Jednocześnie Donald Trump cały czas zostawia sobie możliwość rozwiązania konfliktu kanałami dyplomatycznymi. Formalne negocjacje jednak do tej pory się nie rozpoczęły i trudno ocenić, kiedy to się stanie. Wprawdzie Pakistan potwierdza, że takie rozmowy mogłyby mieć miejsce w Islamabadzie, ale Iran miał oskarżyć Trumpa o to, że Izrael bombardując elektrownie nie zastosował się do warunków "10-dniowego rozejmu" (choć czy musiał, skoro go nie ustalał?). Rynki, zatem biorą pod uwagę możliwość ataku lądowego USA na Iran po 6 kwietnia, a spekulacje CBS News, że USA miały przekazać swoim sojusznikom, że na zawarcie porozumienia z Teheranem będzie potrzeba nieco czasu, mogą sugerować, że Biały Dom mógł zdecydować, że operacja lądowa może mocno osłabić Iran, który wtedy mógłby łatwiej przystać na proponowane warunki pokojowe.
Efekt? Na rynkach utrzymuje się risk-off, co nadal podbija dolara względem głównych walut (wyjątkiem jest dzisiaj jen, który zareagował na werbalne interwencje tamtejszych oficjeli, oraz sygnały gotowości do podwyżek stóp przez Bank Japonii). W kraju przekłada się to na dalsze osłabienie złotego - USDPLN zbliża się do 3,73, a EURPLN oscyluje wokół 4,2850. Polska waluta nie jest jednak szczególnie słaba - do marcowych minimów zostało ponad 2 grosze. Czy dojdzie do ich wybicia? Tak, jeżeli sytuacja w Iranie będzie zmierzać w stronę dalszej eskalacji. Warto wziąć pod uwagę, że okres wielkanocny tradycyjnie wiąże się z niską płynnością, a okolice 6-7 kwietnia mogą okazać się krytyczne dla scenariusza wokół Iranu, co może prowokować inwestorów do "wyprzedzającej reakcji".
W tym tygodniu kluczowe dane makro w kraju to szacunki inflacji CPI za marzec - we wtorek o 9:30, oraz dane PMI za ten sam okres - w środę o godz. 9:00.
Wykres dzienny EURPLN