Po wtorkowym, jednym z największych spadków na GPW w tym roku, w środę popyt skontrował, ale przy ograniczonej mobilizacji. WIG20 na koniec dnia rósł o 0,41 proc., co oznaczało, że zaledwie udało mu się wrócić ponad 3400 pkt. W trakcie dnia indeks dużych spółek zszedł na nowe lokalne minima. Jak na razie trudno mówić, by któraś ze stron dominowała na rynku. Zmienność w ostatnich dniach jest coraz mniejsza, ale zarówno popyt, jak i podaż są dość czujne i bronią się godnie. WIG20 wyrysował w środę wąską szpulkę, zaś w nieco szerszym okresie buduje trójkąt, który staje się coraz ciaśniejszy. To oznacza, że niebawem sytuacja powinna się nieco wyklarować.

Jeśli chodzi o poszczególne walory, to przystanek we wzrostach zrobiły sobie banki. Jeszcze niedawno WIG-Banki bił rekord i nawet w wymiarze tygodniowym wynik indeksu jest neutralny, zatem powody do niepokoju można znaleźć tylko na siłę. Od dołu spadki WIG-Banki ogranicza luka wzrostowa, jaka utworzyła się na otwarciu sesji na początku lutego. Uwagę inwestorów w połowie tygodnia znów ściągnęły firmy surowcowe, przede wszystkim KGHM, które przy blisko 4,4-proc. umocnieniu reagowało na wracające do zwyżek surowce. Czołówka dużych firm składała się też z PGE i Orlenu.

Z rynku obligacji warto odnotować kolejne spadki rentowności polskich papierów dziesięcioletnich, które są już bliskie przełamania okrągłego poziomu 5 proc. Rynki obligacji w ostatnich dniach prezentują się mocniej, aczkolwiek w środę w USA nastąpił zwrot po lepszych od oczekiwań danych z rynku pracy, które przesunęły szacunki kolejnych cięć stóp procentowych.

W środę początkowo dolar tracił na wartości, jednak po południu kurs pary USD/PLN rósł do 3,55 zł. Kiepskie nastroje panują wciąż na rynku kryptowalut. Bitcoin, mimo całkiem spokojnego zachowania rynków akcji, chwilami tracił ponad 3 proc.