Nowe regulacje uderzające w tańszą konkurencję spoza UE w połączeniu z oczekiwanym ożywieniem popytu poprawiają perspektywy dla europejskiego sektora stalowego. To oznacza, że w tym roku producenci i dystrybutorzy stali będą mieli korzystniejsze warunki do poprawy wyników. – Rok 2025 prawdopodobnie wyznaczył koniec dekoniunktury w branży stalowej – uważa Maciej Rozkrut, analityk sektorowy PKO BP. - Rentowność krajowego sektora w ubiegłym roku nie zapewniała adekwatnego zwrotu na kapitale ani finansowania inwestycji. Na 2026 r. patrzę z ostrożnym optymizmem – działania po stronie regulacji handlu międzynarodowego mają szansę przynieść równowagę na rynku stalowym, a poprawa po stronie popytu w tym i przyszłym roku powinna przełożyć się na istotną poprawę sytuacji finansowej branży – przekonuje.
Najgorsze już minęło
Wyzwaniem dla europejskich producentów są przede wszystkim dużo wyższe niż w innych częściach świata (m.in. w USA czy Chinach) koszty energii elektrycznej, będące wynikiem unijnej polityki klimatycznej, co w ostatnich latach osłabiło ich konkurencyjność. Do tego dochodzą też bardziej restrykcyjne normy środowiskowe czy wyższy poziom unijnych płac. W efekcie znacząco zwiększył się import znacznie tańszej stali pochodzącej głównie z Azji, co mocno uderzyło w europejskich producentów. Jednocześnie popyt na stal w Europie osłabł za sprawą pogorszenia koniunktury w budownictwie i przemyśle motoryzacyjnym, które są kluczowymi odbiorcami wyrobów stalowych.
Czytaj więcej
Ten rok dla producentów i sprzedawców materiałów budowlanych był trudny przede wszystkim ze wzglę...
Analitycy zgodnie przyznają, że główną bolączką branży stalowej w Polsce są niskie ceny wyrobów stalowych. – W 2025 roku branża stalowa w Europie zmagała się ze słabym popytem z sektora motoryzacyjnego i budowlanego, który pomimo spadku stóp procentowych w UE nie wykazał sygnałów poprawy. Z kolei cały czas widoczna jest nadpodaż na rynku stali, za którą stoją głównie Chiny, gdzie pomimo spadku produkcji w ub.r. o 4,4 proc. r./r, eksport wzrósł o 7,5 proc., do 119 mln ton. Rosnący eksport stali z Chin to efekt słabego popytu wewnętrznego z sektora budowlanego, w dodatku amerykańskie cła na stal i aluminium skutkowały globalną zmianą kierunku dostaw. W rezultacie w ub.r. obserwowaliśmy presję cen na globalnym rynku stali, która dotknęła także UE i Polski – wskazuje Łukasz Rudnik, analityk Trigon DM. Patrząc przez pryzmat cen w UE jego zdaniem dołek cenowy został osiągnięty w IV kwartale 2025 r. – Obecnie obserwowany jest stopniowy wzrost cen stali względem poprzedniego kwartału, który sięga 30-40 EUR/t w przypadku blachy gorącowalcowanej (HRC). Warto przy tym dodać, że wzrost cen nie jest obecnie napędzany sytuacją popytową, a zmianami w otoczeniu regulacyjnym – zauważa.