Zwyżki na europejskich rynkach mają to do siebie, że są dość szerokie, podczas gdy główny indeks rynku amerykańskiego trzyma się na powierzchni kosztem sektora technologicznego.
Europejskie banki tylko z zadyszką
Na palcach jednej ręki można policzyć europejskie giełdy, gdzie główne indeksy obecnie są poniżej poziomów zamknięcia zeszłego roku. Nieco więcej jest giełd, które wypracowały zwyżki rzędu kilku pkt proc., co też jest solidnym wynikiem jak na okres zaledwie kilku tygodni. W grupie tej jest choćby niemiecki DAX, będący 2,3 proc. na plusie, czy też francuski CAC 40, który zyskał 0,2 pkt proc. więcej. Z głównych gospodarek Starego Kontynentu lepiej wypada londyński FTSE 100, który zyskał już 6,6 proc. i jest też najwyżej w historii. Jest to wynik porównywalny do polskiego WIG-u, a także indeksu krajowych dużych spółek. Po mocnym styczniu i biciu rekordów aż do początku lutego w ostatnich dwóch tygodniach GPW radzi sobie już słabiej, a część rynków z południa czy środka Europy nam odjechała. Przykładem może być węgierski BUX, który utrzymuje ponad 14-proc. zwyżkę, aczkolwiek i on jest już sporo poniżej rekordów z początku miesiąca.
Od kilku tygodni sporo mówi się na temat rotacji kapitału w Stanach Zjednoczonych. Inwestorzy wciąż starają się oszacować, które spółki mogą ucierpieć na rozwoju sztucznej inteligencji, a które dzięki niej zyskają. Zmiany, choć wciąż delikatne, w nastawieniu do poszczególnych sektorów widać ostatnio także na GPW, np. wobec banków. Spółki te w połowie lutego zaczynały wyglądać krucho, ale ten tydzień jak dotąd przynosi serię zwyżek. Przykładowo Pekao w czwartek sięgnął nawet najwyższego poziomu w historii po ciepłym przyjęciu raportu za IV kwartał zeszłego roku. Bank przyznaje jednak, że zysk z 2025 r. w wysokości 7 mld zł będzie trudno powtórzyć w tym roku. Są dwie główne przyczyny spadku zysków banków w tym roku – podwyżka podatku CIT dla sektora, a także spadające stopy procentowe. Rynek spodziewa się, że kolejne cięcie nastąpi już w marcu, a w ciągu całego roku główna stopa obniży się przynajmniej o 50 pkt baz.
Według Jakuba Liebharta, wiceprezesa Eques Investment TFI, w kontekście GPW widoczna jest zmiana narracji względem sektora bankowego w porównaniu z latami 2024–2025. – Inwestorzy coraz częściej dyskontują fakt, że wyceny zbliżają się do górnych przedziałów implikowanych przez modele DCF, podczas gdy perspektywa cyklu obniżek stóp procentowych rodzi ryzyko kompresji marż odsetkowych i zawężenia spreadów kredytowych. Dodatkowo, w regionie CEE pojawiają się alternatywne, atrakcyjne ekspozycje bankowe o korzystnym profilu relacji ryzyka do potencjalnej stopy zwrotu. Naturalną konsekwencją może być rotacja kapitału w kierunku spółek o średniej kapitalizacji, charakteryzujących się wysoką jakością i powtarzalnością wyników – z oczekiwaniem na ich relatywną przewagę nad WIG20 w obecnej fazie cyklu – analizuje Liebhart. Według niego jednocześnie rynek czeka na nowe IPO spółek Skarbu Państwa – Ministerstwo Aktywów Państwowych finalizuje listę podmiotów potencjalnie przygotowywanych do debiutu giełdowego, co może w średnim terminie wpłynąć na strukturę przepływów na krajowym rynku.