Marzec zapisuje się na kartach historii pod znakiem jednego z największych w dziejach skoku w górę notowań ropy naftowej. W chwili pisania tego komentarza cena ropy WTI jest ponad 53 proc. na plusie od początku marca. Jeśli pominąć specyficzny przypadek z maja 2020 r, gdy notowania surowca gwałtownie odreagowały wcześniejsze pandemiczne załamanie, to mamy do czynienia z największą miesięczną zwyżką od stycznia 1974 r.(!), czyli od czasu tzw. pierwszego szoku naftowego, wywołanego przez embargo OPEC nałożone na sojuszników Izraela w wojnie z Egiptem i Syrią.

Z kolei cały pierwszy kwartał do momentu pisania tego komentarza przyniósł wzrost cen ropy o niemal 80 proc., co – pomijając pandemiczne zaburzenia – jest rezultatem największym od III kw. 1990 r., czyli od czasu inwazji Iraku na Kuwejt (jak widać, na rynku ropy wszystko „kręci się” wokół Bliskiego Wschodu).

Nic dziwnego, że te marcowe wydarzenia odcisnęły piętno na rynkach akcji i obligacji, przesuwając wyceny w dół na skutek obaw o wyższą ścieżkę inflacji, mogącą skłonić banki centralne do rewizji polityki. W wynikach za cały I kwartał nie brakuje jednak niespodzianek. Podczas gdy w przypadku akcji amerykańskich można mówić o kwartale najsłabszym od 2022 r., dodatniego wyniku za I kwartał broniły akcje z rynków wschodzących. W relatywnie korzystnym świetle zaprezentowały się też polskie akcje.