Nowa projekcja dla inflacji i wzrostu gospodarczego przygotowana przez NBP wzięła górę nad bieżącą dynamiką w geopolityce. Prognozowana ścieżka dla dynamiki cen konsumpcyjnych jest wyraźnie niższa niż w projekcji listopadowej. Bazuje na cenach surowców sprzed kilku tygodni, sprzed zaostrzenia konfliktu na Bliskim Wschodzie, który spowodował wzrost cen ropy Brent o 20 proc. a gazu o 50 proc. Taki obraz oznacza wzrost ryzyk inflacyjnych. Wygląda jednak na to, że Rada uważa je za przejściowe i krótkotrwałe. To dobre podejście. Amerykańskie wypady w teren są szybkie i potrzebują sukcesu. Taki zostanie prawdopodobnie wkrótce ogłoszony i ceny surowców wrócą na niższe poziomy. Spadek ryzyka rynkowego widać było po południu na rynku kredytowym. Mój autorski wskaźnik fazy cyklu kredytowego niezmiennie od poniedziałku pozostaje na poziomie 9 – najwyższym w dziewięciostopniowej skali. To nadal późna faza kompresji marż kredytowych i sprzyjające otoczenie. Ostatnie kwartały to jasna deklaracja prezesa NBP, że po pokonaniu inflacji chce wspierać gospodarkę. Dynamika płac jest niższa, sprzedaż detaliczna słabsza, a pracy mniej. Ewentualne niewielkie odbicie inflacji ze względu na wzrost cen paliw na stacjach będzie miało charakter podażowy. Nie ma więc powodu, by dusić gospodarkę. Na obniżkę stóp złoty zareagował umocnieniem. Zyskiwały też obligacje skarbowe. To dobry znak. Rynkowi decyzja o obniżce stóp się spodobała.