Po tym, jak w ubiegłym tygodniu nowelizacja przeszła drugie czytanie w Sejmie, najprawdopodobniej w piątek zajmie się nią Senat. Do zamknięcia tego wydania „Parkietu" nie był to jeszcze oficjalny element porządku obrad senatorów.

Nowelizacja wprowadza m.in. niższe stawki za posadowienie infrastruktury w tzw. pasie drogi (tylko dla nowych inwestycji, mimo postulatów uogólnienia przepisu tak, aby objął m.in. regionalne sieci szerokopasmowe), tworzy fundusz szerokopasmowy zasilany z opłat telekomów i innych podmiotów korzystających np. z częstotliwości czy zmienia organ wydający rozporządzenie określające normy promieniowania elektromagnetycznego nadajników komórkowych, przekazując te kompetencje ministrowi zdrowia.

Z tym ostatnim zabiegiem branża wiąże nadzieje na liberalizację norm PEM. Bez tego – przekonuje branża – nie będzie w Polsce sieci komórkowych 5G. Zanim jednak 5G ruszy w pełnej krasie, nowe normy PEM mogą pomóc już istniejącej technologii 4G.

To właśnie za sprawą połączenia tematów PEM i 5G prace nad nowelizacją pilnie śledzą grupy osób, opowiadające się przeciwko 5G. Mają one wsparcie ze strony posłów Kukiz'15, którzy podczas prac w Sejmie postulowali, aby na przykład pozostawić poza wpływem megaustawy i ułatwień inwestycyjnych uzdrowiska.

Operatorzy pamiętają, że Senat już raz utrącił projekt zmian w przepisach dotyczących instalacji nadajników komórkowych w miejscach odwiedzanych przez kuracjuszy.

Jak będzie tym razem – okaże się najprawdopodobniej właśnie w piątek.

Jak pisaliśmy, nowelizacja megaustawy została na ostatnim etapie prac w Sejmie poprawiona na wniosek Klubu Parlamentarnego PiS w taki sposób, że prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej jednak będzie mógł zmienić zastosowanie pasma 700 MHz oraz przyznać nadawcom rekompensaty kosztów, które poniosą z tego tytułu.

Dyrektor Departamentu Prawnego UKE Iwona Różyk-Rozbicka mocno skrytykowała ten ostatni pomysł, mówiąc w Sejmie, że resort cyfryzacji wrzuca urzędowi tzw. gorący kartofel. ziu