Grają najczęściej na bocznych kortach, nie widać ich w transmisjach telewizyjnych, nie są (z rzadkimi wyjątkami) opisywani na czołówkach sportowych gazet. Zarabiają nieźle, jeśli przyjąć za punkt odniesienia pracę w supermarkecie lub na poczcie, ale w swojej branży zwykle stoją na końcu listy wypłat. Deblistki i debliści – fachowcy od tenisowej czarnej roboty.
Można oczywiście powiedzieć, że opłaca się im spokojnie grać i zarabiać w cieniu singlowych gwiazd. Są wciąż częścią wielkiej tradycji, cztery, może pięć razy do roku podczas turniejów Wielkiego Szlema i w finałach rozgrywek WTA i ATP trochę się o nich wspomina, choć bez przesady, sława długo nie trwa.