Foto: Archiwum

Pomysł PKO BP zakłada pomoc wyselekcjonowanej grupie kredytobiorców, głównie tym znajdującym się w najtrudniejszej sytuacji. Mają zostać wyłonieni poprzez zastosowanie wskaźników DTI (debt to income, określa udział dochodów klienta przeznaczanych na spłatę kredytu) i LTV (loan to value, pokazuje stosunek wartości kredytu do nieruchomości).

Ile odpiszą banki

Foto: GG Parkiet

W ramach propozycji banku kredyty walutowe miałyby zostać przewalutowane na złotowe tak, aby rata kredytu dla klienta nie wzrosła. PKO BP szacuje, że z tej oferty mogłoby skorzystać około 10 proc. kredytobiorców. Szczegółowa propozycja ma zostać przedstawiona w kwietniu, aby konwersję przeprowadzić w tym roku. W przypadku sprzyjającej sytuacji makroekonomicznej mogłaby zostać rozszerzona także na kolejne lata.

– Prawdopodobnie rozwiązanie PKO BP zakłada przewalutowanie kredytów po preferencyjnym kursie. Biorąc pod uwagę wzrost kursu franka szwajcarskiego z 2,4 zł do 4,0 zł oraz spread na kredycie frankowym na poziomie 0,4 proc., uważam, że odpis na portfelu hipotek frankowych danego banku powinien sięgnąć około 20 proc. jego nominalnej wartości. Jednocześnie bank zanotuje lekki wzrost wyniku odsetkowego z powodu wyższych stóp procentowych w kredytach złotowych – mówi Michał Konarski, analityk DM mBanku. Szacuje, że na oprocentowanie hipotek frankowych składa się marża w wysokości około 1,1 proc. pomniejszona o ujemny LIBOR (0,7 proc.), zaś na oprocentowanie złotowych marża w wysokości średnio 1,1 proc. powiększona o WIBOR (1,6 proc.).

Konarski jest sceptyczny wobec propozycji PKO BP. Uważa, że ze względu na utrzymanie raty na niezmienionym poziomie wskaźnik DTI klienta nie ulegnie poprawie, a może się nawet pogorszyć w przypadku oczekiwanej przez rynek podwyżki stóp procentowych (dla klienta stwarza to ryzyko wzrostu raty po konwersji na złote). – Dodatkowo odpis na poziomie 20 proc. nie gwarantuje zejścia wskaźnika LTV poniżej 100 proc., co dla wielu klientów może być kluczowe. Propozycja w sposób znikomy zmniejsza ryzyko walutowe banku – dodaje.

Szacuje, że przewalutowanie według zasad PKO BP, dotyczące 10 proc. portfela i utrzymujące po konwersji wysokość raty oraz ten sam termin spłaty, przyniosłoby sektorowi bankowemu odpis rzędu 2,36 mld zł w tym roku (2,60 mld zł bez efektu wzrostu wyniku odsetkowego dzięki wyższemu oprocentowaniu złotowych kredytów).

W przypadku PKO BP koszt ten wyniósłby według szacunków DM mBanku około 540 mln zł, czyli stanowiłby 19 proc. prognozowanego przez rynek zysku netto banku w tym roku. – W przypadku przyjęcia propozycji przez pozostałe banki największy wpływ na rachunek wyników byłby w Getin Noble Banku, gdzie propozycja spowodowałaby roczną stratę (70 mln zł), a następnie w Banku Millennium (koszt 240 mln zł stanowiący 57 proc. prognozowanego zysku netto) i w BZ WBK (koszt 280 mln zł, czyli 13 proc. zysku netto) – mówi Konarski. Według naszych szacunków w mBanku koszt mógłby sięgnąć 350 mln zł, czyli stanowiłby 32 proc. zysku.

Kolejny wydatek: spready

Koszty te, choć wpływałyby negatywnie na wyniki banków i ich giełdowe wyceny, nie byłyby problemem nie do udźwignięcia dla sektora. Ale problemy zaczęłyby się, gdyby weszła w życie ustawa spreadowa (jej koszt szacowany jest na 3,5–8,5 mld zł). Pogłębiłaby roczną stratę GNB, a także spowodowałaby stratę w Millennium i mBanku.

maciej.rudke@parkiet.com