Jesteście kolejnym deweloperem, który zdecydował się na przejęcie. Część spółek twierdzi, że akwizycje to za duże ryzyko, związane m.in. z koniecznością łączenia dwóch odrębnych kultur organizacyjnych, i że korzystniej jest zainwestować w ziemię. Co skłoniło was do przejęcia mLocum?
W naszej strategii postawiliśmy sobie za cel wychodzenie poza Wrocław. Jako pierwszy nowy rynek wybraliśmy Kraków, gdzie kupiliśmy trzy działki pod budowę około 170 mieszkań i szukamy kolejnych. Równolegle rozważaliśmy inne możliwości i zakup 80 proc. akcji mLocum od mBanku był właśnie taką szansą.