Kolejna godzina notowań minęła na powolnym ruchu spadkowym. WIG20 spadł w tym czasie z poziomu lokalnego maksimum przy 1471 pkt. do 1462 pkt. Towarzyszyły temu żenująco niskie obroty i jeśli tak dalej będzie, to bez względu na to, jakim wynikiem sesja się zakończy, to trudno będzie wyciągać z jej przebiegu jakiekolwiek dalej idące wnioski. Jeszcze lepiej sytuację obrazuje dzisiejszy wolumen na rynku kontraktów terminowych, który przekroczył minimalnie poziom 3.000 sztuk.
Wygląda więc na to, że potencjalne zagrożenie spadkiem aktywności inwestorów związane z długim weekendem ziściło się. I tak naprawdę próba postawienia prognozy na najbliższe dni nie ma sensu ze względu na to, że nawet niewielkie uaktywnienie się którejś ze stron rynku może przynieść znaczne jego rozchwianie. Przebywanie WIG20 w obszarze 1450-1500 pkt. należy uznać za neutralne i wydaje się najlepszym rozwiązaniem, żeby indeks do końca tego tygodnia na tej wysokości pozostał. Oczywiście jeśli tak niskie obroty mają utrzymywać się także na następnych dwóch sesjach. Bo wyobraźmy sobie, że nawet dojdzie do wybicia w którąś stronę z obecnego trendu bocznego, to pojawi się zaraz pytanie o wiarygodność tego ruchu, skoro obroty są tak niewielkie. A należy pamiętać, że fałszywe sygnały powodują zazwyczaj gwałtowny ruch w odwrotnym kierunku. Tyle tylko, że o tym, że był to fałszywy sygnał dowiadujemy się po fakcie.
Dlatego, zakładając tak małą aktywność inwestorów na dwóch kolejnych sesjach, wybieram pozostawianie w trendzie bocznym jako najlepsze rozwiązanie dla kontynuacji średnioterminowego trendu wzrostowego.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu