Listy prezesów: Kolumb, zapętlenie czasu i nisko wiszące owoce

Trwa sezon publikacji raportów rocznych. To również okazja do tego, żeby szefowie firm bezpośrednio zwrócili się do akcjonariuszy. Większość listów trudno nazwać porywającą lekturą, ale niektóre czyta się z prawdziwą przyjemnością.

Publikacja: 30.03.2024 09:12

List prezesa do akcjonariuszy to jeden z elementów sprawozdania finansowego za rok obrotowy. Nie ma

List prezesa do akcjonariuszy to jeden z elementów sprawozdania finansowego za rok obrotowy. Nie ma sztywnej reguły, jak powinien wyglądać. Fot. AdobeStock

Foto: Olga Yastremska, New Africa, Africa Studio

Spółki notowane na rynku regulowanym GPW mają do 30 kwietnia czas na publikację raportu za zeszły rok. Większość publikacji dopiero przed nami, ale nie brakuje firm, które już z tym obowiązkiem się uporały. Dla inwestorów najistotniejszą częścią sprawozdania rocznego są aspekty stricte finansowe, ale warto pochylić się również nad bardziej „ludzkim” elementem, czyli listem prezesa (lub zarządu) do akcjonariuszy. Jak co roku przeglądamy te publikacje i jak co roku trudno znaleźć wspólny mianownik. Niektóre mile zaskakują i są ciekawą lekturą, ale większość wygląda jak kopia fragmentu sprawozdania finansowego i trudno znaleźć w nich żywy głos prezesa oraz nakreślenie perspektyw dla spółki. A przecież to one są dla inwestorów najważniejsze, bo rynek dyskontuje przyszłość.

Czasowe dylematy

Aspekt czasoprzestrzenny w tegorocznych listach również się pojawia. Można np. odnieść wrażenie, że prezes jednej ze spółek nie zauważył końca epidemii koronawirusa.

W liście z marca 2022 r. czytamy: „Korzystając z okazji, chciałbym serdecznie podziękować wszystkim akcjonariuszom za okazane zaufanie (...), natomiast wszystkim klientom i kontrahentom w tych jakże trudnych czasach, ze względu na epidemię, za współpracę, jak również zaufanie, jakim nas obdarzają”.

W 2022 r. ten fragment nie dziwił, wszak w 2021 r. efekty epidemii jak najbardziej mogły jeszcze być odczuwalne. Mija rok i mamy list z marca 2023 r. Tu czeka nas już kilka niespodzianek. Przede wszystkim umieszczona w liście data informuje nas, że nadal jest marzec 2022 r. A fragment dotyczący epidemii brzmi identyczne. Znów mija rok i jesteśmy w 2024 r. Tym razem data w liście się zgadza, ale fragment dotyczący epidemii tkwi w liście w niezmienionej formie.

Garść metafor

Jak co roku ciekawą lekturą jest list napisany przez Jacka Świderskiego, prezesa Wirtualnej Polski. W barwny sposób opisuje sytuację rynkową i perspektywy dla swojej spółki. W ubiegłych latach mogliśmy poczytać o chrzęstnoszkieletowych żarłaczach, technologicznym pacierzu, entropii oraz o tym, jak król Henryk VIII traktował swoje żony.

Tegoroczny list nawiązuje do rozszerzania współpracy z lokalnymi konkurentami.„Vasco da Gama nie opłynął Afryki sam. Potrzeba budowania lokalnej alternaty dla globalnych platform nigdy nie była tak czytelna” – pisze Świderski. Podkreśla, że 2024 to rok dużych zmian na rynku reklamy internetowej, wywołanych nowymi ograniczeniami w najpopularniejszej w naszej części Europy przeglądarce – Google Chrome.

„U małych wydawców to moment zwrotny w myśleniu o dominacji globalnych graczy, w szczególności właśnie Google’a, który od lat, krok po kroku, sprytnie opodatkowuje kolejne obszary ich działalności"” – czytamy w liście. Pojawia się w nim również nawiązanie do innego podróżnika.

„Mamy ponad 25 lat doświadczenia w internetowej reklamie i ledwie 10 lat w internetowej turystyce. Krzysztof Kolumb rozpoczął swoją podróżniczą karierę od handlowania cukrem na Maderze i my jesteśmy na podobnym etapie” – podsumował szef WP.

Rzut oka na branże

Ciekawie o rynkowych trendach piszą też reprezentanci branży deweloperskiej, spożywczej, cyfrowej rozrywki i finansowej.

Przedstawicielami tej pierwszej są m.in. Jarosław Szanajca, prezes grupy Dom Development, oraz Mariusz Książek z Marvipol Development. Obaj w ciekawy sposób opisują koniunkturę.

„Na rynku mieszkaniowym mamy do czynienia ze strukturalnym niedoborem podaży i niezaspokojonym, silnym fundamentalnym popytem. W drugiej połowie tego roku może on zostać dodatkowo wzmocniony poprzez wprowadzenie nowego rządowego programu dopłat do kredytów hipotecznych, który da większej liczbie Polaków szansę na własne loku” – pisze Szanajca.

Z kolei Dariusz Orłowski z produkującej słodycze spółki Wawel nakreśla szeroko sytuację na rynku kluczowego dla grupy surowca: ziarna kakaowe. Rozwiewa złudzenia, że w 2024 r. jego ceny będą stabilne. „Docierające z Afryki informacje o zbiorach ziarna z każdym kolejnym miesiącem są coraz bardziej niepokojące, a ceny tego surowca pobiły historyczne rekordy, osiągając w dniach, kiedy piszę do Państwa te słowa, poziomy znacznie przekraczające 6000 GBP za tonę. Rok temu były prawie trzykrotnie niższe. Najgorsza dzisiaj jest niepewność” – podkreśla.

Z kolei w sektorze cyfrowej rozrywki na uwagę zasługuje list Przemysława Błaszczyka, szefa studia Artifex Mundi.

„Nie będzie szczególnej przesady w stwierdzeniu, że w biznesie gamedev, tak w wymiarze lokalnym, jak i globalnym, zapanowała zima. (...) Mamy świadomość, że należymy do stosunkowo nielicznego grona polskich firm z branży, rozpatrujących minione kilkanaście miesięcy w kategorii sukcesu” – podkreśla prezes. I rzeczywiście, 2023 r. był najlepszym okresem w historii firmy. Motorem jej wyników była aplikacja Unsolved. „Rok 2023 był okresem świadomego zbierania nisko wiszących biznesowych owoców” – obrazowo pisze prezes, sygnalizując, że 2024 r. też będzie udany.

Z kolei w sektorze bankowym na uwagę zasługuje list Przemysława Gdańskiego z BNP Paribas. Oprócz zeszłorocznych wyników porusza też istotny wątek dotyczący perspektyw dla sektora. Wskazując na globalną niepewność, prezes opisuje też lokalne wyzwania, nazywając je po imieniu. „To m.in. wciąż nierozwiązana ustawowo kwestia kredytów frankowych, koszty wakacji kredytowych, nadmierne obciążenia podatkowe i ogólna niepewność dotycząca otoczenia prawnego naszego sektora” – czytamy w liście.

Prezesi wykorzystują listy, żeby odnieść się również do najnowszych, istotnych informacji dotyczących ich firm. Przykładem jest LPP.

„U progu 2024 r. podjęto próbę zachwiania naszą stabilnością i opinią wiarygodnego partnera w ocenie akcjonariuszy. W połowie marca firma Hindenburg opublikowała raport, w którym wystosowała pod naszym adresem fałszywe zarzuty (...). Zapewniam, że są niezgodne z prawdą” – deklaruje Marek Piechocki.

Co czeka giełdy

Dla inwestorów obowiązkową lekturą powinien być list Sebastiana Buczka, szefa Quercus TFI. Jak co roku dokument jest ciekawym podsumowaniem sytuacji na rynkach finansowych i próbą nakreślania perspektyw na przyszłość. Dla samej spółki 2023 r. był świetny, co nie dziwi, bo sprzyjały jej trendy rynkowe.

„Rynki finansowe kontynuowały tendencje wzrostowe rozpoczęte w październiku 2022 r. Padły rekordy wszech czasów. Polskie aktywa odegrały (wreszcie) pierwszoplanowe role” – pisze Buczek. Na 2024 r. patrzy z optymizmem, ale nieco ostrożniejszym niż 12 miesięcy temu.

„Zakładamy kontynuację pozytywnych tendencji na rynkach akcji w pierwszych miesiącach 2024 r. Zarówno WIG, jak i S&P 500, oczywiście z korektami po drodze, mogą osiągnąć nowe rekordy wszech czasów” – uważa Buczek. W jego ocenie najpoważniejszym czynnikiem ryzyka pozostaje geopolityka, z agresywną Rosją na czele, a także możliwa recesja w amerykańskiej gospodarce.

Wyrocznia z Omaha, czyli coroczne przemyślenia Warrena Buffetta 

Ponad 6,3 tys. wyrazów umieszczonych na 16 stronach – tak wygląda tegoroczny list Warrena Buffetta do akcjonariuszy koncernu Berkshire Hathaway. Inwestorzy z niecierpliwością czekają co roku na tę publikację, bo oprócz podsumowania poprzedniego roku zawsze zawiera ona przemyślenia inwestora (znanego jako wyrocznia z Omaha) na temat kondycji rynków finansowych, gospodarek i globalnych trendów.

W tym roku szczególne miejsce w liście Buffett poświęcił swojemu partnerowi biznesowemu Charliemu Mungerowi, który zmarł 28 listopada 2023 r. Na wstępie listu Buffett nazywa go architektem Berkshire i przypomina, że Mungerowi zabrakło zaledwie 33 dni do setnych urodzin.

„W pewnym sensie jego relacja ze mną była po części relacją starszego brata, a po części kochającego ojca. Nawet gdy wiedział, że ma rację, dawał mi działać, a kiedy popełniłem błąd, nigdy – nigdy nie przypominał mi o nim” – czytamy w liście.

Zawiera on też wiele przemyśleń Buffetta na temat aktualnego zachowania rynków. „Z jakichś powodów zachowują się znacznie bardziej jak kasyno w porównaniu z czasami mojej młodości” – ocenia Buffett. I podkreśla, że jedna zasada inwestycyjna w Berkshire nie uległa i nie ulegnie zmianie. Brzmi ona: nigdy nie ryzykuj trwałej utraty kapitału.

Jasnych wskazówek na temat spodziewanej koniunktury na rynkach w liście nie znajdziemy. Natomiast Buffett podkreśla, że czasami akcje i obligacje niektórych – nawet dużych i zasadniczo dobrych przedsiębiorstw – są rażąco źle wycenione. W jego opinii zachowanie inwestorów jest dalekie od stabilności. Sytuacji nie poprawia błyskawiczny przepływ informacji, będący efektem rozwoju technologicznego. Jak obrazowo pisze Buffett, od czasu sygnałów dymnych przebyliśmy długą drogę. W jego opinii załamania rynku i panika nie będą częstymi zjawiskami, ale nadal będą się zdarzać. Na końcu swojego listu inwestor tradycyjnie zaprasza akcjonariuszy na coroczne walne zgromadzenie. W 2024 r. odbędzie się ono 4 maja.

Parkiet PLUS
Dlaczego Tesla wyraźnie odstaje od reszty wspaniałej siódemki?
Parkiet PLUS
Straszyły PRS-y, teraz straszą REIT-y
Parkiet PLUS
Cyfrowy Polsat ma przed sobą rok największych inwestycji w 5G i OZE
Parkiet PLUS
Co oznacza powrót obaw o inflację dla inwestorów z rynku obligacji
Parkiet PLUS
Gwóźdź do trumny banków Czarneckiego?
Parkiet PLUS
Sześć lat po GetBacku i wiele niewiadomych