Mariusz Jagodziński, Mount TFI: Do skrajnego przewartościowania na GPW jeszcze dużo brakuje

Co jakiś czas bijemy nowe rekordy, trend wzrostowy na GPW jest silny. Korekty będą, ale sygnałów zmiany trendu nie widzę - mówi Mariusz Jagodziński, członek zarządu Mount TFI, zarządzający funduszami.

Publikacja: 08.08.2025 16:07

Gościem Dariusza Wieczorka był Mariusz Jagodziński, członek zarządu Mount TFI, zarządzający fundusza

Gościem Dariusza Wieczorka był Mariusz Jagodziński, członek zarządu Mount TFI, zarządzający funduszami.

Foto: Adobestock

Hossa na GPW trwa już ponad 34 miesiące, a indeks WIG w tym czasie wzrósł już o ponad 140 proc. Czy tego optymizmu nie jest za dużo? 

Optymizmu jest sporo. Czy za dużo? Trudno powiedzieć. Na pewno jesteśmy dalecy od euforii, która np. cechowała końcówkę hossy 2007 r., tej tzw. pokoleniowej. Wtedy inwestorzy, tak mówiąc potocznie, zamknęli oczy i kupowali wszystko, co się rusza, a szczególnie małe i średnie spółki. To się bardzo źle skończyło. Nie powinno być tak, że inwestorzy odrywają się od fundamentów, czyli od tego, co firmy i ich biznesy mogą przynieść w średnim i długim terminie. Wyceny spółek mogą być podwyższone, ale oderwanie się od fundamentów kończy się zwykle załamaniem. Hossa na GPW trwa. Czy czeka nas korekta, czy też może nawet zmiana trendu? Na razie takich sygnałów nie widzę. Co jakiś czas bijemy nowe rekordy, trend jest silny. Umiarkowany optymizm jest na miejscu. Może w ostatnich dniach było go trochę za wiele. Ale jeszcze wcześniej było sporo sceptycyzmu. Są korekty. I to jest dobre zjawisko, żeby hossa w dłuższym terminie była kontynuowana. No chyba że ta skala zwyżek będzie bardzo mocna, to wtedy mogłoby się skończyć nawet załamaniem. 

Hossa tzw. pokoleniowa trwała blisko 6 lat, a WIG do szczytu w 2007 r. wzrósł o ponad 400 proc. Czy ten rynek byka, który trwa od jesieni 2022 r. może też być taką hossą pokoleniową?

Ta fala hossy jest silniejsza i dłuższa od tych, które widzieliśmy w ostatnich 15 latach. WIG zyskał teraz ponad 140 proc. To bardzo dużo, ale w porównaniu do tej pokoleniowej hossy to jeszcze nam sporo brakuje. Obecna hossa jest napędzana tym, że baza, z której wystartowaliśmy w 2022 r., była bardzo niska i wtedy ruszyła hossa, która przechodziła przez rynki światowe od USA po Azję. U nas było skrajne niedowartościowanie. Wybuchła wojna na Ukrainie, był odpływ kapitału. I do tej niskiej bazy dorzuciliśmy to, że ustabilizowała się w jakimś sensie sytuacja na Ukrainie. Ukraina stawia opór. Po wyborach prezydenckich w USA pojawiły się szanse na rozejm. To geopolitycznie był bardzo dobry sygnał. Kapitał zaczął wracać do Polski, a w tym roku ten napływ środków z zagranicy przyspieszył.

 Wzrosły ceny akcji, ale też poprawiły się wyniki spółek. Czy wskaźniki wyceny są już za wysokie?

Na pewno nie jest tanio czy bardzo tanio, ale do skrajnego przewartościowania brakuje jeszcze dziesiątki procent. Wskaźnik cen akcji do prognozowanych zysków na kolejny rok wynosi około 10–11. Jeśli będziemy rosnąć w taki umiarkowany sposób, czyli kilka, kilkanaście procent w perspektywie najbliższych 12 miesięcy, to GPW nie stanie się przewartościowana. Gdyby jednak był skok cen akcji o kilkadziesiąt procent, a za tym nie poszłaby poprawa wyników spółek, to byłby problem. 

Czytaj więcej

Rekordy na GPW. Czy to ostatni akord hossy?

W tym tygodniu inwestorów wsparły nadzieje na rozmowy na szczycie Trump–Putin i możliwy rozejm na Ukrainie ...

Tak. Ale moim zdaniem ważny dla rynków był też wcześniej szczyt NATO, gdzie pokazano chęć współpracy między europejskimi krajami a Stanami. W lipcu okazało, że są podpisywane umowy handlowe między USA i ważnymi partnerami m.in. UE. Ich wejście w życie też zmniejszyło ryzyko ogólne. Po tych sukcesach z cłami prezydent Trump może teraz będzie też bardziej sprawczy w naciskaniu na Federację Rosyjską. Uderzenie w Indie, a jest ono możliwe, spowoduje, że gospodarka rosyjska się załamie. Chińczycy będą wtedy wywierać jeszcze większą presję na Rosję i taniej kupować od niej surowce. Inwestorzy mogą więc rozgrywać tę geopolitykę i rosnące szanse na rozejm na Ukrainie.

A jeśli do rozmów przywódców nie dojdzie, rozejmu nie będzie, to dojdzie to korekty na giełdzie?

Korekta może wystąpić nawet jeżeli prezydenci się spotkają i poczynią pewne ustalenia i ten wynik rozmów będzie pozytywny. Na zasadzie kupuj plotki, sprzedawaj fakty. Do takiej korekty w trendzie wzrostowym rynek sobie zawsze znajdzie pretekst. Może to też być takie przeciągnięcie rozmów o przyszłości Ukrainy co ja zresztą obstawiam. Nie wydaje mi się, żeby Putin szybko się godził na rozejm, bo na froncie mu idzie relatywnie dobrze, więc może chcieć jeszcze przedłużać rozmowy. Rynek jest silny. Była wojna 12-dniowa na Bliskich Wschodzie. Były wybory prezydenckie w Polsce. Były cła Trumpa. Występowały korekty, ale nie trwały długo. Imponujące jest to jak szybko kapitał wraca na nasz rynek. Widać, że nie ma wielkiej woli sprzedawania. Ale jak wchodzi ten kapitał zagraniczny to na dużych spółkach jest ruch o 3-4 proc. na jednej sesji. To pokazuje, że wciąż nowe fale inwestorów tu przychodzą. Krajowi inwestorzy wciąż są sceptyczni, może są trochę przerażeni tym super wynikiem naszych indeksów od początku roku. 

To może jest dobry wskaźnik, bo wcześniej dochodziło do tego, że szczyty hossy były wtedy, kiedy gwałtownie rosły napływy do TFI, a teraz ich nie ma. Czy są podstawy do dalszych zwyżek w dłuższym terminie?   

Jeśli chodzi o taki termin rok w górę, to jestem umiarkowanym optymistą. Otoczenie makro w Polsce wygląda bardzo dobrze. W tym roku będzie wyższy wzrost gospodarczy niż w ubiegłym. Jest początek KPO, który wzmacnia ten trend poprawy w gospodarce. Przyszły rok również powinien przynieść ponad 3 proc. wzrostu PKB. Budzą się inwestycje. Jak dojdą do tego dalsze obniżki stóp procentowych, to będą tańsze kredyty, dla firm, ale też dla konsumentów, w tym hipoteczne. Dodajmy do tego, że raczej nie będzie w Stanach recesji. Europa chce wydawać więcej, szczególnie Niemcy, na uzbrojenie, co ma pozytywny wpływ na nasze bezpieczeństwo. I jak do tego zagra nam geopolityka, kwestia Ukrainy, to otoczenie wygląda zachęcająco.

Paliwa do wzrostów na najbliższe kilkanaście miesięcy byłoby sporo. Nie obędzie się to oczywiście bez korekt. Nie chciałbym, żeby wystąpiła jakaś hiperbola, bo wtedy byłoby to oderwanie się od fundamentów. Ale tych czynników na plus nie jest tak mało. Są też ryzyka. W Polsce to moim zdaniem deficyt budżetowy i skala finansowania, która nas czeka długiem. To jest duże wyzwanie. Czekam na projekt budżetu na przyszły rok. To np. może być jakiś przyczynek do korekty. 

A czy inwestorzy zagraniczni mogą obawiać się trudnych relacji na linii rząd–prezydent?

Część inwestorów zagranicznych z tego, co te działy sprzedaży w biurach maklerskich mówią, jest bardzo dobrze zorientowana w naszej sytuacji politycznej. Wydaje mi się, że zagranica dużo spokojniej podchodzi do zmian na scenie politycznej niż my. Niektórzy mogą to odbierać tak, że w Polsce jest rząd, który w uproszczeniu można nazwać proeuropejskim, a więc jest w pewnym sensie gwarantem napływu środków z KPO i nie będzie przedterminowych wyborów. I jest prezydent Nawrocki, który ma ewidentnie lepsze relacje niż rząd z administracją republikańską i z samym Trumpem. Więc dla inwestorów to wcale nie jest zła sytuacja, biorąc pod uwagę np. nasze bezpieczeństwo.

Zarządza pan funduszem akcji. Mieliście  napływy, jak zachowują się Wasi klienci?

Zebraliśmy w tym roku  kilkadziesiąt milionów złotych, co jak na prywatne TFI, średniej wielkości jest dobrym wynikiem. Ale jest taka specyfika, że początek roku to były mocne napływy, a teraz klienci troszkę po tych wzrostach realizują zyski, umarzają jednostki. Ale są też napływy, to się bilansuje.

Niedawno ruszyliście z usługą zarządzania aktywami. Dużo macie tu kapitału?

Od półtora miesiąca zaczęliśmy podpisywać pierwsze umowy zarządzania aktywami. Ta usługa nam się wstrzeliła w potrzeby klientów i właściwie po pierwszym miesiącu mamy prawie 60 mln zł aktywów i kilku klientów. To są zamożni klienci, fundacje rodzinne. Prowadzimy kolejne rozmowy. Ten nasz plan, żeby do końca roku, w tej usłudze było 100 mln zł, szybko zrealizujemy i ta kwota pod zarządzaniem będzie sporo większa.

Inwestycje
Ceny gazu ziemnego wciąż pod presją sprzedających
Inwestycje
Tomasz Gessner, Tavex: Nuda zapowiada złoty czas dla złota
Inwestycje
To krótkotrwałe pogorszenie na Wall Street. Nowe szczyty jeszcze w tym roku
Inwestycje
Efektywna komunikacja z inwestorami
Materiał Promocyjny
Jak sfinansować rozwój w branży rolno-spożywczej?
Inwestycje
Inwestorzy detaliczni a rozwój rynku
Inwestycje
Andrzej Powierża, BM Citi Handlowy: Wyceny banków nie rażą? Ale rynek boi się, że rząd zabierze zyski