Recesja gospodarcza sprawiła, że emisje szkodliwych gazów spadły. W efekcie liczba zaoszczędzonych uprawnień wzrosła w ubiegłym roku ponadtrzykrotnie w porównaniu z 2008 r. Sandbag oblicza, że europejskie przedsiębiorstwa zaoszczędzą w latach 2008 – 2012, kiedy kończy się obecny okres rozliczenia emisji, około 1 mld praw, czyli 10 proc. całej puli. Obecna cena jednego wynosi 14 – 15 euro.

[srodtytul]Arcelor Mittal na czele[/srodtytul]

Pierwsze miejsce na liście „obdarowanych” limitami do emisji dwutlenku węgla zajmuje Arcelor Mittal. Już teraz koncern ma nadwyżkę uprawnień wartą ponad 700 mln euro, a do 2012 r. suma ta podwoi się. Arcelor zaznacza, że bilans na koniec 2012 r. będzie zależeć od sytuacji na rynku stali. – Jednak bez względu na to, jak będzie wyglądało zapotrzebowanie na stal, nie planujemy sprzedaży uprawnień i jeżeli nie wykorzystamy ich w procesie produkcji, zainwestujemy je w projekty zwiększania efektywności energetycznej w naszych zakładach. Nadwyżka uprawnień do końca 2012 r. nie będzie więc dla nas stanowiła zysku – zapewnia koncern.

Lafarge, który ma 33 cementownie w Europie, z czego dwie w Polsce, sprzedał w ubiegłym roku uprawnienia do emisji CO2 za 140 mln euro. Zaoszczędzone uprawnienia nie mogą zostać anulowane, ale firmy nie muszą ich sprzedawać od razu, zyski mogą zrealizować aż do 2020 r. Z drugiej strony elektrowniom brakuje teraz ponad jedną piątą praw do emisji CO2. Do 2012 r. zabraknie im 1,1 mld uprawnień. Problem ten dotyczy około jednej trzeciej elektrowni.

[srodtytul]Zmiany w systemie?[/srodtytul]

Analitycy Sandbag proponują zmiany w systemie handlu prawami. Ich zdaniem należy zwiększyć cel redukcji emisji z obecnych 20 proc. do 30 proc. w 2020 r. Tomasz Chruszczow, dyrektor Departamentu Klimatu w Ministerstwie Środowiska, uważa, że nie stanie się to jednak w tym roku.– Miałoby to znaczny wpływ na ceny uprawnień. Możliwe, że do 2012 r. cena przekroczyłaby 30 euro, a docelowo znalazłaby się w okolicach 50 euro za tonę – ocenia Marius Frunzy, analityk firmy brokerskiej Sagacarbon.

Eksperci z Sandbag radzą także, aby zrezygnować z preferencyjnego traktowania sektorów, które są narażone na tzw. wyciek emisji – czyli przenoszenie produkcji poza Europę. Na takie zagrożenie wskazywał głównie przemysł cementowy i stalowy. Kolejnym krokiem naprawczym ma być m.in. likwidacja rezerwy uprawnień dla nowo powstających firm i możliwość zmniejszenia limitów, gdy firmy ograniczają produkcję.– Wprowadzenie tych pomysłów oznacza likwidację rynku handlu emisjami. Dla mnie to zaskakujący pogląd – krytykuje Tomasz Chruszczow.