Kiedyś posiadanie luksusowego samochodu było symbolem bogactwa. Autor tego tekstu rozmawiał na początku drugiej połowy lat 90. z właścicielem istniejącej do dziś firmy kosmetycznej. Powiedział, że jego marzeniem było posiadanie garnituru od Hugo Bossa i Porsche. Rzeczywiście – ubrany był w ten garnitur, a na ulicy stał wspomniany samochód. Ale na oba marzenia przeznaczył sporą część początkowych zysków firmy.
Teraz wszystko jest znacznie prostsze, a przede wszystkim tańsze. Wysiadający z luksusowej limuzyny prezes niekoniecznie jest jej właścicielem. Najczęściej nie jest. Samochód jest leasingowany – przez niego samego, a na ogół przez firmę, którą kieruje. Podobnie jak samochody innych pracowników różnego szczebla, a także członków rady nadzorczej.