Tak, jak wczorajsza sesja zaczęła się od wyraźnej przewagi byków, tak początkową fazę dzisiejszej sesji zdominowała strona podażowa. Przypuściła ona zdecydowany atak na najistotniejsze obecnie wsparcie zlokalizowane na poziomie 1401 pkt., gdzie znajduje się linia szyi, utworzonej w marcu i w początkach kwietnia, formacji podwójnego dna. Jest prawdopodobne, iż jej załamanie będzie oznaczać przyspieszenie spadków, które w takim przypadku mogłyby sięgnąć nawet 1300 pkt.
Otwarcie wypadło na niezłym poziomie 1413 pkt., ale późniejszy zdecydowany atak niedźwiedzi sprowadził WIG20 do 1389 pkt. To oznaczało ponad 1,7% stratę w porównaniu z wczorajszym zamknięciem. Ten bardziej zdecydowany ruch na rynku znacznie go ożywił. Choć skala obrotów nie jest ogromna, bo wynoszą one obecnie 55 mln zł, to jednak widać pewną różnicę w odniesieniu do sesji poniedziałkowej.
Spadki na razie zostały wyhamowane i indeks odrobił kilka punktów. Obecnie ma on 1395 pkt., czyli 1,3% mniej, niż na wczorajszym zamknięciu.
Taki początek notowań zdecydowanie przybliża nas do rozstrzygnięcia kwestii istnienia średnioterminowego trendu wzrostowego. Tak zdecydowane naruszenie kluczowego wsparcia stanowi już bezpośrednie zagrożenie dla jego aktualności, ale z ostateczną oceną zaczekajmy do zakończenia notowań. Wszak istnieje także możliwość powolnego odrabiania strat, co diametralnie zmieniłoby sytuację na rynku i wprowadziło dużą dozę optymizmu związaną z naruszeniem i ostateczną obroną wsparcia. Zazwyczaj reakcją na taki przebieg spraw był ruch w przeciwnym kierunku do tego, w jakim wsparcie było naruszane.
Rynki światowe nie niosą dziś ze sobą dodatkowego elementu niepewności. Zachowują się bardzo stabilnie, tracąc nie więcej, niż 0,2%. Kontrakty na amerykańskie indeksy minimalnie zyskują na wartości.