W listopadzie wartość depozytów i innych zobowiązań banków wobec sektora gospodarstw domowych wzrosła o 8,5 mld zł, tj. 0,6 proc., do 1 410,6 mld zł – wynika z danych NBP. Ale uwaga: tylko za sprawą depozytów bieżących, które zwiększyły się o niemal 9,4 mld zł. Depozytów terminowych ubyło nieco ponad 860 mln zł. Podobnie może wyglądać grudzień. A jak było w całym roku 2025?
Jak zauważa Paweł Majtkowski, analityk eToro, kończy się on dla posiadaczy lokat z umiarkowanym optymizmem. – Choć przez pierwszą część roku najlepsze kończące się depozyty roczne przynosiły straty, druga połowa przyniosła zauważalną poprawę. Od lipca, po raz pierwszy od wielu miesięcy, lokaty zaczęły przynosić realne zyski – choć wciąż niewielkie i mocno ograniczane przez obowiązujący „podatek Belki”. Zyski z drugiej połowy roku nie zrekompensowały strat z pierwszego półrocza – podkreśla.
Zyski dzięki niższej inflacji
To symboliczne odbicie nastąpiło dzięki spadającej inflacji. Jeszcze w pierwszej połowie roku wskaźnik CPI utrzymywał się w okolicach 4,5 proc., skutecznie „zjadając” odsetki z lokat. – Na przykład w marcu 2025 roku średnie oprocentowanie kończących się rocznych lokat wynosiło 4,1 proc., podczas gdy inflacja sięgała 4,9 proc. Realny wynik – po uwzględnieniu 19-proc. podatku od zysków kapitałowych – oznaczał stratę rzędu 1,5 proc. – wylicza analityk.
Punktem zwrotnym okazał się lipiec, kiedy inflacja spadła do 3,1 proc., a kończące się wtedy roczne lokaty (założone w sierpniu 2024 r.) dawały 4,2 proc. Pojawiły się realne zyski, choć nadal bardzo skromne. W listopadzie – przy inflacji 2,5 proc. i przeciętnym oprocentowaniu lokat 3,9 proc. – realny zysk po opodatkowaniu przekroczył 0,7 proc.