Reklama

Koniec wysokich dynamik depozytów i atrakcyjnych oprocentowań

Na rynku depozytów zyski z drugiej połowy roku nie zrekompensowały strat z pierwszej. A przy inflacji zbliżającej się do celu NBP, a jednocześnie spadających stawkach możliwe jest, że w 2026 roku realne zyski z lokat ponownie znajdą się pod kreską.

Publikacja: 01.01.2026 10:20

Koniec wysokich dynamik depozytów i atrakcyjnych oprocentowań

Foto: AdobeStock

W listopadzie wartość depozytów i innych zobowiązań banków wobec sektora gospodarstw domowych wzrosła o 8,5 mld zł, tj. 0,6 proc., do 1 410,6 mld zł – wynika z danych NBP. Ale uwaga: tylko za sprawą depozytów bieżących, które zwiększyły się o niemal 9,4 mld zł. Depozytów terminowych ubyło nieco ponad 860 mln zł. Podobnie może wyglądać grudzień. A jak było w całym roku 2025?

Jak zauważa Paweł Majtkowski, analityk eToro, kończy się on dla posiadaczy lokat z umiarkowanym optymizmem. – Choć przez pierwszą część roku najlepsze kończące się depozyty roczne przynosiły straty, druga połowa przyniosła zauważalną poprawę. Od lipca, po raz pierwszy od wielu miesięcy, lokaty zaczęły przynosić realne zyski – choć wciąż niewielkie i mocno ograniczane przez obowiązujący „podatek Belki”. Zyski z drugiej połowy roku nie zrekompensowały strat z pierwszego półrocza – podkreśla.

Zyski dzięki niższej inflacji

To symboliczne odbicie nastąpiło dzięki spadającej inflacji. Jeszcze w pierwszej połowie roku wskaźnik CPI utrzymywał się w okolicach 4,5 proc., skutecznie „zjadając” odsetki z lokat. – Na przykład w marcu 2025 roku średnie oprocentowanie kończących się rocznych lokat wynosiło 4,1 proc., podczas gdy inflacja sięgała 4,9 proc. Realny wynik – po uwzględnieniu 19-proc. podatku od zysków kapitałowych – oznaczał stratę rzędu 1,5 proc. – wylicza analityk.

Punktem zwrotnym okazał się lipiec, kiedy inflacja spadła do 3,1 proc., a kończące się wtedy roczne lokaty (założone w sierpniu 2024 r.) dawały 4,2 proc. Pojawiły się realne zyski, choć nadal bardzo skromne. W listopadzie – przy inflacji 2,5 proc. i przeciętnym oprocentowaniu lokat 3,9 proc. – realny zysk po opodatkowaniu przekroczył 0,7 proc.

Reklama
Reklama

– Warto jednak podkreślić, że wzrost opłacalności lokat miał raczej symboliczny charakter, zwłaszcza w kontekście tego, co działo się w tym czasie na innych rynkach. Indeks WIG20 wzrósł w 2025 r. aż o 40 proc., a inwestorzy, którzy zaryzykowali na rynku akcji, mieli szansę na zyski nieporównywalnie wyższe niż ci, którzy trzymali oszczędności na lokatach – stwierdza Majtkowski. I zauważa, że wzrost zysków z lokat to przede wszystkim efekt spadku inflacji. – Redukcje stóp obniżyły oprocentowanie nowo otwieranych lokat, co w zestawieniu depozytów rocznych zobaczymy dopiero w przyszłym roku. W ciągu całego roku RPP obniżyła stopy o 175 pb, kończąc rok z główną stopą na poziomie 4 proc. Na podobnym poziomie znajdują się obecnie nowo otwierane promocyjne lokaty – podsumowuje rok Paweł Majtkowski.

Spadnie dynamika depozytów

Zdaniem Piotra Araka, głównego ekonomisty VeloBanku, rok 2026 będzie dla rynku depozytów okresem wyraźnej zmiany trendu, nie gwałtownego załamania, ale systematycznego schładzania dynamiki. – Dane o agregatach monetarnych pokazują, że po silnym wzroście depozytów w latach 2023–2024, kiedy gospodarstwa domowe i firmy „parkowały” nadwyżki gotówki przy wysokich stopach procentowych, wchodzimy w fazę normalizacji. Nominalna dynamika depozytów spadnie z ok. 7-8 proc. r/r w 2025 r. do ok. 5-6 proc. r/r w 2026 r., a w ujęciu realnym będzie jeszcze niższa. To klasyczna reakcja na cykl monetarny: wraz z obniżkami stóp procentowych NBP depozyty przestają być tak atrakcyjne jak w poprzednich dwóch latach – tłumaczy.

Realne oprocentowanie kończących się rocznych lokat w 2025 r.

Realne oprocentowanie kończących się rocznych lokat w 2025 r.

Foto: Parkiet

Bardziej pesymistycznie ocenia perspektywy roku 2026 Paweł Majtkowski. Zauważa, że jeśli obecny trend spadku stóp się utrzyma – a wiele na to wskazuje – banki będą obniżać oprocentowanie depozytów. Przy inflacji zbliżającej się do celu NBP, a jednocześnie spadających stawkach na lokatach możliwe jest, że realne zyski ponownie znajdą się pod kreską. – W takiej sytuacji atrakcyjność lokat jako narzędzia ochrony oszczędności przed inflacją znów stanie pod znakiem zapytania – ostrzega.

Piotr Arak zauważa, że po stronie gospodarstw domowych kluczowe będą dwa czynniki. – Po pierwsze, realne dochody nadal rosną, ale coraz większa ich część będzie kierowana na konsumpcję, a nie na oszczędzanie. Po drugie, spadek oprocentowania lokat i kont oszczędnościowych będzie skłaniał część klientów do szukania alternatyw – od funduszy inwestycyjnych, przez obligacje skarbowe, po rynek nieruchomości. To nie oznacza odpływu środków z banków, ale raczej wolniejszy przyrost depozytów niż w ostatnich kwartałach – dodaje.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Lokaty i konta oszczędnościowe wciąż opłacalne: nawet 7,1 proc.

OKI wpłynie na rynek

Na rynek lokat w kolejnych latach może wpłynąć zapowiedziane przez Ministerstwo Finansów wprowadzenie osobistych kont inwestycyjnych – OKI. Rozwiązanie ma wejść w życie najprawdopodobniej w połowie 2026 r. i umożliwi gromadzenie środków do 100 tys. zł bez konieczności płacenia podatku od zysków kapitałowych. Przewidziano osobny limit, wynoszący 25 tys. zł, dla środków zdeponowanych na lokatach bankowych i obligacjach oszczędnościowych.

–To ważna zmiana dla oszczędzających, którzy w ostatnich latach tracili na depozytach właśnie przez obowiązek zapłaty podatku Belki, nawet wtedy, gdy realny zysk był ujemny. Wprowadzenie OKI oznacza, że już od drugiej połowy 2026 r. część deponentów będzie mogła poprawić rentowność swoich lokat, zwłaszcza jeśli założą je w ramach tego limitu – tłumaczy Majtkowski. Realne efekty tych zmian pojawią się z opóźnieniem – dla lokat rocznych będą widoczne dopiero w 2027 r., gdy zaczną się kończyć pierwsze depozyty założone bez podatku. Dla wielu osób może to być impuls do ponownego zainteresowania się lokatami jako formą ochrony kapitału – pod warunkiem, że oferta banków pozostanie konkurencyjna wobec innych instrumentów finansowych dostępnych w ramach OKI.

Czytaj więcej

Jest dobrze, ale mogło być lepiej. W 2026 r. będzie nad czym pracować

Koniec „złotych czasów”

Jak podkreśla Piotr Arak, z punktu widzenia sektora bankowego kluczowa jest relacja kredytów do depozytów. – Obecny historycznie niski poziom jest efektem kilku lat słabej akcji kredytowej przy jednoczesnym boomie depozytowym. W 2026 r. ta relacja zacznie się stopniowo podnosić – przewiduje. Nie dlatego, że depozyty zaczną spadać, ale dlatego, że kredyt, zwłaszcza hipoteczny i dla przedsiębiorstw, będzie rósł trochę szybciej niż baza depozytowa. – Dla banków to dobra wiadomość: poprawia się wykorzystanie bilansu, ale presja z walki o depozyty przesunie się na kredyty – stwierdza główny ekonomista VeloBanku. I podsumowuje: 2026 r. przyniesie koniec „złotych czasów”: wysokich dynamik i atrakcyjnych oprocentowań. – Depozyty pozostaną stabilne, lecz ich wzrost będzie coraz bardziej odzwierciedlał realną kondycję gospodarki, a nie wyjątkowe warunki monetarne. To naturalny etap przejścia od gospodarki ostrożności do gospodarki inwestycji i konsumpcji – tłumaczy Piotr Arak.

Oszczędzanie
Emerytury: tylko 12 proc. Polaków inwestuje regularnie, a jedynie 12 proc. chciałoby zacząć
Materiał Promocyjny
Autocasco po latach: czy AC ma sens dla 10-letniego auta o wartości 20 tys. zł? Liczymy, ile oszczędzisz
Oszczędzanie
Czy przedświąteczny spadek cen w sklepach obniży inflację?
Oszczędzanie
Sztuczna inteligencja wchodzi do nas drzwiami, oknami i bankami
Oszczędzanie
Polacy myślą poważniej o oszczędzaniu około 40 roku życia
Oszczędzanie
Lokaty i konta oszczędnościowe wciąż opłacalne: nawet 7,1 proc.
Oszczędzanie
Banki i policja walczą z cyberoszustami. Polacy nie zawsze
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama