Reklama

Pytania do... Marcina Jędrzejewskiego

Europa nie jest jednorodna, a Polska znajduje się w tej jej części, gdzie zapotrzebowanie na chemię wciąż jest duże, społeczeństwo zamożne, a dodatkowo występuje duży strukturalny niedobór półproduktów do produkcji petrochemicznej - mówi Marcin Jędrzejewski, ekspert The Boston Consulting Group

Publikacja: 16.05.2015 16:31

Pytania do... Marcina Jędrzejewskiego

Foto: GG Parkiet

Europa przestała być rajem dla przemysłu chemicznego. Jakie wobec tego perspektywy stoją przed polskimi firmami z tej branży?

Europa, choć stąd wywodzi się przecież największa firma chemiczna na świecie – BASF, straciła swoje przewagi konkurencyjne względem reszty świata. Nie ma ani przewagi surowcowej, zwłaszcza jeśli chodzi o kluczowy dla branży chemicznej dostęp do taniej ropy i gazu, ani perspektyw wzrostu rynku, ze względu na kiepskie prognozy dotyczące przyrostu ludności czy wzrostu PKB, a zużycie chemikaliów na osobę znajduje się już na wysokim poziomie. To dlatego giganci lokują dziś swoje inwestycje w innych częściach świata, głównie w USA i w krajach azjatyckich. Wydawałoby się więc, że europejski przemysł chemiczny nie ma przed sobą żadnych perspektyw, ale nie jest to prawda.

Jakie więc widzi pan szanse dla tej branży?

Zacznijmy od tego, że Europa nie jest jednorodna, a Polska znajduje się w tej jej części, gdzie zapotrzebowanie na chemię wciąż jest duże, społeczeństwo zamożne, a dodatkowo występuje duży strukturalny niedobór półproduktów do produkcji petrochemicznej – chodzi o takie substancje jak propylen czy metanol – cegiełki, z których powstają bardziej złożone produkty jak np. plastyfikatory czy wybrane polimery. Na drugim biegunie mamy rejon Morza Śródziemnego, gdzie przemysł samochodowy, maszynowy czy budowlany nie rozwija się tak dynamicznie, a import chemikaliów drogą morską jest prostszy niż np. do Skandynawii, Polski czy Niemiec. Z tego płyną dwa wnioski. Po pierwsze, ta część Europy, w której znajduje się Polska, powinna dbać o to, by utrzymać i rozwijać przemysł, który jest odbiorcą produktów chemicznych i petrochemicznych. Po drugie, są tu okazje, aby zaadresować deficyty w zakresie półproduktów i w ten sposób poprawić rentowność zasadniczej produkcji chemicznej. Nie miejmy jednak złudzeń, że w ten sposób europejskie spółki chemiczne staną się znaczącymi eksporterami, jeśli chodzi o produkcję prostych chemikaliów. Warto natomiast spróbować zapełnić te deficyty, z którymi od lat boryka się Polska czy nasza część Starego Kontynentu. Konkurencyjności w skali globalnej można z kolei szukać w większej specjalizacji swoich wysoko przetworzonych produktów chemicznych. Takie wyroby są trudne do podrobienia i z powodzeniem można je eksportować na cały świat.

Polskie firmy już idą tą drogą?

Reklama
Reklama

Tak, świadczą o tym realizowane czy planowane inwestycje chemiczne i petrochemiczne, mające na celu zapełnienie deficytu na niektóre produkty. Wystarczy wspomnieć rozważany projekt instalacji tzw. metatezy przez Orlen, która ma zwiększyć produkcję propylenu, czy dedykowanej instalacji propylenu ogłoszonej przez Grupę Azoty. Warto też odnotować rozważany przez Lotos projekt opóźnionego koksownia (tzw. coker), co prawda w branży rafineryjnej, ale bazujący na podobnej logice – lepszego wykorzystania wsadu i zaadresowania deficytu na olej napędowy i średnie destylaty. Z drugiej strony firmy mocno stawiają na wyspecjalizowane produkty. Widzimy to np. w nawozach, które są coraz bardziej dostosowane pod konkretne uprawy albo w produkcji zaawansowanych plastyfikatorów, w co inwestują Zakłady Azotowe Kędzierzyn. Również środki ochrony roślin stają się coraz bardziej specjalistyczne - w tym segmencie doskonale radzi sobie Ciech, a ostatnio wszedł w ten biznes także Synthos. Ale to nie jest droga, którą podążają tylko polskie firmy. Dokładnie w tym samym kierunku idą np. firmy niemieckie, które rozszerzają swoje portfolio specjalistycznych produktów.

Dlaczego w przypadku takich wyspecjalizowanych produktów chemicznych nie ma obaw, że będą one produkowane o wiele taniej w innych częściach świata, np. w Chinach?

Bo ich produkcja nie jest taka prosta. Tu musi zadziałać kilka czynników. Przede wszystkim trzeba mieć dobre know – how, a także ludzi z wieloletnim doświadczeniem w branży, którzy dobrze znają instalacje chemiczne i potrafią nimi zarządzać. Poza tym na korzyść Europy wpływa rozpowszechniona wśród firm doskonałość operacyjna. Firmy, które na co dzień borykają się z wysokimi cenami surowców czy kosztami emisji CO2, muszą dobrze kontrolować koszty, szanować energię i surowce i w ten sposób poprawiać swoją efektywność. Kraje Bliskiego czy Dalekiego Wschodu są pod tym względem daleko za nami. A dziś, gdy ceny ropy czy gazu znacząco spadły na świecie, firmy historycznie bazujące tylko na przewadze surowcowej odnotowały spadek wyników. Ceny podstawowych chemikaliów spadły bowiem wraz z taniejącą ropą, zabierając marże chemicznym spółkom. Przy specjalistycznej produkcji czy przy wyrobach wysoko przetworzonych, ta korelacja z cenami ropy czy gazu nie jest już tak znacząca. I właśnie na tym korzystają firmy z Europy.

A może polskie firmy, aby rozwijać się szybciej, powinny myśleć o inwestycjach poza Europą?

Obawiam się, że większość z nich jest jeszcze za słaba finansowo, by ponosić takie ryzyko na szeroką skalę. Nie oznacza to, że są zupełnie bez szans. Grupa Azoty ma przecież inwestycję w Senegalu, a Synthos zapowiedział budowę fabryki w Brazylii. To jednak są dopiero początki międzynarodowej ekspansji polskich firm. Dlatego projekty te muszą być bezpieczne i dobrze przemyślane, bo firmy nie mają takiego zaplecza finansowego, by pokryć ewentualne straty. Dobrym pomysłem może być realizowanie inwestycji z partnerem, co pozwoliłoby zdywersyfikować ryzyko. Tym bardziej, że w przypadku takiej współpracy polskie firmy miałyby naprawdę wiele do zaoferowania swoim partnerom.

Rozmawiała: Barbara Oksińska

Parkiet PLUS
Wzmocnić Ogólnoeuropejski Indywidualny Produkt Emerytalny
Parkiet PLUS
Mimo wzrostu płac Polacy zmniejszają świąteczne wydatki i biorą kredyty
Parkiet PLUS
Kluczowe rynkowe trendy 2025 r., które będą rzutować na 2026 r.
Parkiet PLUS
Mikołajkowy prezent dla kredytobiorców od RPP. Ale nie dla deponentów
Parkiet PLUS
Czy polskie społeczeństwo w sferze finansowej postępuje uczciwie?
Parkiet PLUS
Inwestorzy nie boją się o obligacje deweloperów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama