Ta inwestycja to konieczność przypisania odpowiednich tagów ze specjalnie opracowanego słownika pojęć dotyczących sprawozdań finansowych spółek giełdowych powiązana z odpowiednią infrastrukturą informatyczną. Może być ona większa lub mniejsza, z naciskiem na zaangażowanie wewnętrzne lub outsourcing, w zależności od wybranego przez spółkę modelu.

Rozpoczynając od procesu tagowania, możemy wskazać różne podejścia – od budowania kompetencji wewnętrznych poprzez częściowy outsourcing aż po całkowite zlecenie tego zadania na zewnątrz. Drugim zagadnieniem jest kwestia informatyczna – idąc od rozwiązań najtańszych, można się pokusić o wybranie rozwiązań prawie darmowych (licencje na kilka dni) poprzez dedykowane narzędzia aż po pełną ofertę uwzględniającą (przynajmniej w teorii) kwestie tagowania. Które z tych podejść będzie lepsze? Wszystko zależy od spółki – jej wielkości, wewnętrznych zasobów, służb księgowych, stopnia złożoności sprawozdań finansowych, apetytu na ryzyko, zmienności modelu biznesowego etc.

Jeśli chodzi o narzędzia informatyczne, to zdecydowanie bezpieczniejszym rozwiązaniem wydaje się wybór rozwiązania przeznaczonego wprost do konwersji raportów do formatu iXBRL. Mając świeżo w pamięci problemy spółek związane z opracowywaniem raportów w XML, wydaje się, że korzystanie z „jakichś" narzędzi zakrawa na brawurę. Ponadto należy mieć na względzie, że infrastruktura do tworzenia plików w formacie iXBRL może być potrzebna dużo częściej niż raz w roku – zakładam, że nawet jeśli nie będzie takiego wymogu regulacyjnego, to spółki same będą publikować pozostałe raporty okresowe w tym formacie, bo tak będzie wygodniej dla wszystkich. Co więcej, ważne jest, aby system nas „pamiętał", aby w kolejnych okresach nie było konieczności ponownego tagowania, lecz tylko zaciągnięcia danych np. za kolejny rok.

Wybierając spośród takich dedykowanych rozwiązań, powinniśmy się natomiast zastanowić, na ile jest ono dopasowane do specyfiki polskiego rynku kapitałowego, czy może zostać wykorzystane kompleksowo, tj. nie tylko do samej konwersji, ale także do opatrzenia podpisami elektronicznymi i do wysłania na określoną bramkę określonego przez nadzorcę rynku systemu. Podzielenie tego procesu na kilka narzędzi informatycznych może prowadzić do niepotrzebnych ryzyk wiążących się nie tylko ze stresem, ale i z określoną odpowiedzialnością za opóźnienie publikacji raportu.

Dużo bardziej skomplikowanym obszarem jest jednak kwestia samego tagowania. Wymaga ono bowiem dużego zaangażowania osób znających specyfikę modelu biznesowego i księgowości spółki. Wprawdzie zdecydowana większość (ponad 90 proc.) pozycji w sprawozdaniu finansowym można łatwo przypisać do poszczególnych tagów, ale średnio w każdej spółce będzie kilka obszarów trudnych.

Jeśli emitent zdecyduje się na rozwijanie kompetencji wewnętrznych w obszarze tagowania, to trzeba założyć, że po przypisaniu tych 90+ proc. tagów konieczne będzie wykonanie poważnej pracy koncepcyjnej w spółce polegającej na dopasowaniu polityki rachunkowości do istniejących tagów lub na stworzeniu nowych tagów, które by właściwie odzwierciedlały sytuację finansową spółki. Można tę pracę podzielić w ten sposób, że tagi prostsze robimy sami, a te trudniejsze zlecamy wyspecjalizowanej firmie, ewentualnie zdecydujemy się na outsourcing całości działań w tym zakresie. Koszt takiej usługi (co do zasady jednorazowej, gdyż w kolejnych latach prawidłowo zrobione tagowanie raczej nie ulegnie zmianie) należy szacować na kilka tysięcy euro, podzielony na podobne kwoty za „łatwe" i „trudne" tagowanie.

Są także dostępne rozwiązania obejmujące całą usługę kompleksowo – emitent po prostu wysyła wyspecjalizowanej firmie raport np. w PDF i w ciągu kilku dni otrzymuje plik już otagowany i skonwertowany do formatu iXBRL. Warto jednak mieć na uwadze, iż tego typu usługa może być w takim czasie zrealizowana wyłącznie w przypadku „łatwego" tagowania, natomiast obszary „trudne" będą musiały zostać wykonane przez spółkę lub w ramach dodatkowego zlecenia. Warto zatem zarezerwować trochę więcej czasu na ten proces, aby nie doszło do opóźnienia w publikacji raportów.

Na koniec należy zwrócić uwagę na percepcję raportowania w iXBRL. Ważne jest, aby emitenci widzieli w tym procesie nie tyle koszt, ile inwestycję. Raportowanie w jednolitym formacie ESEF przyniesie bowiem wiele korzyści bezpośrednich i pośrednich. Do tych pierwszych należy zaliczyć uporządkowanie procesu gromadzenia danych finansowych w spółkach (a zwłaszcza w grupach kapitałowych), automatyzację pewnych formuł, możliwość automatycznej weryfikacji pewnych danych etc. Dużo więcej będzie jednak korzyści pośrednich – dzięki ESEF każdy inwestor będzie miał łatwy dostęp do wskaźników finansowych wszystkich spółek raportujących w tym formacie, będzie mógł je sobie dowolnie sortować czy wręcz kreować. Wiele spółek, które dziś – ze względu na brak pokrycia analitycznego – są „niewidzialne", okaże się ulubieńcami inwestorów. Ponadto możliwe będzie automatyczne monitorowanie sytuacji finansowej innych podmiotów, np. kontrahentów. ESEF przyniesie nam olbrzymi przełom w dostępie do informacji finansowej i warto się do tego jak najlepiej przygotować.