Jastrzębie nastawienie Kevina Warsha, płynące z jego niedawnego, pierwszego posiedzenia w fotelu szefa Rezerwy Federalnej, wydaje się nadal mocno rozbrzmiewać w świadomości inwestorów. Rynki powoli oswajają się z myślą, że restrykcyjna polityka monetarna to nie jest zamknięty rozdział, a w grze mogą pojawić się nawet podwyżki stóp procentowych w USA (choć osobiście w to nie wierzę).
W obliczu tych uwarunkowań makroekonomicznych chyba najbardziej „przestraszyło się” złoto. Gwałtowna przecena kruszcu i techniczne wybicie ważnego wsparcia w przedziale: 4075-4100 USD robi spore wrażenie. Pokonanie tej bariery, zbudowanej na bazie średnioterminowego zniesienia 38,2 proc., dobitnie uwypukla siłę podaży i stanowi bezpośrednie echo potężnego umocnienia amerykańskiej waluty. Dolar wyraźnie zyskuje na szerokim rynku, w tym również bezpośrednio względem euro, co nie powinno dziwić zważywszy na jastrzębią wycenę ścieżki stóp za oceanem.
Taki obrót spraw na globalnej szachownicy rzutuje niestety na rynki wschodzące. Słabo zachowuje się warszawska giełda, a jednym z głównych powodów tej dyspozycji jest drenaż kapitału wywołany spadkiem wartości złotego względem rosnącego w siłę dolara. Na gruncie analizy technicznej indeksu WIG20 sytuacja nie uległa jednak całkowitej degradacji. Należy odnotować, że rynek zachowuje techniczną dyscyplinę i obecnie precyzyjnie respektuje lokalną zaporę popytową Fibonacciego: 3532-3538 pkt. Mamy w tym rejonie do czynienia z pozytywną reakcją kupujących, co na chwilę obecną pozwala na ustabilizowanie nastrojów.
W szerszym kontekście strefa, w której mogłoby dojść do ewentualnej, kluczowej konfrontacji, przebiega nieco niżej. Z punktu widzenia nadrzędnego trendu, fundamentalne znaczenie posiada silne, średnioterminowe wsparcie: 3435-3461 pkt. To potężny klaster, skupiający w sobie liczne zniesienia wewnętrzne, rynkową symetrię fal, a także elementy wywodzące się z klasycznego podejścia (na przykład ciekawie manifestuje się tutaj zasada zmiany biegunów). Można z dużą dozą pewności zaryzykować stwierdzenie, że dopóki notowania WIG20 będą przebywały ponad tym potężnym wsparciem, dopóty obiektywna przewaga techniczna pozostanie po stronie byków. Rzecz jasna, wybicie tej zapory wygenerowałoby dość niebezpieczny sygnał słabości, wymuszający prawdopodobnie na kupujących bolesną ewakuację.
Przenosząc wzrok z powrotem za ocean, w ujęciu średnioterminowym (skala tygodniowa) amerykański indeks NASDAQ wciąż utrzymuje prowzrostową strukturę. Ostatni czas upłynął co prawda pod znakiem sporej rynkowej zmienności, napędzanej m.in. przez ogromną chybotliwość notowań SpaceX, jednak z punktu widzenia samej techniki obyło się bez dramatu. Benchmark utrzymuje się na razie ponad strategicznym węzłem popytowym: 24710-24882 pkt., o którym wielokrotnie informowałem już w komentarzach. Choć rynkowe nastroje pozostają bardzo zmienne, byki na razie skutecznie trzymają rękę na pulsie. Trzeba mieć jednak z tyłu głowy, że ewentualne wybicie wymienionego klastra wskazywałoby na realną możliwość rozwinięcia się znacznie silniejszej korekty technicznej.