Zakończenie wczorajszych notowań na amerykańskich rynkach napędziło sporo strachu naszym inwestorom. Widać to było po początkowych notowaniach kontraktów terminowych, które straciły około 2,5%, co jak się okazało po otwarciu rynku kasowego było reakcją wyolbrzymioną. Ale to dobrze, że nastroje na parkiecie nie uległy zbytniej poprawie. Widoczny wzrost wiary w możliwość ukształtowania się dłuższej fali wzrostowej mógłby przekreślić taki scenariusz już na samym początku. Otwarcie na WIG20 pokazało, że inwestorzy kontrolują emocje i przeważa raczej chłodna kalkulacja, niż podejmowanie decyzji pod wpływem chwili. To dobrze wróży rynkowi i potwierdza pojawiające się pierwsze sygnały wzmacniania się jego siły. Do nich należy zaliczyć wspominane przełamanie linii trendu spadkowego przez Ultimate, sygnał kupna wygenerowany przez MACD, zakrycie, choć trochę bez przekonania luki cenowej z 12 marca oraz coraz bardziej widoczne skoncentrowanie kapitału na dużych spółkach. Niebagatelne znaczenie w procesie wzmacniania się rynku może odgrywać osłabiająca się złotówka. Po wczorajszym wzroście, dziś notujemy znów spadek jej wartości. To proces bardzo korzystny zarówno z punktu widzenia rynku akcji, jak też całej gospodarki.

WIG20 otworzył się na wysokości około 1380 pkt., by po godzinie notowań odrobić straty. Obecnie ma 1397 pkt., czyli nieznacznie mniej, niż na wczorajszym zamknięciu. Obroty przekroczyły 80 mln zł.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu