To nie jest wybór między mieć i nie mieć – w kieszeni inwestora powinno znaleźć się miejsce na wielu emitentów obligacji, także tych na co dzień konkurujących ze sobą. Niemniej publiczna emisja obligacji Bestu właśnie się zakończyła, a zapisy na obligacje Kredyt Inkaso oferowane w pierwszej emisji publicznej tego windykatora trwają do następnego poniedziałku, warto więc dokonać porównania. W tabelce przybliżyliśmy parametry tych emisji.
Oferowane przez obie firmy windykacyjne warunki oprocentowania są zbliżone. 10 pkt bazowych różnicy w marży i o trzy kwartały różny okres do wykupu to bardziej niuanse niż wyróżniki.
Większe różnice
Obie firmy prezentują się podobnie także pod względem wielkości zadłużenia finansowego wobec kapitału własnego – nie tylko jest to wskaźnik zbliżony do 1,5x, ale również rósł on w podobnym tempie (z okolic 1,0x) w ostatnich kwartałach. Większe różnice pojawiają się dalej – pod względem osiąganych zysków do wielkości zadłużenia finansowego oraz pod względem pokrycia kosztów odsetkowym zyskiem operacyjnym.
Obie firmy mają za sobą okres spadku zysków (z którego wychodzą w ostatnim kwartale, za który opublikowały sprawozdania), przy jednoczesnym wzroście zadłużenia finansowego. W przypadku Bestu widać to we wzroście wskaźnika dług netto/EBITDA do 6,5x z 2,7x przed rokiem. Obecna wartość jest wysoka nie tylko jak na Best, ale także jak na przedstawiciela sektora. Co jednak można powiedzieć o Kredyt Inkaso, gdzie wskaźnik ten wzrósł do 12,6x?
Co by było, gdyby?
Za sprawą lepszych ostatnio wyników (dają o sobie znać inwestycje sfinansowane wzrostem zadłużenia) istnieje jednak duża szansa na poprawę tego wskaźnika w przyszłości. Jeśli KI tylko utrzymałby zysk z I kwartału (II kwartału kalendarzowego) na obecnym poziomie, a jego dług netto się nie zmieni, wówczas dług netto/EBITDA spadłby do 5,8x.