Po decyzji prezydenta Trumpa o interwencji w Wenezueli nastąpiły kolejne ataki na prezesa Fedu oraz pojawił się pomysł górnego ograniczenia oprocentowania kart kredytowych. Kulminacją wydarzeń tych zaledwie pierwszych 3 tygodni nowego roku była kwestia Grenlandii. Groźby interwencji zbrojnej i nałożenia sankcji na część państw europejskich oraz klasyczny krok wstecz to już znak rozpoznawczy amerykańskiego prezydenta. Biorąc pod uwagę skalę zamieszania, inwestorzy i tak wykazali spory poziom odporności i spokoju.
To już nie są nerwowe reakcje, jakie pamiętamy z lat 2018-19, czy nawet z początków wiosny ubiegłego roku. Wyraźnie widać, że polityka „one step forward, two steps back” jest zachowaniem oczekiwanym przez uczestników rynku i nie robi już na nich głębszego wrażenia. Punktowo, patrząc chociażby na sesje mijającego tygodnia, widać pewne cofnięcia na rynku spowodowane wzrostem i tak wysokich napięć geopolitycznych, ale w dłuższym terminie należy je interpretować wyłącznie jako szum informacyjny.
Patrząc jednak nieco szerzej, w przypadku rynku amerykańskiego widać pewne wytracenie impetu wzrostów już od początku listopada. Kolejne szczyty indeksu S&P500 nie są już tak spektakularne, wyraźnie widać, że rynek aktywnie poszukuje kierunku i nowych katalizatorów wzrostu. Kluczowe jest w tym kontekście zachowanie dużych technologicznych spółek. W przypadku producentów półprzewodników, którzy wygenerowali astronomiczne stopy zwrotu w 2025 r. jak AMD czy Broadcom można mówić o wyhamowaniu wzrostu i swego rodzaju trendzie bocznym. W przypadku części gigantów z Magnificent 7 jak Microsoft, Apple, a przede wszystkim Meta, można mówić nawet o nieznacznej przecenie. Z tego grona wyłamuje się Micron, który ubiegły rok zakończył wzrostem o 239 proc., a w styczniu dołożył do tego kolejne 36 proc.
Wątpliwości odnośnie do tempa monetyzacji technologii AI w dalszym ciągu istnieją. W połączeniu z możliwym wzrostem wydatków inwestycyjnych na chociażby centra danych w ciągu obecnego roku mogą jeszcze nie raz być źródłem niepewności wśród inwestorów. Popyt na półprzewodniki powinien w dalszym ciągu rosnąć, jednak warto poszukać spółek na różnych etapach łańcucha wartości, spoza pierwszego planu. Z drugiej strony producenci oprogramowania, jak Adobe, Salesforce czy ServiceNow w dalszym ciągu znajdują się pod presją sprzedających, tracąc w tym roku kolejnych kilkanaście procent. Ten obraz stoi w pewnym kontraście z ostatnimi wypowiedziami CEO kluczowych spółek AI na forum w Davos, którzy wskazywali na silny popyt na rozwiązania AI i prezentowali zdecydowanie prowzrostowe stanowisko.
Dla kontrastu dla rynku amerykańskiego, krajowy rynek akcji zaliczył bardzo mocne otwarcie nowego roku. WIG20 zyskał około 4 proc., ustalając nowe lokalne rekordy, jednak zgodnie z przewidywaniami z końca roku, jak dotąd lepiej wypadają pozostałe segmenty rynku. Zarówno mWIG40, jak i sWIG80 notują już ok. 6 proc. stopy zwrotu. Szczególnie wyróżniają się spółki z ekspozycją na wydatki infrastrukturalne związane z KPO, antycypując prognozy o włączeniu drugiego silnika w postaci wydatków inwestycyjnych w nadchodzących miesiącach.