WIG20 spadł o 0,04 procent przy obrocie zbliżonym do 1,43 miliarda złotych, gdy indeks szerokiego rynku WIG stracił 0,16 procent przy 1,75 miliarda złotych obrotu. Analogicznie do sesji czwartkowej, słabiej poradziła sobie druga linia i mWIG40 oddał 0,46 procent, gdy sWIG80 spadł o 0,30 procent. Z perspektywy końca sesji widać, iż rozdanie zostało zagrane w cieniu potencjalnej wojny na Bliskim Wschodzie, która akurat dziś zdawała się straszyć graczy nieco słabiej niż w czwartek. Na plan pierwszy wybiły się dane makro z USA oraz wyrok Sądu Najwyższego w sprawie legalności ceł nałożonych przez prezydenta Donalda Trumpa. W przypadku odczytów PKB i inflacji PCE układ danych sprzyjał stabilizacji polityki Fed w kontekście niższej od oczekiwań dynamiki gospodarki przy stale obecnej „lepkiej” inflacji. W przypadku ceł wyrok wydany był w proporcji 6:3, co oznacza, iż prezydent nie miał prawa nakładać ceł bez porozumienia z Kongresem. Drugi element ucieszył rynki potencjalnym wpływem na spadek inflacji i w pewnym sensie zrównoważył odczyt PCE-Core na poziomie 3 procent. Pochodną było impuls wzrostowy, który przełożył się na osłabienie dolara, wzrost cen surowców – poza ropą reagującą spadkiem na możliwość odłożenia ataku na Iran na przyszłość – oraz umocnieniem złotego, co przesądziło o odbiciu w Warszawie w finałowej godzinie sesji. Najmniej emocjonująco zaprezentował się obraz techniczny sesji. W perspektywie dziennej WIG20 spędził sesję w granicach konsolidacji, gdy w perspektywie tygodniowej wyrysował świecę z dwoma dynamicznymi cieniami, która w klasycznym odczytaniu do obrazu konsolidacji dopisuje ostrzeżenie o niepewności rynku wobec dalszego scenariusza. W praktyce, WIG20 skończył tydzień w układach, które wymuszają na graczach czekanie na przesilenie i możliwość policzenia się rynku poza granicami konsolidacji.
Adam Stańczak
Analityk DM BOŚ
Wydział Analiz Rynkowych
Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.