Pierwsze minuty po dzisiejszym otwarciu cechowała bardzo duża nerwowość inwestorów, co zaowocowało spadkiem WIG20 do 1320 pkt. Potem było już nieco lepiej, bo indeks zaczął odrabiać straty, ale nie trwało to długo. Po osiągnięciu 1333 pkt. zarysowała się tendencja boczna, co nie świadczy dobrze o obecnej sile rynku. Widać, że na razie zadziałały jako wsparcie marcowo-kwietniowe minima, ale trudno prognozować, czy rynek utrzyma się powyżej nich do końca sesji. Obroty są niższe, niż w poprzednich dniach i wynoszą 55 mln zł.
Nadal siłą napędową spadków są akcje TP.S.A. Dziś tracą kolejne 2%, co oznacza przekroczenie poziomu dołka z października 1999 r. Odnośnie tych walorów dość wiarygodną wydaje się koncepcja utworzenia w okresie kwiecień-maj formacji trójkąta, z której wybicie dołem nastąpiło w środę, czemu towarzyszyły bardzo wysokie obroty. Ten fakt potwierdza znaczenie dolnej linii ograniczającej taką figurę, choć też należy pamiętać, że wtedy został przełamany poziom ostatnich minimów, co też mogło wywołać znaczną podaż. Przyjęcie wariantu utworzenia trójkąta pomaga w wyznaczeniu potencjalnego zasięgu spadków, który w tym przypadku można szacować na około 17,80 zł, co wynika z wysokości tej figury odmierzonej od przecięcia dolnej linii ją ograniczającej. Trzeba przypomnieć, że jest to tylko minimalny zasięg spadków, ale zawsze daje to jakieś podstawy do poszukiwania twardszego dna. Brak jest na razie jakichkolwiek sygnałów zachęcających do większego zainteresowania się tymi akcjami.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu