Reklama

Europa zyskuje na roszadach w USA, ale dużych zmian sektorowych jeszcze nie ma

Przy potężnych przesunięciach kapitału między sektorami na Wall Street europejskie giełdy trzymają się mocno, niesione falą napływów kapitału na Stary Kontynent, w tym zwłaszcza na rynki wschodzące.

Publikacja: 21.02.2026 09:29

Europa zyskuje na roszadach w USA, ale dużych zmian sektorowych jeszcze nie ma

Foto: Bloomberg

Zwyżki na europejskich rynkach mają to do siebie, że są dość szerokie, podczas gdy główny indeks rynku amerykańskiego trzyma się na powierzchni kosztem sektora technologicznego.

Europejskie banki tylko z zadyszką

Na palcach jednej ręki można policzyć europejskie giełdy, gdzie główne indeksy obecnie są poniżej poziomów zamknięcia zeszłego roku. Nieco więcej jest giełd, które wypracowały zwyżki rzędu kilku pkt proc., co też jest solidnym wynikiem jak na okres zaledwie kilku tygodni. W grupie tej jest choćby niemiecki DAX, będący 2,3 proc. na plusie, czy też francuski CAC 40, który zyskał 0,2 pkt proc. więcej. Z głównych gospodarek Starego Kontynentu lepiej wypada londyński FTSE 100, który zyskał już 6,6 proc. i jest też najwyżej w historii. Jest to wynik porównywalny do polskiego WIG-u, a także indeksu krajowych dużych spółek. Po mocnym styczniu i biciu rekordów aż do początku lutego w ostatnich dwóch tygodniach GPW radzi sobie już słabiej, a część rynków z południa czy środka Europy nam odjechała. Przykładem może być węgierski BUX, który utrzymuje ponad 14-proc. zwyżkę, aczkolwiek i on jest już sporo poniżej rekordów z początku miesiąca.

Od kilku tygodni sporo mówi się na temat rotacji kapitału w Stanach Zjednoczonych. Inwestorzy wciąż starają się oszacować, które spółki mogą ucierpieć na rozwoju sztucznej inteligencji, a które dzięki niej zyskają. Zmiany, choć wciąż delikatne, w nastawieniu do poszczególnych sektorów widać ostatnio także na GPW, np. wobec banków. Spółki te w połowie lutego zaczynały wyglądać krucho, ale ten tydzień jak dotąd przynosi serię zwyżek. Przykładowo Pekao w czwartek sięgnął nawet najwyższego poziomu w historii po ciepłym przyjęciu raportu za IV kwartał zeszłego roku. Bank przyznaje jednak, że zysk z 2025 r. w wysokości 7 mld zł będzie trudno powtórzyć w tym roku. Są dwie główne przyczyny spadku zysków banków w tym roku – podwyżka podatku CIT dla sektora, a także spadające stopy procentowe. Rynek spodziewa się, że kolejne cięcie nastąpi już w marcu, a w ciągu całego roku główna stopa obniży się przynajmniej o 50 pkt baz.

Foto: GG Parkiet

Według Jakuba Liebharta, wiceprezesa Eques Investment TFI, w kontekście GPW widoczna jest zmiana narracji względem sektora bankowego w porównaniu z latami 2024–2025. – Inwestorzy coraz częściej dyskontują fakt, że wyceny zbliżają się do górnych przedziałów implikowanych przez modele DCF, podczas gdy perspektywa cyklu obniżek stóp procentowych rodzi ryzyko kompresji marż odsetkowych i zawężenia spreadów kredytowych. Dodatkowo, w regionie CEE pojawiają się alternatywne, atrakcyjne ekspozycje bankowe o korzystnym profilu relacji ryzyka do potencjalnej stopy zwrotu. Naturalną konsekwencją może być rotacja kapitału w kierunku spółek o średniej kapitalizacji, charakteryzujących się wysoką jakością i powtarzalnością wyników – z oczekiwaniem na ich relatywną przewagę nad WIG20 w obecnej fazie cyklu – analizuje Liebhart. Według niego jednocześnie rynek czeka na nowe IPO spółek Skarbu Państwa – Ministerstwo Aktywów Państwowych finalizuje listę podmiotów potencjalnie przygotowywanych do debiutu giełdowego, co może w średnim terminie wpłynąć na strukturę przepływów na krajowym rynku.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Inwestorzy zaczynają gubić się rewolucji AI. Obligacje na tym wygrywają

Jak w oczach inwestorów wygląda obecnie Europa? Z pewnością zyskuje na chłodnym podejściu do Stanów Zjednoczonych. – Zdecydowanie widać napływy kapitału do Europy (na rynki akcji i obligacji) oraz postępujące od blisko 17 tygodni przesunięcia kapitału w kierunku emerging markets – w tym do CEE i Polski – analizuje Marek Olewiecki, zarządzający BNP Paribas TFI. Jak przyznaje, dostrzegalna jest też rotacja sektorowa. – Naszym zdaniem jest to wynik globalnych przetasowań alokacji, a nie samego napływu do Europy. Rotacja to wzrost znaczenia sektorów defensywnych (usługi komunalne, energetyka) i ucieczka od technologii (poza producentami elektroniki) – podkreśla Olewiecki. – Najlepszym lokalnym przykładem będzie spółka Orange Polska – której wyjątkowa siła w ostatnim okresie to pewnie wypadkowa wszystkich wspomnianych wyżej czynników – zauważa zarządzający BNP Paribas TFI.

Foto: GG Parkiet

Zdaniem Liebharta rośnie prawdopodobieństwo zmiany globalnego cyklu na rynku akcji – przejścia od dominacji USA do fazy relatywnej przewagi rynków zagranicznych, tzw. ex-USA trade. – Po latach bezprecedensowej koncentracji kapitału w amerykańskich megacapach technologicznych i strukturalnego niedoważenia rynków międzynarodowych, obserwujemy najsilniejszy od 1995 r. początek roku pod względem relatywnej przewagi indeksu MSCI World ex USA nad S&P 500 (8 pkt proc. dla ex-US). Skala i synchronizacja tej zmiany, obejmująca Europę oraz rynki wschodzące, sugerują że nie mamy do czynienia z krótkoterminową anomalią – twierdzi Liebhart. Według niego jednym z katalizatorów jest deprecjacja dolara, która stanowi naturalny mechanizm transmisji poprawy relatywnej stopy zwrotu aktywów zagranicznych dla inwestorów amerykańskich. – Co jednak istotne, przewaga ta nie ma wyłącznie charakteru walutowego – również w ujęciu lokalnym indeksy poza USA generują wyższe stopy zwrotu niż rynek amerykański. Oznacza to, że kluczową rolę odgrywają czynniki fundamentalne: relatywnie niższe wyceny wyjściowe, poprawa dynamiki zysków oraz potencjalne przesunięcie impulsu fiskalnego poza USA. Wydaje się, że polityka gospodarcza administracji amerykańskiej toleruje słabszego dolara jako narzędzie równoważenia bilansu handlowego – mówi. Zdaniem Liebharta wojna handlowa oraz postępująca fragmentacja łańcuchów dostaw zmieniły percepcję ryzyka geopolitycznego związanego z koncentracją ekspozycji na USA. – Jeżeli proces deglobalizacji będzie kontynuowany, a gospodarki spoza USA uruchomią bardziej ekspansywną politykę fiskalną przy jednoczesnym wzmacnianiu standardów ładu korporacyjnego i polityk prorozwojowych dla akcjonariuszy, relatywna przewaga rynków międzynarodowych może mieć charakter długoterminowy – przewiduje ekspert Eques Investment TFI.

Foto: GG Parkiet

Tomasz Matras, dyrektor biura rynku akcji TFI PZU twierdzi, że Europa zyskuje głównie dzięki popularności spółek typu value, natomiast na samym Starym Kontynencie jest po staremu. – Moim zdaniem jest za wcześnie, żeby mówić o jakiejś większej realokacji kapitału w Europie. Generalnie Europa zyskuje na relatywnie mocniejszym zachowaniu spółek „value”, a banki europejskie mają za sobą bardzo dobre kilkanaście miesięcy i ostatnia „korekta” to raptem kilka procent i może to być klasyczna realizacja zysku – zauważa. – To, co widać na globalnych rynkach akcji, w tym także w Europie, to słabość producentów oprogramowania i pewnie tutaj można zauważyć odpływ kapitału – tłumaczy Matras.

Reklama
Reklama

Szeroki indeks europejskich banków od lutowego szczytu w dwa tygodnie spadł nawet o 9,5 proc., ale w ostatnich dniach wyraźnie się podniósł, utrzymując około 4-proc. stopę zwrotu od początku roku.

– Indeks europejskiego sektora bankowego STOXX Europe 600 Banks (krajowe składowe to PKO BP i Pekao) na początku lutego zrealizował jeden z głównych celów wybicia, sugerowany przez szerokość opuszczonego kanału wzrostowego z poprzedniego półrocza – analizuje Krzysztof Ojczyk z Noble Securities. – Późniejsze cofnięcie wyraźnie przyspieszyło w ubiegłym tygodniu, co sugerowało, że nie mamy do czynienia z typową korektą A-B-C, lecz z początkiem pięciofalowego impulsu spadkowego. Ostatnie sesje przynoszą jednak próbę odreagowania, a pierwszą przesłanką przemawiającą za powrotem do wariantu korekty byłoby wybicie ponad jej opadającą linię, przebiegającą obecnie w rejonie środowego maksimum 371 pkt. Przy wyraźnym wydłużeniu domniemanej fali C bardziej wiarygodnym sygnałem wznowienia zwyżek byłoby dopiero wyjście ponad 379 pkt (szczyt fali B) – wskazuje Ojczyk.

Czytaj więcej

Fundusze kupują najwięcej polskich akcji od 13 lat

Presja USA na Iran

W ostatnich kilkudziesięciu godzinach inwestorzy mocno wsłuchują się w wiadomości z Zatoki Perskiej. W środę zaczęły spływać wieści dotyczące manewrów amerykańskich wojsk i przesunięć na Bliski Wschód. – Opcja dyplomatyczna może nie zdać egzaminu, a narracja amerykańskich dyplomatów zaczyna być umiejętnie przekierowywana tak, aby sprawić wrażenie, że to Iran mydli oczy i nie jest zainteresowany osiągnięciem porozumienia – komentuje Marek Rogalski z DM BOŚ. – Według doniesień ze źródeł w Pentagonie siły USA mają być w pełni gotowe do operacji militarnej najpóźniej do połowy marca (choć teoretycznie i też wcześniej) i najpewniej będzie ona konsultowana, czy wręcz wspierana przez Izrael. Jednocześnie Iran ma czas do końca lutego na tzw. rozmowy ostatniej szansy, czyli przedstawienie mocnych konkretów idących w stronę odejścia od programu atomowego – tłumaczy.

Analizy rynkowe
Kontrwywiad, paralizatory i genialne algorytmy. Czyli co znajdziemy w ESPI
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Analizy rynkowe
Co czwarta spółka z indeksu dużych spółek jest w technicznej bessie
Analizy rynkowe
Prześwietlamy NewConnect. Na które spółki warto postawić?
Analizy rynkowe
Ubiegłotygodniowi liderzy słabną. Budownictwo przejmuje pałeczkę lidera
Analizy rynkowe
Roszady w indeksach pod lupą inwestorów
Analizy rynkowe
Wejście indeksów na nowe szczyty przedłuża się. Czy to zły sygnał?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama