Trudno znaleźć w przebiegu wczorajszej sesji argumenty przeciwko hipotezie, że mieliśmy do czynienia z chwilowym uspokojeniem nastrojów, co związane było z wykonaniem przez WIG20 ruchu powrotnego do przełamanego w piątek wsparcia wynikającego z położenia zamknięcia z 11 lipca oraz połowy piątkowej świecy. Przekonują do tego przede wszystkim obroty, które przez cały dzień były niskie, a ich ostateczna wartość była wynikiem wymiany dużego pakietu akcji na Kętach.

Trzeba jednak też zwrócić uwagę na to, że zachowanie poszczególnych spółek było dość różnorodne. Z jednej strony walory, które już od dłuższego czasu wymieniamy wśród tych, które najwięcej tracą na kolejnych sesjach, z drugiej TP.S.A. i PKN, gdzie odnotowaliśmy duże obroty przy minimalnej zmianie kursu oraz kilka papierów, głównie Computerland i Optimus, które wzrosły w reakcji na dobre wyniki za II kwartał. To sugeruje, że szerokość rynku jest coraz mniejsza, co jest elementem wskazującym na powolne wyczerpywanie się potencjału niedźwiedzi. Tu chyba najlepiej zobrazuje to przypomnienie szczytu hossy internetowej, kiedy to grupka papierów rosła, zdecydowana większość już traciła, ale nie przeszkadzało to indeksom w odnotowywaniu kolejnych maksimów. Było tak dlatego, że tych kilka walorów rosło tak silnie, że kompensowały zniżki pozostałych. Teraz jest odwrotnie ? kilka spółek spada tak mocno, iż pozostałe nie są w stanie tego zrównoważyć.

Niestety sygnały, jakie teraz odbieramy nie mają znaczenia krótkoterminowego, a mogą zmienić sytuację w dalszej perspektywie. Dlatego powodów do optymizmu na najbliższe dni nie ma zbyt wiele, co przekornie jest samo w sobie pozytywne, gdyż trendy nie odwracają się w chwilach, gdy wszyscy się tego spodziewają.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu