W największym skrócie, działy relacji inwestorskich (ang. investor relations, skrót: IR) odpowiadają za komunikację spółki z szeroko rozumianą społecznością inwestycyjną – m.in. inwestorami indywidualnymi i instytucjonalnymi, analitykami oraz zarządzającymi.

Postanowiliśmy skupić się na dwóch ostatnich grupach, czyli analitykach i zarządzających, i ich ocenie poziomu relacji inwestorskich wśród spółek z GPW. Przy tworzeniu m.in. analiz czy rekomendacji muszą się oni często kontaktować z działami IR spółek z warszawskiego parkietu.

Ogólny stan relacji

Najczęściej zapytani o zdanie eksperci dość dobrze oceniają funkcjonowanie działów IR w spółkach z GPW (o ile takie działy są w konkretnej spółce). Niestety, wyraźnie widać dość dużą dysproporcję między jakością relacji inwestorskich w dużych spółkach oraz mniejszych firmach. Im spółka mniejsza, tym więcej jest zastrzeżeń pod adresem jej komunikacji z otoczeniem. A bywa też i tak, że firmy całkowicie zaniedbują ten obszar.

– Generalnie polskie blue chips radzą sobie najlepiej na tle szerokiego rynku z uwagi na rozbudowane zespoły IR oraz przeznaczane na ten cel środki. Dążą one do wyrównania poziomu ze spółkami porównywalnymi z parkietów zagranicznych. Coraz częściej firmy w prezentacjach komunikują swoje działania odnośnie do CSR lub ESG. Mniejsze spółki z reguły współpracują w zakresie IR z wyspecjalizowanymi agencjami, przez co poziom relacji jest w dużej mierze uzależniony od kompetencji pracowników tego zewnętrznego podmiotu – mówi Dariusz Świniarski, zarządzający w DM TMS Brokers.

Dominik Niszcz, analityk Raiffeisena, również zaznacza, że szczególnie największe spółki radzą sobie dobrze, jeśli chodzi o przybliżanie informacji o swoim biznesie analitykom. – Pewne różnice widać też w zależności od sektora. Przykładowo, w sektorze TMT poziom relacji inwestorskich jest ponadprzeciętny, ale są sektory, gdzie transparentność jest niższa – podkreśla.

Za mały nacisk na analizę

Foto: GG Parkiet

Dużo bardziej krytyczny jest za to Jakub Szkopek, analityk DM mBanku. – Relacje inwestorskie spółek notowanych na GPW znalazły się w martwym punkcie. Brak świeżego kapitału na giełdzie ostudził rozwój całego rynku, co również dotyka relacji inwestorskich – ocenia.

I dodaje: – Problemem profesjonalnych relacji inwestorskich w Polsce jest brak analitycznego podejścia do działalności spółki. W tej branży brakuje osób, które potrafią spotkać się z inwestorami i analitykami oraz przedstawić wizję zarządu, prognozy na kolejne okresy czy oszacować szanse i zagrożenia. Widoczny jest wyraźny brak umiejętności działów relacji inwestorskich do korzystania z wewnętrznego kontrolingu spółki.

– Relacje inwestorskie w Polsce wypadają wyraźnie poniżej standardów zachodnioeuropejskich. W przypadku dużych podmiotów w Europie już dawno nastąpiła zmiana. Głównymi łącznikami dla inwestorów i domów maklerskich są osoby zatrudnione w relacjach inwestorskich. Zarząd nie ma czasu spotykać się z uczestnikami rynku ze względu na dużą ilość własnych obowiązków. Taką rolę odgrywają przedstawiciele działów relacji inwestorskich, którzy przedstawiają spójny przekaz dla rynku, zgodnie z założeniami polityki informacyjnej. Relacje inwestorskie dbają również o dostarczenie narzędzi rynkowi kapitałowemu, jak prezentowanie spójnych prognoz na nadchodzące okresy czy precyzyjne kwantyfikowanie wpływu pojawiających się informacji – kontynuuje Szkopek.

Czasem detale robią różnicę

Zapytaliśmy analityków i zarządzających także o to, jakie elementy relacji inwestorskich są dla nich najistotniejsze.

– Dla analityka ważne jest, żeby osoby zajmujące się relacjami inwestorskimi były dostępne w momencie, kiedy spółka informuje o istotnych wydarzeniach, szczególnie tych nieoczekiwanych. Dobrze, gdy dział relacji inwestorskich jest w bezpośrednim kontakcie z zarządem, a także innymi działami w spółce, bo to ułatwia później wyjaśnianie inwestorom skomplikowanych kwestii odnośnie do firmy czy otoczenia rynkowego – mówi Niszcz.

Dodaje, że pomocne są prezentacje i dane, których spółka nie musi raportować, ale które pomagają w modelowaniu (np. wolumeny produktów, ceny, dokładna struktura kosztów, omówienie i skwantyfikowanie czynników wpływających na zmiany poszczególnych pozycji sprawozdania).

Dla ekspertów, jak i dla inwestorów czasem istotne są też detale, na które spółki zazwyczaj nie zwracają uwagi. – Warto docenić te spółki, które przy okazji publikacji raportu okresowego upubliczniają dane w formacie .xls, przez co znacznie przyspieszają pracę analityczną przy ocenie wyników, w krótkim okresie od publikacji do otwarcia sesji – wskazuje Świniarski.

– Na pewno dobrze jest podawać bezpośredni kontakt do osoby odpowiedzialnej za relacje inwestorskie. Do tego, oprócz raportów okresowych, warto zamieszczać w miarę na bieżąco prezentacje z konferencji. Jeśli spółka prowadzi skomplikowaną działalność (np. przemysł chemiczny), przydają się też materiały edukacyjne na temat niuansów jej działalności – dodaje Łukasz Rozbicki, zarządzający MM Prime TFI.

Czas zadbać o prognozy

W kwestii relacji inwestorskich analitycy i zarządzający wskazują, że jest jeszcze dużo do poprawy. W tym aspekcie najczęściej pojawia się – zasygnalizowany już wstępnie – temat publikowania prognoz.

– Dobrym przykładem są duże niemieckie koncerny. Każdy praktycznie formułuje prognozy na nadchodzący rok (widełki CAPEX, wzrost/spadek rentowności bądź wyniku EBITDA, wzrost/spadek wolumenów, szacunek wolnych przepływów pieniężnych). Dodatkowo oczekiwania są korygowane, gdy zaistnieje taka potrzeba – zaznacza Szkopek.

A zarządzający w DM TMS Brokers podkreśla, że to także opłaca się spółkom, ponieważ przedsiębiorstwa publikujące prognozy zwiększają zainteresowanie inwestorów.

Gdy spółki z GPW już podają prognozy, to bywa, że niestety robią to bardzo selektywnie, czyli częściej informują o tych dobrych okresach. – Spółki często unikają też przekazywania informacji o perspektywach rynku, gdy spodziewają się słabszego okresu, z kolei chętnie podkreślają dobre trendy. Podobnie, jeśli chodzi o komentarz do sprawozdania. Chętnie podkreślane są zdarzenia jednorazowe negatywnie wpływające na wynik, a przemilczane pozytywne tzw. one-offy. Warto, żeby podejście do przekazywania takich dodatkowych wyjaśnień było bardziej zbilansowane. Oczywiście dotyczy to tylko części spółek – dodaje Niszcz.

Kolejne sugestie

Czego jeszcze eksperci oczekują od dobrze funkcjonującego działu IR? – Uważam, że prezentowane strategie długoterminowe spółek często są na zbyt ogólnym poziomie, na pewno przydałoby się na spotkaniach inwestorskich je uszczegóławiać. Do tego cały czas dostęp do działu IR, poza okresami prezentacji wyników czy strategii, bywa utrudniony. Na pewno zatem przydałoby się to poprawić – mówi Rozbicki.

Z kolei analityk DM mBanku zaznacza także, że dobrą praktyką jest również informowanie, jaki potencjalnie wpływ na wyniki i strategię mają pojawiające się informacje. – W Polsce często działy relacji inwestorskich wydają się zaskoczone, że spółka opublikowała jakąś informację, podczas gdy na zachodnich rynkach standardem jest, że po opublikowaniu komunikatu odpowiedzialni za relacje dzwonią do analityków z wstępnym przekazem i komentarzem do nowej informacji – mówi Szkopek.

I wylicza kolejne dobre praktyki: – Formułowanie prognoz na nadchodzące okresy (widełki, nie precyzyjne prognozy), poprawa znajomości narzędzi analitycznych przez relacje inwestorskie, intensyfikacja spotkań z rynkiem kapitałowym (przynajmniej raz do roku dział IR powinien odwiedzić swoich inwestorów i analityków w kraju i za granicą), większa znajomość procesów operacyjnych i kontrolingu spółki przez dział IR.

Analityk zwraca uwagę także na to, że coraz częstszym zjawiskiem jest również zatrudnianie przez zachodnioeuropejskie spółki analityków giełdowych na stanowisko IR, aby wyjść naprzeciw oczekiwaniom rynku. Czy to przyszłość relacji inwestorskich w Polsce? Przykładowo, jednym z głośniejszych krajowych transferów z funkcji analitycznej w domu maklerskim do działu IR było przejście Izy Rokickiej do ING Banku Śląskiego, gdzie obecnie jest dyrektorem biura relacji inwestorskich. Wcześniej odpowiadała ona za analizę sektora finansowego w polskich domach maklerskich.

Dobre praktyki z GPW

Na koniec analitycy krótko odpowiadają na pytanie – czym ostatnio zaskoczyły ich spółki w sferze relacji inwestorskich? – Pozytywne zaskoczenia dotyczą np. przypadków, gdy na trudne pytania analityk otrzymuje wyczerpującą i szybką odpowiedź – wskazuje Niszcz z Raiffeisena.

A Świniarski z DM TMS Brokers podkreśla, że to, co działa na plus w wielu spółkach, to organizacja cyklicznych spotkań po wynikach zarządu z analitykami, inwestorami oraz przedstawicielami mediów.

Z kolei zarządzający MM Prime TFI pochwalił działania CD Projekt. – Chociaż spółka zwykle dosyć powoli odkrywa karty, to jednak komunikuje się z rynkiem umiejętnie, a to, co zapowiada, realizuje. Można dzięki temu nabrać zaufania do zarządu – argumentuje Rozbicki.

Cztery spojrzenia na IR. Czego oczekują eksperci

Jakub Szkopek, analityk DM mBanku

Problemem profesjonalnych relacji inwestorskich w Polsce jest brak analitycznego podejścia do działalności spółki. W tej branży brakuje osób, które potrafią spotkać się z inwestorami i analitykami oraz przedstawić wizję zarządu, prognozy na kolejne okresy czy oszacować szanse i zagrożenia.

Dominik Niszcz, analityk Raiffeisena

Dobrze, gdy dział relacji inwestorskich jest w bezpośrednim kontakcie z zarządem, a także innymi działami wewnątrz spółki, bo to ułatwia później wyjaśnianie inwestorom skomplikowanych kwestii odnośnie do firmy czy otoczenia rynkowego.

Dariusz Świniarski, zarządzający w DM TMS Brokers

Warto docenić te spółki, które przy okazji publikacji raportu okresowego upubliczniają dane w formacie .xls, przez co znacznie przyspieszają pracę analityczną przy ocenie wyników w krótkim okresie od publikacji do otwarcia sesji.

Łukasz Rozbicki, zarządzający MM Prime TFI

Uważam, że prezentowane strategie długoterminowe spółek często są na zbyt ogólnym poziomie, na pewno przydałoby się na spotkaniach inwestorskich je uszczegółowiać.