płatniczymi i fintechami, które rywalizować będą o relację z klientem, oferując mu coraz nowsze i wygodniejsze rozwiązania. Wszystko po to, by właśnie ich aplikacja stała się tą, z której użytkownik będzie korzystał najczęściej. Jest to jednak proces naturalny, ponieważ systemy bankowe stale są optymalizowane. Pod względem nowoczesnych i przyjaznych dla użytkowników rozwiązań banki od dawna wyznaczają najwyższe na rynku standardy.

Kontrola domowego budżetu

Dyrektywa PSD2 przyspieszy rozwój aplikacji do przetwarzania danych finansowych

Wiele banków umożliwia klientom kontrolowanie wpływów i wydatków poprzez aplikacje w serwisach internetowych i mobilnych. Grafiki i wykresy na ekranie np. smartfona pokazują, ile jeszcze pieniędzy zostało nam na koncie, albo alarmują, że przekroczyliśmy limit, który sami sobie wyznaczyliśmy. Kolumny cyferek na kartce papieru nie mają takiej siły rażenia, zresztą rzadko komu chce się je analizować. Ale moc aplikacji do zarządzania budżetem w pełni odczujemy wtedy, gdy za pomocą jednego elektronicznego narzędzia zdobędziemy kontrolę nad całością swoich finansów, a nie nad jednym kontem. Tak może być już niedługo.


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA