Ponad 10%, które indeks MIDWIG zyskał w czasie ostatnich czterech tygodni wystarczyło, żeby wykres wskaźnika znalazł się w pobliżu niezwykle ważnej strefy oporu, rozciągającej się między 1000 a 1050 punktów, choć właściwie już po pokonaniu wartości 1025 pkt. będzie można mówić, że trend główny ma kierunek wzrostowy. Na wspomnianą strefę oporu składa się spadkowa linia trendu, linia szyi rozległej formacji podwójnego dna, a także (to właśnie może nieco mniej istotny poziom 1050 pkt.) dolne ograniczenie konsolidacji, która dała początek bessie (wykres1). Z wysokości formacji podwójnego dna (przez wysokość rozumiem tutaj odległość od dołków do linii szyi), odmierzonej w górę od linii szyi, znajdującej się na 1025 pkt. wynika, że po MIDWIG powinien wzrastać przynajmniej do 1170-1175 pkt. W praktyce wybicie w górę ponad 1025 pkt. otworzy drogę do ataku na historyczne maksimum z początku lutego zeszłego roku, znajdujące się na wysokości 1246 pkt. Jeszcze raz podkreślę, że prognoza ta będzie aktualna, jeśli przebita zostanie linia szyi.

Dominację byków na rynku średnich spółek i banków (głównie banków) podkreślają wskaźniki krótkoterminowe. Zarówno RSI i Ultimate osiągnęły najwyższe poziomy w historii, wskazując na silne wykupienie rynku, a kiedy sytuacja taka ma miejsce po raz pierwszy okresie spadków, jest przejawem siły strony kupującej. Zakończenie budowania wspomnianego akapit wyżej podwójnego dna wybiciem w górę byłoby dopełnieniem widocznej na wykresie tygodniowym formacji młota i ukształtowanej po nim białej świecy (wykres2). Mielibyśmy po prostu klasyczne odwrócenie trendu spadkowego. Wsparcie, po przełamaniu którego realizacja tego bardzo pozytywnego dla posiadaczy akcji stanie się bardzo mało prawdopodobna, znajduje się na wysokości 950 pkt.(wykres3)

Tak optymistycznie jak MIDWIG nie wygląda indeks największych spółek. WIG20 również ukształtował formację podwójnego dna, ale jej potencjał jest dużo mniejszy i nie wydaje się, żeby figura ta była w stanie zakończyć trwającą rok bessę (wykres4). Pomimo dywergencji na wykresach wskaźników technicznych, w tym bardzo silnej na MACD. Z wysokości podwójnego dna wynika, że indeks powinien jeszcze wzrosnąć 20-35 pkt., licząc wg kursów zamknięcia. Dwa bardzo ważne opory to 1500 i 1600 punktów, przy czym kluczowy jest ten drugi (wykres5), po to po prostu główna linia trendu. Nie uważam, żeby byki miały w tej chwili dość sił na pokonanie tych barier. Sytuacja na wykresie WIG20 wygląda tak, że dopóki wskaźnik pozostaje powyżej 1400 pkt., możemy mówić o trendzie wzrostowym. Dopiero spadek poniżej tej wartości będzie można interpretować jako sygnał sprzedaży.

Wątpliwości potwierdza wykres kontynuacyjny kontraktów terminowych na WIG20, gdzie byki zatrzymały się na poziomie 1500 pkt., a ukształtowane świece nie napawają specjalnym optymizmem, co do kontynuacji zwyżki (wykres6). Nie zmienia to faktu, że jedynym dopuszczalnym działaniem zgodnym z trendem jest kupno kontraktu. Za sygnał sprzedaży będzie można uznać dopiero spadek poniżej 1435 pkt., gdzie znajduje się połowa dużej białej świecy z wtorku.

Tomasz Jóźwik