Pytanie z tytułu od kilku tygodni jest kluczowe dla rynków. Mowa o wojnie w Iranie rozpoczętej już ponad miesiąc temu przez USA i Izrael. Początkowo wydawało się, że krótka wojna zaczyna się niebezpiecznie dłużyć, pojawia się ryzyko wciągnięcia USA w dłuższy konflikt, którego administracja Trumpa zwyczajnie nie potrafi kontrolować. Mowa o potencjalnej operacji z użyciem sił lądowych, która mogłaby mieć miejsce już w przyszłym tygodniu.

Wtorek przyniósł reakcję na komentarze prezydenta USA, które mogą wskazywać, że będzie chciał on zakończyć ten konflikt za wszelką cenę – bo tak można interpretować słowa, że USA nie będą dążyć do odblokowania cieśniny Ormuz. Dolar się cofnął, podobnie jak ropa, w górę z kolei poszły giełdowe indeksy. Tyle że taki scenariusz obserwowaliśmy już wiele razy – później nastrój ulegał ponownemu pogorszeniu. Czy teraz będzie inaczej? Przed nami okres Wielkanocy, podczas którego płynność będzie niska – to może zachęcać do większej ostrożności inwestorów, którzy nie będą chcieli brać na siebie ryzyka.

Opublikowane w środę dane Głównego Urzędu Statystycznego, które przyniosły szacunki marcowej inflacji CPI na poziomie 3,0 proc. r./r. nie zmieniły wiele – czas na obniżki stóp procentowych w tym roku bezpowrotnie już minął, nawet przy prawdopodobieństwie niższych odczytów CPI w kwietniu za sprawą wprowadzonej tarczy paliwowej. We wtorek po południu euro było warte 4,29 zł, a dolar 3,7250 zł.