Łatwo podważać ich dorobek, mówiąc, że nie mają z kim przegrać, bo ich główni konkurenci – Rangers – dopiero wypływają na powierzchnię po przymusowej tułaczce po niższych ligach. Ale przejść obojętnie obok wyników Celticu nie sposób. Wypada docenić, że nawet w tak mało wymagającej lidze potrafią zachować koncentrację i nie pozwalają sobie na potknięcia. Tytuł zapewnili sobie już osiem kolejek przed końcem sezonu. To rekord Szkocji. Z 31 dotychczasowych meczów wygrali 28, trzy zremisowali. Strzelili najwięcej bramek (82) i najmniej stracili (19). Nad drugim w tabeli Aberdeen mają aż 23 punkty przewagi. A przecież sezon nie zaczął się po ich myśli: od porażki z Lincoln Red Imps, najlepszym zespołem Gibraltaru, w eliminacjach Ligi Mistrzów oraz dwóch wyrównanych spotkań z kazachską Astaną w kolejnej rundzie, po których pewnie niejeden kibic zastanawiał się, czy zatrudnienie trenera Brendana Rodgersa było dobrym rozwiązaniem.