W 2025 r. wartość zaciągniętych kredytów mieszkaniowych wyniosła 106 mld zł, to nowy rekord i wzrost rok do roku o 21 proc. Od miesięcy gorącym tematem jest udział refinansowania w strukturze sprzedanych kredytów: przesłanie jest takie, że mówienie o tym, że jest boom na mieszkaniowe kredyty jest pewną manipulacją, biorąc pod uwagę potencjalnych kupujących mieszkania. Czy to informacja prosta do uzyskania od banków? Próbowaliśmy pozyskać takie dane, ale przesłał je tylko jeden bank.
To nie jest proste, ale spróbowałbym zarysować szerszy kontekst związany z tym, co się działo w 2025 r. Patrząc na rynek kredytów hipotecznych, jest trend wzrostowy. Rosną dochody, rośnie zdolność kredytowa, stopy procentowe spadają, co zachęca do refinansowania kredytów, bo coraz więcej pożyczek jest branych na stałą stopę, w związku z tym przy spadku stóp jest większa motywacja do tego, żeby odnowić umowę. Wzrost wartości udzielonych kredytów ma też związek z konsolidacją, ktoś ma dwa mniejsze kredyty, zamienia je na jeden większy. W naszych raportach nie mamy informacji wprost, patrzymy na to, że jeden kredyt jest zamykany i w krótkim czasie jest otwierany kolejny. Trzeba jednak pamiętać, że nowy kredyt może być na tę samą nieruchomość, albo na nową, czyli ktoś sprzedał mieszkanie, ma w tej chwili większą zdolność albo po prostu potrzebę i bierze nowy, większy kredyt na większe mieszkanie. Oprócz refinansowania mamy bardzo dużo nadpłat, to rekordowa wartość ponad 50 mld zł. Przy spadających stopach taki trend, moim zdaniem, utrzyma się w 2026 r. Refinansowanie, które wyniosło według naszych szacunków 20 proc. w roku ubiegłym, w bieżącym będzie z pewnością wyższe, rzędu dwudziestu kilku proc., myślę, że nie przekroczy 30 proc.
Widać, że niektóre banki koncentrują się na docieraniu do klientów, którzy chcieliby czy mogliby refinansować pożyczkę zaciągniętą u wcześniejszego kredytodawcy. Taka walka konkurencyjna będzie się pogłębiała, zwłaszcza kiedy dochody nam rosną, będzie stabilne otoczenie gospodarcze, stopy procentowe będą spadały.
Na to jeszcze nakłada się kwestia obcokrajowców, których w Polsce mamy coraz więcej i którzy zaciągają kredyty w bankach w Polsce. W ubiegłym roku z tych 106 mld zł ponad 9 mld zł zaciągnęli obcokrajowcy, w 2/3 Ukraińcy. Te osoby najczęściej mieszkają w dużych miastach, które przyciągają rynkiem pracy.
Udział kredytów przeterminowanych w grupie cudzoziemców to poniżej 1 proc., ale nie wyciągałbym wniosku, że obcokrajowcy lepiej spłacają kredyty niż Polacy. To jest młody portfel i zazwyczaj młody portfel hipoteczny jeszcze się tak szybko nie psuje.